|
|
| Oglądasz wiadomości znalezione dla zapytania: big brother siebie poznaj de |
|
|
| Syf kiła i mogiła :-( | |
| Jestem gotów współpracować - co rano:-) | Andrzej ale wiesz, jest taka grupa big brother, i oni nie rozmawiaja o tym programie, tylko o wszystkim agnieszka | |
| wszyscy pisza o poslizgach..... | |
| A W POZNANIU KUNA NIE MA SNIEGU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! | NA CZYM MAM SIE POSLIZGAC??????? NA DU..E????????? | Znajdz ustronny placyk ... rozlej olej i testuj poslizgi... | Tylko jak bedziesz odjezdzal to zasyp piaskiem albo zagrodz teren rozlania. weź se tego oleju i wlej do łba bo pusto tam że aż dudni.. Shaman Tobie to chyba nie bylo by do czego w ogole nalac. Kultury sie naucz. piaskiem jak by ktos mial jednak zamiar skorzystac , pisalem tez o USTRONNYM miejscu wiec nie badz taki gringo bo ci kochones uschna. Ledwo cie z big brothera wypuscili a juz brykasz.... Kultura przyjacielu...osobista... | |
| Idol w Hiszpanii | |
Tutaj jest więcej pracy i powagi w tym wszystkim – oni mieszkają w specjalnym domku na wzór Big Brother`a i mają zajęcia z profesorami od godziny 6.30 – gimnastyka z choreografią, a kończą późną nocą. A ha i Buniu zdjęcia wrzucę jak tylko będę w Polsce, czyli za tydzień, bo w swoim wariactwie i roztrzepaniu zapomniałam, a raczej pomyliłam kable do aparatu i mam nie ten, co trzeba ze sobą O_o Mrówciu, nie mam zielonego pojęcia o jakich zdjęciach do mnie bezpośrednio piszesz, ale cieszę się na samą myśl Występy hiszpańskich "idoli" obejrzę sobie nieprędko No i gratulacje za najdłuższy chyba post na forum | |
| Nowy dobry film polski | |
.. Dorota Masłowska (rocznik 1984) to gówniara .. no, takie odniosłem wrażenie, że poza dołeczkami niewiele ciekawego sobą prezentuje .. rozmawiałem z nią parę lat temu raz w życiu, kiedy to ledwo wyszła z nastoletności .. posługiwała się językiem Joli R. z Big Brothera i taka była lekko nierozgarnięta - ni to śmieszka, ni to dziczka .. . potem przeczytałem jej xiążkę i byłem zszokowany spostrzegawczością, inteligencją, błyskotliwością i talentem .. teraz z większą uwagą przyglądam się wszystkim histrionicznym, z pozoru pustym, różowym blondynkom .. często okazuje się, że te wszystkie brzydkie mądralińskie, co na pierwszy rzut oka sprawiają wrażenie jakby wszystkie rozumy pozjadały, przy bliższym poznaniu, poza pretensjonalnością, niewiele w nich ciekawego można znaleźć .. z kolei pod stylem uwodzicielskiej landrynki może faktycznie kryć się perełka .. .. jeśli film oddaje klimat "Wojny ...", to trzeba będzie dać zarobić multiplexom .. | |
| Muzyka, filmiki (temat zbiorczy) | |
ma ktos moze lub wie skad sciagnac piosenke De Mono "Szukasz swego miejsca bo nie jestes sam" nie wiem czy taki tytul jest ale chyba wiecie o ktora mi chodzi (ta co byla w Big Brotherze) umiałem ją na pamięć kiedyś jak oglądałem BIg Brothera więc nagram na kasete własne wykonanie tytuł "Poznaj siebie" | |
| 1 | |
ja tez dzis nieprzytomna, gdyz do pozna mielismy goscia, zanim zasnelam wkoncu to bylo chyba kolo 2ej, moj syn o 4ej plakal przez sen, o 5ej zazyczyl sobie jedzenia, potem gadal do siebie w lozeczku, o 5:30 zadzwonil budzik, bo moj mezczyzna zawozil kumpla na lotnisko, zasnelam jakos o 6ej, a punkt 7a dziecko zakomunikowalo, ze jest wyspane i czas rozpoczac nowy dzien... Jestem po 3 kawach, wszystko mnie drazni, chlop zasnal obok mnie na kanapie, mlody lezy na podlodze i oglada Big Brother, a ja sie zastanawiam jak przezyje ten dzien...
| |
| Spotkanie na Ostróda Reggae Festiwal 2007 | |
Ja również Wam wszystkim dziękuję. Nasze RRR to żywy dowód na to,że KAŻDY INNY , WSZYSCY RÓWNI. Bo tak na prawde to różnimy się od siebie i to jest fajne. Wszystko bedzie widać na wspólnym zdjęciu z aparatu Piotrasa/Izabeli zrobionym nad jeziorem. Specjalne pozdrowienia są zbędne, bo wszyscy byliście wspaniali. Żałuję tylko ,że ze wszystkimi nie miałem czasu się nagadać. Kochani... swoje najczulsze pozdrowienia kazał mi przekazać East -junior dla Grabarza, Klausa , Duka, Pitrasa i Izabeli ,Dadara czyli dla tych , których najbardziej zapamiętał z Imprezy. Ja się do tych pozdrowień oczywiście dokładam, ale na prawde WSZYSCY BYLIŚCIE WSPANIALI. RaggaBandyta- za rozwalającą osobowość Terek - za Big UP a - aż mi tchu zabrakło stary Zbychowiec - za przywiązanie do flagi - dosłownie i w przenośni Kerth + brother, - za niekończące się dyskusje o rzeczywistości , Iluzji i Obserwacji ( to się nigdy nie skończy Brothers ?) Grabarz - za pełne zrozumienie jak zwykle . Chciałbym Cię Bracie przytulić byś wiedział jak wiele dla mnie znaczysz - ale iluzja tzw "męskiej" rzeczywistości zabrania... Klaus - za Opokę i Twoje iskry w oczach. Dopóki je masz wszystko idzie we właściwym kierunku - bo jesteś jak ten biblijny Piotr jak skała. Piotr i Izabela - za ciepło i zaangażowanie . Macie tę moc by tworzyć. Bądźcie nam parasolem nad niesfornymi dzieciakami z forum , bo to jest Wasz pierwszy sprawdzian życiowy - Wasze Dziecko (albo raczej Dzieci ...hihihihi ) . Duke - za normalność , zrozumienie, reprezentatywość , elokwencję i serce- człowieku możesz być z powodzeniem rzecznikiem prasowym każdej wartej wcielenia idei. Zostań Dziennikarzem ! Wykorzystaj swoje atuty tam , gdzie wg Ciebie warto. Masz Moc. Lady Makbeth ,za reality show pt pióra Wielkiego Ptaka , za humor i bezpośredniość . Kurcze - wszystkim Przyjaciołom, których poznałem , dzięki którym ten festival nabrał w ogóle znaczenia - DZIĘKUJĘ. To tyle na gorąco - jeszcze będzie czas by do tych chwil wracać nie raz , ani dwa . Bless @ll | |
| mp3 - szukam | |
Ta piosenka z pierwszej edycji Big Brother'a nosi tytuł "poznaj siebie
| |
| MARCIN "EL PLASTROSTERON" NAJMAN | |
Jestem bardzo zadowolony, że organizacja Baltic Boxing Union, której jestem mistrzem, chcę patronować walkom o pas mistrza Bałtyku. Wiem, iż w Polsce istnieje wspaniała tradycja bokserska. Słyszałem, że w Polsce trwały od pewnego czasu dyskusje na temat polskiego pretendenta do tytułu mistrza Bałtyku i za każdym razem słyszałem nazwisko Marcina Najmana. Wiem również, że Najman sam wyraził chęć walki o najważniejszy pas BBU, w którego jestem posiadaniu! Chcę, by trafiło to do wszystkich: słysząc nazwisko Najman wpadam w furię! Nie znam pięściarza, który by się nazywał Marcin Najman. O takim imieniu i nazwisku znam jedynie klauna, który śmie siebie nazywać bokserem! Najman używa pseudonimu âźEl Testosteronâ ale sądzę, że ma więcej estrogenu niż testosteronu! Marcin rozpocząłeś swoją bokserską karierę od porażki z Peterem Simko przez nokaut, a w rewanżu ledwo wygrałeś na punkty . Marcin powiedz mi szczerze: jesteś krową, czy owcą tak czy inaczej nie jesteś bokserem! Marcin, szanuje to, że wierzysz, że masz szanse mnie pokonać i jak to rozgłaszasz wszem i wobec. Teraz przyszła chwila byś to potwierdził! Ja dałem dowód swoich umiejętności pokonując Rosyjskiego twardziela Daniela Pereta i pokazałem charakter walcząc z âźCzołgiemâ Denisem Bakhtovem na jego ojczystej ziemi, a Ty bawiłeś się w idiotycznego Big Brothera i przegrywałeś przed czasem z cieniasami klasy Petera Simko! Marcin, mimo tego wszystkiego jestem gotów dać Ci szanse i to na Twoim własnym podwórku. Daję Ci szansę walki o pas Baltic Boxing Union w wadze ciężkiej. Zachowaj się jak mężczyzna, odpowiadając na moje wyzwanie i wraz ze swoim promotorem zorganizujcie widowisko! Podczas gali wszyscy zobaczą jak zostaniesz ścięty !!! Juho Happoja (http://www.boxrec.com/list_bouts.php?human_id=353825&cat=boxer) Mistrz wagi ciężkiej Baltic Boxing Union. Już nawet w Finlandii się na nim poznali Jeżeli jakiś Polak ma walczyć o ten tytuł, to niech to będzie Andrzej Wawrzyk. | |
| "Champions": 10 maj 2009 | |
Co prawda mogę tylko podziękować, jednak w kilku aspektach sie nie zgadzam - wynik walki Makowski -Simonides - - Tadeusz Kopcinski - oczywiście mam swoje zdanie co do niektórych jego wyborów, ale uważam, że jest świeżym powiewem w naszej dyscyplinie. Jest może uparty i kłótliwy ( no ale ja akurat nie mogę uważać tego za minus bo przyganiał by kocił garnkowi ) ale w swoim uporze umie osiągnąć cel. Tadeusz nie lubi sie skarżyć, ale mogę powiedzieć otwarcie, że pare osób mocno utrudniało mu życie (czego przejawem jest poprzedni tytuł AOF), ale się nie poddał i za to mu gratulacje. Poza tym oczywiście były pojedyncze większe imprezy w Polsce, ale jest tylko kilku którzy w Polsce zajmują się organizacją imprez regularnie i należy ich szanować. - Petertil absolutnie nie jest tchórzem, Jest chyba jedynym naszym ciężkim który nie boi się wyjść z superciężkimi. I za to mu należy sie szacunek. Oczywiście możesz mieć inne zdanie, ale ja lubie patrzeć jak walczy. Moim zdaniem, atrakcyjność gall zawodowych, przejawia się walkami, w których zawodnicy będą chcieli coś udowodnić a nie tylko wygrać. To turnieje amatorskie, raczej okrasza się zimną logiką walki o tytuł MP. Wg mnie, chociaż możecie mieć inne zdanie to oprócz jakości zawodnika, liczy sie jego stosunek do danej walki. Uważam, że najwięcej z tej imporezy wyniósł najmłodszy Rajewski, chociaż walka nie była porywająca. Dlaczego? Bo przegrał wcześniej z tym zawodnikiem i teraz udowodnił, że tamto to wpadka. Cały czas mówiło się o walce Jarosz-Różal i nic z tego. Faktycznie w każdym turnieju w którym rywalizowali Różal miał cięższe wcześniejsze dwie walki. Ale pojedyńczej walki nie toczyli. Ja stawiam na łukasza, ale uważam, ze Różal tanio skóry nie odda i walka będzie ostra. Co do KSW - tez bym się nie podniecał. Co sami powtarzający się zawodnicy, Ilośc walk jak amator w KB. Kalidov to objawienie, ale już reszta to albo początkujący albo przeciętni zawodnicy. Zawodnik od Różala wychodzi i wygrywa walkę a w MT i Kb szału nie robi. KSW sięga troche do tanich chwytów jak Przemek Saleta czy teraz Pan Big Brother czy Pudzian, ale zazwyczaj okazuje sie to fikcją. Przemek Saleta chyle czoła za wkład dla polskiego kicka, ale kariererę ma za sobą,, a ten drugi Pan znany jest z tego że jest znany. Ja wiem, że chodzi o to by siie mówiło ale ja osobiście nie lubie takich chwytów. Ja bym chciał zobaczyć Kalidova w K1. Teraz przed nami Łódż 23.05 a potem Poznań 12.06. Zobaczymy jak wypadnie Różal (Zabitov dla mnie jest kandydatem na WIN ale w ciężkiej wszystko jest mozliwe) i Jak Rafał Petertil z Obuznym to juz niezły rywal. | |
| Ray Charles... | |
Tukajle piše malo več: 10.6.2004, 22:13 Umrl Ray Charles Los Angeles - V 74. letu starosti je danes umrl ameriški glasbenik Ray Charles. Kot je povedal njegov tiskovni predstavnik, je Ray Charles umrl na svojem domu na Beverly Hillsu, obkrožen z družino in prijatelji. Njegova glasba je bila mešanica gospela in bluesaNjegova glasba je bila mešanica gospela in bluesa, bil pa je avtor uspešnic, kot so Hit the Road Jack, What d I Say in Georgia on My Mind. Charles se je zadnjič pojavil v javnost ob boku Clintu Eastwoodu 30. aprila, ko je mesto Los Angeles pevčeve studie, zgrajene pred 40 leti, razglasilo za zgodovinski spomenik.Vsemu je dal pečat njegov globok žameten glasRodil se je 23. septembra 1930 v Albanyju v Georgii. Oslepel je, ko je bil star sedem let, sirota pa je postal pri 15. Njegova glasba se je vedno izmikala strogim definicijam in vse življenje je prehajal glasbene meje. Bil je nadarjen pianist in saksofonist, ustvarjal je country, jazz, big band in blues, vsemu pa je dal pečat njegov globok žameten glas.Bil je dobitnik 12 grammyjevBil je dobitnik 12 grammyjev. Devet jih je prejel med letoma 1960 in 1966, med njimi tri leta zaporedoma za najboljši R&B, in sicer za pesmi Hit the Road Jack, I Can t Stop Loving You in Busted. Zadnjega grammyja je prejel leta 1993 za pesem A Song For You.Pesem Georgia on My Mind sta napisala Hoagy Carmishael in Stuat Gorrell leta 1931, vendar pa je postala uradna pesem ameriške zvezne države Georgia šele leta 1979, potem ko je zaradi izvedbe Charlesa postala del ameriškega repertoarja.Rodil sem se z glasbo v sebi"Rodil sem se z glasbo v sebi. To je edina razlaga, ki jo poznam," je zapisal Charles v svoji avtobiografiji Brother Ray leta 1978. "Glasba je bila ena od mojih sestavnih delov. Kot moja kri. Bila je sila, ki je bila že v meni, ko sem prišel na sceno. Zame je bila nuja, kot hrana ali voda."Charles pa ni bil angel. Njegovo ženskarstvo je bilo legendarno, skoraj 20 let pa se je boril z odvisnostjo od heroina, dokler ga niso leta 1965 aretirali na letališču v Bostonu, je poročal AP. Vendar pa se je znal pošaliti tudi na ta račun: leta 1966 sta izšli njegovi pesmi I Don t Need No Doctor in Let s Go Get Stoned. (STA) | |
| Ostatni Mohikanin | |
Nie wiem, jakie masz doswiadczenie z dopingiem. Widziales moze kiedys, jaka daje przewage? Jak pozwala osiagac to, co nieosiagalne nawet przez najciezszy trening i najbardziej rygorystyczna diete i naturalna suplementacje? Jak czyni postepy namacalnymi, widocznymi z dnia na dzien? Jak wciaga ludzi i uzaleznia zarowno fizycznie, jak i psychicznie? Pewnie nie, bo bys sie tak nie oburzal na rzeczy oczywiste. Doping w wyczynowym sporcie to absolutna norma, poziom wyjsciowy. Bez niego nie ma wstepu do tego, co okresla sie mianem wyczynu czy profesjonalizmu. Kwestia nie jest "czy", ale "jak" - ile kto ma pieniedzy, do jak zaawansowanej farmakologii ma dostep, ile potrafi zniesc jego organizm, jak bardzo jest zdeterminowany i obojetny na ryzyko. Jesli zdac sobie sprawe z tego, jaka przewage daje profesjonalny doping, to jego powszechnosc w sporcie wyczynowym mozna wrecz udowonic logicznie. To proste jak ABC - inaczej jednostki "przylapane" na koksie musialyby dramatycznie odstawac poziomem od reszty czystych konkurentow. A nie odstaja. CNU. Pytasz, czy sport amatorski jest ostoja czystosci i wartosc. Owszem, jest, ale tylko w obrebie jednostki - gdy rozumiesz idee sportu i potrafisz sie cieszyc z walki z samym soba. Ale nie mozna tego uogolniac, bo nawet w sporcie amatorskim, czyli tam, gdzie rezultaty nie maja zadnego znaczenia (poza satysfakcja), doping jest bardzo czesty. Widywalem juz ludzi - kompletnych amatorow, ktorzy w pogoni za postepem, zwyciestwem (chocby z kolega) czy nawet proznym robieniem wrazenia potrafili np. wyprzedawac rodzinny majatek, aby miec na nastepna kuracje. Gdy sie zna potege "ciemnej strony mocy", pozostaje juz tylko rywalizacja z samym soba. A gdy sie do tego pozna hipokryzje wladz sportowych i samych zawodnikow, to i zawody sportowe oglada sie inaczej - jak Big Brothera. Taka rzeczywistosc na niby. Big show - wielkie widowisko. | |
| Plakaty od Janika | |
Rybniccy posłowie mają za sobą pierwsze posiedzenie Sejmu VI kadencji. Wszyscy zadowoleni są z przydzielonych im miejsc na sejmowej sali. Posłowie Piecha i [b]Janik[/b] są zadowoleni ze swoich miejsc na sali sejmowej... Z nową kadencją, ławę rządową na poselską zamienił poseł Bolesław Piecha z Prawa i Sprawiedliwości, który przestał pełnić funkcję sekretarza stanu w ministerstwie zdrowia. Teraz, lider rybnickiego PiS zajmie miejsca na środku sali, wśród innych posłów. Poseł Piecha zasiadać będzie w szóstym rzędzie od góry, z samego brzegu. Po swojej prawicy będzie miał posła Krzysztofa Lipca z Kielc (nie mylić z b. ministrem sportu!). Z brzegu, ale 2 rzędy wyżej siedział będzie drugi poseł PiS z Rybnika - [b]Grzegorz Janik[/b]. Jego bezpośrednim sąsiadem będzie poseł Mieczysław Golba z Podkarpacia. Należy się jednak spodziewać, że większą uwagę posła Janika, przykuwać będzie siedząca w tym samym rzędzie, chyba najbardziej ekscentryczna postać tego Sejmu - Nelly Rokita. ... Marek Krząkała też. Ze swojego miejsca – bo również z brzegu – zadowolony jest rybnicki poseł Platformy Obywatelskiej – Marek Krząkała. Po jego lewej stronie siedzi posłanka Agnieszka Kozłowska-Rajewicz z Poznania. - Pani poseł jest również nauczycielką, więc znaleźliśmy wspólny język – mówi Krząkała. Bezpośrednio nad rybnickim posłem zasiada znany z programu Big Brother Janusz Dzięcioł. O miejscach zajmowanych przez posłów na sali plenarnej Sejmu decydują same kluby parlamentarne. Najbliżej mównicy sejmowej siedzą liderzy partii. Tuż za nimi najbliżsi współpracownicy liderów, współodpowiedzialni za przebieg posiedzeń Sejmu. za www.rybnik.com.pl | |
| Czy hit.gemius.pl jest problemem polskiego internetu? | |
Myślę, że nie ma sensu tu tłumaczyć, że blokując u siebie owo Co to za kompletna bzdura? To juzer istnieje dla strony, czy strona dla usera? A jak zbankrutuje moralnie pojecie "ogladalnosc" i "reklama" i inecie, to sie tylko uciesze. Bo diabli mnie biora, jak yntelygentne marketoidy i yntelygentni webmasterzy FALSZUJA CELOWO indexowany content swoich stron, wszystko po to, zeby miec "ogladalnosc" przyklady? setki. pierwszy z brzegu: jest sobie servis www.korkonet.pl teoretycznie - o korkach w Warszawie. a co znajdujemy w keywordach? przytaczam tylko fragmenty - kazdy moze zobaczyc sam. <META name="keywords" lang="pl" content="big brother, bigbrother, sms, O ofektach takich dzialan chyba nie musze mowic. Jak rowniez o tym, ze tzw "portali" nie da sie uzywac. Ja jakos nie trawie | |
| prowokacja? | |
| Czułaś to przez skórę czy metodą obserwacji? Metodą obserwacji. Przez skórę czułam jeszcze wcześniej. Jak sie dba o skórę to mozna próbować. | Uwielbiam takie sądy i oceny....:) Ja też. To moja życiowa pasja. No własnie! Ale w tej sprawie zorientowałam się za późno. Mój błąd. Punkt dla Ciebie, który to już? | A co teraz robisz? Wyjaśniam, na forum, to co powinna być już dawno wypowiedziane. Hehehehe...... w moc sprawczą słowa zwątpiłam juz dawno, ale próbuj dalej, może jak nie da się zmienić ryla to chociaz da się zmienić net :) | A poza tym jest publiczna tajemnicą, że moje zycie życie jest | nad wyraz ubogie i musze sobie rózne niedosyty | kompensować rozróbami w necie:))))))) Co Ty bredzisz ??? :-OO Rozwijam tylko Twoje bezcenne obserwacje o moich aspiracjach władzy, tworzenia ideologii i doraźnych doktryn, które miały zbudowac mój naturalny i charyzmatyczny autorytet w grupie dyskusyjnej poswięconej programowi Big Brother:))))))))))))))))))))))) | Wiesz Gabi, że nie wypada przenosić priva do publicznej | dyskusji. Zapytałas mnie telefonicznie co o tym sądzę | i powiedziałam, co sądzę. I nie użyłam określenia "nie | wypada" Ja nawet zapomniałam, o tej rozmowie. O żeeeesz ........ to mamy aż tak życzliwych? Prosze o nazwiska i inne szczegóły! Jak powszechnie wiadomo życzliwych nigdy mało:)))) Nie dane było nam się spotkać. Przekazano mi tylko, Twoje stanowisko w tej sprawie. Obiektywnie i uczciwe? Taki jakis ktoś z własnej nieprzymuszonej woli zrobił za posłańca? I przyjęłaś to w dobrej wierze jeszcze? Trza było zadzwonic i powiedziec co o tym myslisz, albo lepiej walnąć w poście do grupy! | Myslalam, że co najmniej trzy:((((((( Fakt, trzy, ale jeden raczej nie wypali. Brodacz się zmartwi:( | Znów zapytam czym to "czułaś"? antenka od beretki | zbierała sygnały? Nazywaj, to sobie jak chcesz. Ja Ciebie zapytałam, to była tylko trywialna sugestia. | A poważanie w istocie mi przeszło | jak poczytałam Cię na paranoi. Ale to nie ma żadnego | znaczenia. To TYLKO NET Gabi:) Przecież tu jestesmy | tylko wirtualnymi aktorami:) I olewamy to co o nas mogą | myśleć ci, którzy nas czytają. Przeczysz więc sama sobie. Absolutnie nie, chcę Cię podtrzymac na duchu tylko:)))) | No to masz fajnie:) Ja wszystkich lubie na wejściu, | ale po blizszym poznaniu czasem mi się zmienia:) Nie tylko Tobie. Tez tak masz? | A tego samego dnia widziałam sie z Kominkiem i | Andrzaskiem:)))) To prawda. Ale, co to wnosi nam do dyskusji ? A wnosi to, że moje sentymenty rylne są dość szerokie:)))))) | Chciałaś Gabi, żeby było Ci przykro, zaczepiając | mnie bez sensu. Teraz już nie jest mi przykro. No to super:)))))))) Było mi wcześniej. Wiem, na czym stoję i co do Ciebie czuję. Zazdroszczę Ci tej jasności, nie po raz pierwszy zresztą. | Wiesz, jest taka zasada negocjacyjna | jak nie znasz odpowiedzi to nie zadawaj pytania! Ja znałam odpowiedź, więc je zadałam. Hehehehehe...... znaczy samodzielnie i odwrotnie. I tak trzymać:))) | I co dziwi mnie najbardziej, Ty przwidziałas odpowiedź | i mimo to zadałas pytanie. Dokładnie. To teraz jasność ogarnia mnie również i wszystkich czytających tę naszą mało atrakcyjną, jak sadzę, wymianę opinii :))) | Jeśli Ci teraz przykro - to na | własne | życzenie. Powtórzę. Żle mnie zrozumiałaś. Już nie jest mi przykro, No to super! Bo miałam jednak letkiego zgryza, a tak se moge spokojnie dalej tu gadać:) | To bardzo mi przykro..... Trudno. Oooooo, nieeee. Teraz już zupełnie NIE, skoro Tobie przeszło. Było mi przykro, bo Tobie było przykro. | starsza, chtura poczciwa i spolegliwa na maxa, | póki jej ktoś na plecy nie narobi, nawet jeśli | robi dyskretnie Bez komentarza. Daj spokój, leć na całość:)))))) starsza, chtura po calym dniu pracy chętnie se dalej | |
| Najnowszy wywiad dla Elle | |
t.A.T.u. ''No Misha, no Barton...'' Nowy album grupy t.A.T.u. który zostanie wydany przed nowym rokiem nazywa się ''Upravlenie Otbrosami''. W kinowym filmie Finding t.A.T.u. opartym na wydarzeniach z życia Julii Wołkowej i Leny Katiny grają Anton Yelychin i Mischa Barton... Świerzy klip t.A.T.u. pod tytułem ''Belyi Plashik'' był kręcony w Los Angeles. Julia oczekuje dziecka swojego kochanka Parviza. Wszystkie te informacje zdobyła dla Elle Girls Katia Marulina przez pierwsze 5 minut spotkania z Julią i Leną. Elle Girl spieszy się podzielić nowościami z Tobą. EG.: Dziewczynki o Was długo nie było niczego słychać, a tu od razu pełno wszystkiego! Film, płyta, teledysk! Powiedzcie coś o tym. Julia: Z tego powodu, że kiedy przestałyśmy pracować z Wanją Szapowałowem, wszystko musimy robić same. Tego chciałyśmy, ale okazało się, że nie jest tak prosto dobrać piosenki, melodie, i cały zarys albumu. EG: Specjalnie, aby nakręcić film Finding t.A.T.u. do Moskwy przyleciała Mischa Barton. Udało Wam się poznać? Co sądzicie o zamorskiej gwieździe? Julia: No Mischa, no Barton... Fajna dziewczyna, żadnego ''wow!'' nie było. - może to dlatego, że przywykłyśmy i naoglądałyśmy się widoki różnych gwiazd. A filmie nie jesteśmy głównymi bohaterkami. On jest o dziewczynach które szukają siebie i spotykają się na naszym koncercie. EG: Od razu jak zadaje pytanie Julia bez pauzy odpowiada, a dlaczego nie Lena? Julia: Bo... Oj, no znowu... Odpowiedz Ty Len! Lena: Tak. Po prostu ja mówię troszeczkę wolniej od niej i przestałam zaczynać mówić wcześniej niż ona. A Julka ona zawsze ''Bla bla bla!'', i wszystko już odpowiedziała. Następne pytanie proszę! EG: A w czym Wy jeszcze jesteście tak różne? Lena: We wszystkim! My żyjemy ze swoimi rodzicami, u każdej z nas jest swoja kompania, wolny czas. Ja np. czytam Dostojewskiego, mnie jego język baaaaaardzo się podoba! A u Julki książki w ogóle nie zastaniesz. Julia: No a co mnie te książki - Ja lubię się spotykać, kocham życie i nie lubię wymyślonych historii. Ja ''Dom-II' '(rosyjski odpowiednik Big Brothera) mogę obejrzeć haha! Po prostu dlatego, że tam żywi ludzie się spotykają! A jeszcze Lenka nie ma tatuaży, a ja mam już 5. Dwa po arabsku (''Namiętna miłość''), na ręce po japońsku ''smok'', na szyi hieroglif ''moja rodzina'', na nodze ''Viktoria'' na cześć mojej córki. EG: W internecie chodzą słuchy, że chcesz rodzić w TV. Czy to prawda? Julia: A na kogo ja wyglądam? Ja powiedziałam to komuś w żarcie dawno, a prasa wszystko rozdmuchała. Co za okropieństwo! Nic więcej nie będę robić na drugi raz... EG: Wasz klip na ''Belyi Plashik'' był kręcony w Los Angeles. Dlaczego właśnie tam? Julia: Dlatego, że tam mieszkają ludzie którzy umieją pracować tak jak tego potrzebujemy. W okresie kiedy mieszkałyśmy razem w Stanach poznałyśmy tam wiele utalentowanych osób. Tam właśnie pomogli mi odzyskać głos taki jaki miałam na pierwszym, albumie bez niebezpieczeństw. Tak abym mogła zaśpiewać koncert bez narażania strun głosowych. Lena: U nas w Moskwie jest pedagog Masza Triapkina i jej wszyscy uczniowie śpiewają jak ona. A nam potrzebna jest indywidualność w śpiewie. EG. O czym jest Wasz nowym album ''Upravlenie Orbrosami''? Brzmi brzydko. Lena: Można powiedzieć, że to kontynuacja naszego 2 albumu ''Ludi Invalidy''My sto razy mówiłyśmy, że ''Ludzie inwalidzi'' w naszym rozumowaniu to głupi, zawistni ludzie. No a ''Otbrosy'' to rezultat działalności takich ''Ludzi Inwalidów''. EG: Ostatnie pytanie. Czy macie swoje konta na stronie Odnoklassniki? Lena: U mnie jest tam pełno klonów! Swojego konta nie mam. Ja czasami tam zaglądam i patrze jakie fotki wykładają za mnie, kto u nich w znajomych. Kilka moich realnych przyjaciół tam znalazłam. Oni pytają ''My do Ciebie pisaliśmy, a Ty odpisałaś ''to byłaś Ty?''. Nieee - odpowiadam. Tłumaczenie: Shadow, zabrania się publikowania poza tym forum. Wywiad dostępny także na TatuHQ | |
| De Mono | |
De Mono - polski zespół pop-rockowy, zdobył popularność pod koniec lat 80. oraz w pierwszej połowie 90. Skład : Obecny : * Andrzej Krzywy - wokal * Piotr Kubiaczyk - gitara basowa * Paweł Pełczyński - saksofony, instrumenty perkusyjne * Paweł Dampc - instrumenty klawiszowe * Tomasz Banaś - gitary * Zdzisław Zioło - gitary * Marcin Korbacz - perkusja Byli członkowie : * Marek Kościkiewicz - gitara * Robert Chojnacki - saksofon * Dariusz Krupicz - perkusja * Jacek Perkowski - gitara Historia : Zespół powstał w 1984 roku pod nazwą Mono, założyli go gitarzysta Marek Kościkiewicz, basista Piotr Kubiaczyk i perkusista Dariusz Krupicz. Trzy lata później skrystalizował się skład - do zespołu, przemianowanego na De Mono, dołączyli gitarzysta Jacek Perkowski, saksofonista Robert Chojnacki i wokalista Andrzej Krzywy. W 1989 roku ukazała się debiutancka płyta grupy Kochać inaczej, która zdobyła szereg nagród i wyróżnień, a promujący ją utwór tytułowy stał się rodzimym klasykiem (przez ponad rok gościł na liście przebojów radiowej Trójki). Kolejny album Oh Yeah!, wydany w 1990 roku, przyniósł hity Moje miasto nocą i Zostańmy sami i umocnił zespół w czołówce polskiej sceny rockowej. W tym czasie De Mono często koncertował, także za granicą (trasa w Stanach Zjednoczonych). W 1991 roku zespół przeżył kryzys, który doprowadził do zawieszenia działalności, ale już rok później powrócił (bez Perkowskiego, który związał się z T.Love), nagrywając swoją najpopularniejszą płytę Stop (z przebojami: Znów jesteś ze mną, Statki na niebie i Ostatni pocałunek). Dwa lata później (1994) ukazał się Abrasax, z którego pochodziły m.in. Kamień i aksamit i Zaklęci w tańcu. W połowie lat 90. muzycy zespołu poświęcili się solowym projektom. Chojnacki, Kościkiewicz i Krzywy wydali albumy pod swoimi nazwiskami, a Kubiaczyk i Krupicz założyli zespół Magma. Największy sukces komercyjny przypadł w udziale Robertowi Chojnackiemu, którego trzy albumy sprzedały się w nakładzie półtora miliona egzemplarzy. W 2001 roku zespół nagrał na potrzeby programu Big Brother piosenkę Poznaj siebie, stanowiącą podkład muzyczny czołówki programu. W 2003 roku zespół nagrał dwa covery, które znalazły się na składance RMF FM – Moja i Twoja Muzyka: Nasza jest cała ta noc (oryg. I'll Be Your Baby Tonight Roberta Palmera) oraz Bo dziś już nie ma nas (oryg. Sacrifice Eltona Johna). Od 2005 roku zespół gra w zmienionym składzie. Do grupy dołączyli: Zdzisław Zioło, Tomasz Banaś oraz Paweł Dampc. W 2006 roku z zespołu odszedł saksofonista Robert Chojnacki, aby kontynuować karierę solową. Jego miejsce zajął Paweł Pełczyński. W marcu 2006 roku ukazał się album Siedem dni, promowany przez single "Siedem dni" oraz "Patrzę w Ciebie". W 2007 od zespołu odszedł perkusista Dariusz Krupicz, a jego miejsce zajął muzyk związany z zespołem Mafia - Marcin Korbacz. Od jesieni 2007 roku De Mono przygotowuje nowy album z premierowymi piosenkami który ukaże się w jesieni 2008. Promować go będzie singiel "Asfaltowe Łąki". W 2008 roku Marek Kościkiewicz utworzył zespół o takiej samej nazwie: De Mono, w skład którego wchodzą członkowie oryginalnego składu grupy: Robert Chojnacki, Marek Kościkiewicz, Dariusz Krupicz oraz nowi muzycy: Wojciech Wójcicki, Rafał Brzozowski, Michał Grymuza. Spór o nazwę wygrała grupa De Mono pod kierownictwem Andrzeja Krzywego. Zespół Marka Kościkiewicza przyjął nazwę Mono[potrzebne źródło]. Albumy : * 1989 Kochać inaczej * 1990 Oh Yeah! * 1992 Stop * 1994 Abrasax * 1995 Stereo Hity * 1997 Paparazzi * 1999 Play * 2001 De Luxe * 2004 De Best * 2006 Siedem dni | |
| Idol w Hiszpanii | |
Idol w Hiszpanii – Operacion Triunfo 2006 Na początku – HOLA – wszystkim i przepraszam, że się mało odzywam, a raczej wcale, ale jestem trochę zabiegana na tym cudnym Erasmusie w Walencji. Jednak może przejdę do sedna, mianowicie siedząc kiedyś przed TV natknęłam się na program OT 2006, czyli po prostu Idol w wydaniu Hiszpańskim i no cóż jestem niezwykle zachwycona edycją tego programu w Hiszpanii. W sumie wszystko opiera się na tych samych zasadach, co u Nas w Polsce, ale są pewne aspekty, które powinni Nasi organizatorzy zaczerpnąć stąd, a mianowicie: po pierwsze uważam, że świetnym posunięciem było to, iż na Wielkiej Gali uczestnicy są oceniani przez ludzi z zewnątrz tzn. nie opiekunów, którzy z nimi śpiewają, uczą ich na co dzień, ale ludzi z wytwórni i prasy. Są to cztery katy, ale także znalazł się odpowiednik Pana Wojewódzkiego tylko, że w wersji ostrzejszej, który posuwał się nawet do sformułowań, że dziewczyny wyglądają jak dziwki, ale to można pominąć. Nominowane są zawsze cztery osoby i z tych czterech osób dopiero jedną wybierają profesorowie, którzy uczą – wycofują ją z nominacji – oraz uczestnicy nie nominowani wybierają kolejnego uczestnika do uratowania, co powoduje, że z czwórki zostają dwie osoby no i potem odbywa się głosowanie telewidzów przez tydzień – tydzień szansy dla nich po czym jedna nominowana osoba odpada, co jest logiczne. Również jest wybierany faworyt tygodnia poprzez tygodniowe głosowanie telewidzów i takowa osoba jest ocalona od nominacji – zawsze są podawane 4 osoby z największymi wynikami. Także mają spotkania z gwiazdami hiszpańskimi – takowe spotkanie opiera się na śpiewie z nimi, rozmowie z pytaniami do gwiazdy i na odwrót, co uważam, że jest świetne, bo w tym momencie uczestnicy mają spojrzenie na całą sprawę biznesu muzycznego ze strony wokalisty, artysty, a nie z tego, co słyszy, czy sam zakosztuje w minimalnym stopniu będąc w Idolu. Super jest także fakt, że gwiazdy piszą utwory dla wybranych przez siebie uczestników po czym wykonują z nimi te utwory, dają im wskazówki, następnie utwory te są prezentowane na gali po za konkursem. Także zdarza się, że gwiazdy wykonują swoje piosenki z uczestnikiem konkursu. Świetnym posunięciem jest także to, że mieli pewnego dnia nazwijmy to konkursem na najlepszą kompozycję – musieli skomponować utwór, po czym go wykonać przed profesorami i jeżeli utwór był dobry to w tym momencie był nagrywany na płytę, ponieważ oni na siebie pracują wydając, co tydzień w jakimś tam nakładzie płytę z utworami wykonanymi przez nich samych na Gali – taka płytka z gazetką kosztuje na polskie około 40 złotych. Podoba mi się także fakt, iż konkursanci wykonują pełne utwory, a nie jakąś tam ich część i w sumie takie OT trwa od 21.30 do około 1.00 w nocy i gwarantuje Wam, że czas szybko leci, bo słucha się ich rewelacyjnie. Jednakże wszystko to opiera się na sponsorach, którzy w dużym stopniu inwestują w OT, co widać, ale także OT reklamuje ich rewelacyjnie, bo praktycznie, co 10 minut następuje przez prowadzącego reklama danego sponsora i jego promocje. OT w Hiszpanii bardzo mi się podoba i bardziej niż w Polsce, bo u Nas to jest zrobione na wersję light w porównaniu z tą. Tutaj jest więcej pracy i powagi w tym wszystkim – oni mieszkają w specjalnym domku na wzór Big Brother`a i mają zajęcia z profesorami od godziny 6.30 – gimnastyka z choreografią, a kończą późną nocą. Fajnym posunięciem jest też to, iż raz w ciągu programu dzwoni do nich rodzina i z nimi rozmawia, co często jest im potrzebne oraz raz odwiedzają ich 2 osoby w programie z najbliższych – spotkaniu około godziny trwa, a na wielkiej Gali mogą być tylko najbliżsi osób nominowanych. No cóż wszystko się jednakże na pieniądzach i dlatego nie wieżę, że kiedyś nasz IDOL dorówna temu tutaj w Hiszpanii. Póki co kończę, ściskam, całuję, przesyłam słoneczka ciutkę, bo tu zimno jednak przez wilgoć powietrza no i lecę na squash`a – moją nową miłość XD A ha i Buniu zdjęcia wrzucę jak tylko będę w Polsce, czyli za tydzień, bo w swoim wariactwie i roztrzepaniu zapomniałam, a raczej pomyliłam kable do aparatu i mam nie ten, co trzeba ze sobą O_o | |
| Veronica Castro | |
Veronica Castro (ur. 19 października 1952 r. w Meksyku) - meksykańska aktorka . Matka piosenkarza Cristiana Castro, i Michell Castro, jest także siostrą producenta telenowel Jose Alberta Castro. Kiedy zaczęła aktorską karierę, poznała ojca Cristiana, Manuela Valdeza. Kariera aktorska Po raz pierwszy pokazała się w męskim magazynie Caballero w wieku 16 lat. Wystąpiła w paru telenowelach, ale gwiazdą stała się dzięki roli w telenoweli Los icos tambien Iloran (Bogaci też płaczą) z 1979 r., zagrała tam biedną sierotę. Stała się dzięki niej znana w Ameryce Łacińskiej, Hiszpanii. Dwa lata później następny sukces: El Derecho de Nacer (Prawo do narodzin) w 1981 r., była to kolejna telewizyjna wersja kultowej latynoskiej historii. Rosa Salvaje), 1990 r. zagrała rolę w Mi pequena Soledad - 40-letnią kobietę będąca przez 20 laty ofiarą gwałtu i sparaliżowaną na skutek wypadku, mającą dziecko wywodzące się z tego przestępstwa - Soledad. W polskiej telewizji znana jest z telenowel Prawo do narodzin i Jolanta. W latach 90. zaczęła prowadzić programy rozrywkowe, co robi do tej pory. Jej syn Cristian, jest jednym z najbardziej znanych piosenkarzy w Ameryce Łacińskiej i Stanach Zjednoczonych. Nigdy nie wyszła za mąż za ojca Cristiana, Manuela Valdeza. Często jest atakowana przez paparazzich i znajduje się na okładkach brukowców. Od lat walczy z Lucią Mendez o miano większej gwiazdy, także z piosenkarką Lupitą D'alessio. Była prowadzącą Big Brother VIP 4. Big Brother VIP 2, Big Brother VIP 3 oraz Big Brother 3-R. Filmy * La recogida (1972) * Cuando quiero llorar no lloro (1972) * La fuerza inútil (1972) * El arte de engañar (1972) * El ausente (1972) * Un sueño de amor (1972) * Bikinis y rock (1972) * Mi mesera (1973) * Novios y amantes (1973) * Volveré a nacer (1973) jako María * El primer paso... de la mujer (1974) * Acapulco 12-22 (1975) * Guadalajara es México (1975) * Nobleza ranchera (1977) * El niño y el Papa (1979) jako Alicia/Guadalupe * Nana (1985) * Johnny Chicano (1981) * Navajeros (1981) jako Toñi * Chiquita pero picosa (1986) jako Florinda Benitez/Flor * El ausente (1989) * Dios se lo pague (1990) Telenowele * No creo en los hombres (1969) * El amor tiene cara de mujer (1971) * El edificio de enfrente (1972) * Barata de primavera (1975) jako Karina Labrada * Mañana será otro día (1976) jako Gabriela * Pasiones Encendidas (1978) jako Martha * Los ricos también lloran (1979) jako Mariana Villareal * El derecho de nacer (1981) jako María Elena * Verónica: El rostro del amor (1982) jako Verónica * Cara a cara (1983) jako Laura * Yolanda Luján (1984) jako Yolanda Luján * Felicidad, ¿dónde estás? (1985) jako Karina * Amor prohibido (1986) jako Nora * Rosa salvaje (1987) jako Rosa * Mi pequeña Soledad (1990) jako Isadora/Soledad * Valentina (1993) jako Valentina Isabel Montero/Valentina de los Ángeles * Pueblo chico, infierno grande (1997) jako Leonarda Ruán * Código Postal (2006) jako Beatríz Programy telewizyjne * Operación Ja Ja (1966) * Revista musical (1971) * Revista musical Nescafe (1972) * Sábado '72 (1972) * Muy agradecido (1975) * Noche a noche (1980) * Esta noche se improvisa (1984) * Algo muy especial de Verónica Castro (1986) * Mala noche... no! (1988) * Aquí está (1989) * La movida (1991) * Y Vero América va! (1993) * En la noche (1994) * La tocada (1996) * Big Brother VIP (2002) * Big Brother VIP 2 (2003) * Big Brother VIP 3 (2004) * Big brother 3R (2005) * Big Brother VIP 4 (2005) | |
| JATE IS FATE czyli temat dla fanów Jacka i Kate [SPOILERY] | |
Wszystko co możemy obserwować w dalszych epizodach, ba w dalszych sezonach nawet, łączy się ściśle z Pilotem, wynika z niego i jest jego rozszerzeniem. Wszystkie postaci, charaktery, które już w kilkudziesięciu minutach ukazują nam swoje oblicza, ewoluują od tego miejsca ale zawsze są wierne swoim źródłom! Nie ma absolutnie najmniejszego błędu fabularnego a uwierzcie mi, należę do ludzi, którzy uwielbiają wyszukiwać takie smaczki! Nie dość, że tych błędów nie ma - to są jeszcze przynęty! Przynęty, które rozwiązują się dopiero w dalszym stadium rozwoju serialu! Tak buduje się świetną bazę! Wystarczy tylko wspomnieć o takich małych elementach jak butelka w kieszeni Jacka, jego rana na lewym boku, kajdanki Kate i jej spuchnięte nadgarstki, odpalający papierosa Sawyer, Locke unoszący ręce do góry ciesząc się z deszczu, pierwsze pojawienie się Smoky’ego i zbliżenie na twarze Locke’a i Walta czyli tych, którzy są „special”, Rose całująca obrączkę zawieszoną na szyi... Nie chcę już wspominać o kilkunastu porządnych metaforach w samej scenie „Standard Black”... Genialność tych niuansów, płynne i prawdziwe wprowadzanie ich do poszczególnych scen, wręcz poraża! jej rozmyslania na temat sceny Standard Black Sprawa wygląda tak, ze Kate musi sama przestać uciekać. Nikt jej nie może mówić czy ma uciekać czy nie uciekać. To, że Kate nie uciekła od Jacka jak się poznali jest metaforyczne, bo nigdy nie będzie mogła od niego uciec. Ale jeśli chodzi o uciekanie przed samą sobą – to jest już tylko i wyłącznie jej problem. I ten problem ona powoli rozwiązuje. Jak na razie Kate przestaje uciekać tylko dla Jacka. Jeszcze trochę i w ogóle przestanie a wtedy kochane Jaterki to wiemy co będzie Przy okazji – strój Kate z pierwszej części Pilota (czyli akurat nie ten z powyższej fotki, tylko poprzedni) jest tym samym ubraniem, które Kate nosi w „TTLG”. Przypadek? Ahhhh, Carmuś! Jak ja kocham takie proste ale wnikliwe spostrzeżenia! Bo to właśnie tak jest - zakochaliśmy się w Jate z 1 sezonu - w takim słodkim, romantyczno - flirciarskim Jate. I właśnie dlatego chcielibyśmy, aby to trwało i trwało - bo jest piękne i z przyjemnością się na to patrzy. Zupełnie inaczej sprawa wygląda gdy pojawiają się porządne problemy. Wtedy dochodzą do głosu emocje dotychczas nieznane. I widzowie tak samo jak bohaterowie muszą ich doświadczyć. Serducha zaczęły nam się łamać, wściekłość zasłaniała nam obiektywny osąd sytuacji... Wielu z Jaterów opuściło Jaterski Parowiec po minisezonie. Dla nich to było zbyt wiele. Zbyt wiele noży zostało wbitych w nasz pairing. Ci, którzy jednakże przetrwali rozumieją z perspektywy czasu, jak bardzo ten ból był potrzebny. Dla naszej pary i dla nas samych. I jak zwykle w życiu szybko zapomnieliśmy o tym co było złe. W ten sposób nie tylko otrzymaliśmy pogłębienie relacji Jacka i Kate ale również radość z tylu przepięknych scen. Otrzymaliśmy nagrodę w postaci ILY. Te wszystkie złe chwile nas zahartowały. Dały nam pewność, że Jate to jest właśnie TO. Nic nie mogło zabić uczucia, którym siebie skrycie darzyli. Ani skexy, ani rozłąka. Dlatego pomimo ledwo co zaleczonych ran na serduchach cieszymy się 3 sezonem. I my jesteśmy dojrzalsi i Jate jest dojrzalsze. I wiecie co Wam powiem? Gdybyśmy kiedykolwiek w przyszłości mieli przeżywać coś podobnego do minisezonu - przeżyjemy! Jesteśmy silniejsi. Wiemy dokąd jaterska droga nas zaprowadzi Dzięki Carmuś! :* Lubię sobie przypominać dlaczego jestem Jaterką! Q: Are you in reality more of a Jack girl or a Sawyer girl? A: That's so hard for me because I know both of those men and I work with both of those men, so they become like my big brother and my little brother, so to think of myself in any kind of romantic way with those men is slightly perverse. But um, but I think ultimately, no matter what my personal sentiments would be, Jack is kind of the hero of the show, right? And the hero always gets the girl. Doesn't he... doesn't he? Q: But there's always that saying that nice guys don't win, that bad guys win. A: I think that's why [laughs], why Sawyer 'hit that' before Jack did, if you know what I'm saying. - Jack and Claire will find out they're siblings (podobno właśnie w 4 sezonie) To bedzie zapewne swietna scena! Nie moge sie jej doczekac. Ciekawe, w jaki sposob to odkryja? I jestem tez ciekawa, jak po tym zmieniaja sie ich relacje. Ach, cos czuje, ze 4. sezon bedzie rewelacyjny | |
| Dyskusja | |
wybacz aniu, ale o transparencie zapomniałam jeśli masz sokoli wzrok, to może dojrzysz mnie (dziś emisja ) w rzędzie osób siedzących na podłodze, jak to się mówi: "po turecku" a jeszcze dokładniej, to jest to ten rząd tuż nad głowami gości podczas konkursu "końca nie widać". a propos - to nie ja byłam tą szczęściarą, którą do nagrody wybrał hubert urbański siedziałam po lewej stronie, ale w tv to będzie prawa. pod marynarką miałam białą bluzeczkę ciekawe, czy sama siebie zobaczę i rozpoznam? zgodnie z poleceniem ani - bawiłam się dobrze, a nawet dużo lepiej byłam tak podekscytowana, że zapomniałam pozdrowić szymona i zapytać o hanię jedyny mój "dialog" z nim, to gdy przed nagraniem zapytał publiczność, czy przyjechała z warszawy, czy z innych miast. jako jedyni (z chłopakiem) należeliśmy do tej drugiej grupy i krzyknęłam (bo publiczność na górze, szymon na dole), że my przyjechaliśmy z gdańska... on zaraz zainteresował się tym faktem i wywiązała się taka krótka, dowcipna rozmówka na ten temat. nie jest odkryciem, że szymon jest mega wyluzowany i zabawny, ale mam wrażenie, jakbym na nowo poznała jego luz i poczucie humoru. wiem na 100%, że nic nie jest wystudiowane - on naprawdę jest takim, jakim go widzimy w "szymon majewski show" - niezależnie, czy kamery są włączone, czy nie (a znam przypadki, że ma to znaczenie ). jak wszedł do studia, od razu podszedł do pierwszych rzędów przywitać się - podać rękę i też miałam tę przyjemność najpierw kręcili "rozmowy w tłoku", dopiero później rozmowy z gośćmi. podoba mi się stosunek szymona do współpracowników - jeśli ma jakąś uwagę, to najpierw pochwali, a potem sugeruje poprawkę, np. michał zieliński wcielający się w premiera kaczyńskiego mówił trochę rozwlekle, więc szymon do niego: "michał, wszystko fajnie, naprawdę super, ale mów trochę szybciej". i tak za każdym razem rozmowy w tłoku poszły bardzo szybko, prawie bez żadnych dubli, natomiast rozmowa z ibiszem i urbańskim poszła bardzo płynnie (jedynie hubert śpiewał przeróbkę ich troje 3 razy!), ale trwała ok. 3 godziny i to było troche męczące, bo nie można było wyjść ze studia przewietrzyć się (a w studiu gorrrąco), no a w dodatku siedziałam w takim pechowym miejscu (które sobie sami wybraliśmy, bo początkowo wydawało nam się atrakcyjne), gdzie jedyną pozycją było siedzienie "po turecku", że potem nóg nie mogłam wyprostować ale pod koniec nie wytrzymałam i po prostu uklękłam - trochę to głupio wyglądało i mam nadzieję, że kamera tego nie uchwyciła po nagraniu można było podejść do szymka po autograf, ale ja wolałam pstrykać fotki po całym studio, bo jest naprawdę jedyne w swoim rodzaju - tak kolorowe i "słodkie", prawie jak plastikowe "poczekalnię" (zanim nas wpuścili do studia na nagranie, to minęła prawie godzina) mieliśmy w studio "teraz my", a w ogóle cały ten budynek to...>>dom wielkiego brata<<, który po ostatniej edycji big brothera przerobili właśnie w tvn-owskie studia (ja wiem tylko, że są 2, ale może i więcej). atutem było też to, że osobom bez własnego transportu zorganizowano zbiórkę pod salą kongresową i tam czekały 3 autokary tvn-u, które zawiozły (a potem odwiozły) publiczność na nagranie do podwarszawskiego sękocina to by było na tyle. wiem, że wolelibyście poczytać taką relację z koncertu lub innego wydarzenia związanego z hanią, ale jak będę w takim uczestniczyć, to obiecuję, że relacja będzie jeszcze szersza i bogatsza ps. jest już po emisji i okazało się, że do programu nie wrzucili przeróbki ich troje ("a wszystko to...") w wykonaniu urbańskiego, o którym wspomniałam wcześniej. | |
| 9th Wonder | |
![]() Podobnie jak DJ Premier, Pete Rock, Hi-Tek oraz Kanye West, 9th Wonder stworzył most pomiędzy podziemiem i komercyjnym rynkiem hip-hop'owym. Zyskując zaufanie tak różnych artystów jak Jay-Z i Jean Grae, 9th Wonder niczym rakieta wbił się na czołowe miejsca listy producentów, których szanujący się artysta, liczący na dobry zysk, musi zaprosić. Zacznijmy jednak od początku. 9th Wonder przyszedł na świat w 1975 r. w pobliżu miejscowości Salem w północnej Karolinie. Od samego początku silnie związany był z muzyką. Jako młody chłopak większość wolnego czasu spędzał wprawiając się w grze na kilku instrumentach, co pomogło mu w zdobyciu miejsca w szkolnym zespole muzycznym. Popołudniami, po powrocie ze szkoły, nie odcinał się od otaczających dźwięków, jak się później okazało szukał inspiracji dla przyszłej twórczości w kawałkach Afrika Bambataa, Soul Sonic Force, Biz Markie oraz Slick Rick. Myśl o poważnym produkowaniu muzyki zagórowała w nim w czasach collage'u, kiedy studiował na Centralnym Uniwersytecie Północne Karolinie (North Carolina Central University). W tym samym okresie poznał ludzi, z którymi jak się później okazało połączyła go wieloletnia przyjaźń. Wraz z nimi stworzył The Justus League. W czasie studiów stworzył skład Little Brother z raperami Phonte i Rapper Big Pooh. Ich debiutancki album, The Listening, ukazał się, ku uciesze publiki i krytyków, w roku 2003. Udowodnił on, że pełne uczuć produkcje odzyskują właściwe sobie miejsce we współczesnym Hip-Hop'ie. Podkłady 9th Wonder'a niosą ze sobą ładunek wyrazistych, silnych werbli połączonych z melodyjnymi samplami, często ubarwionymi namiętnymi głosami piosenkarek. The Listening jest świetnie stworzonym muzycznym dokumentem stworzonym przez artystów, którzy chcą jedynie zapewnić przelotne spojrzenie na czysty Hip-Hop w czasie ciągle rozbudzającego się na niego popytu połączonego z zatraceniem jego prawdziwych zalet. Dźwięki 9th Wonder'a w większości natchnięte są soul'owymi loopami i sentymentem, którym producent darzy jazz. Jego dzieciństwo, w którym dużo czasu poświęcił klasyce oraz wykształcenie muzyczne, dają mu ogromną dojrzałość, która znacznie przerasta wiek. Jak najznamienitsi jazzmani, Miles Davis i Thelonious Monk, 9th Wonder 'czuje' swoją muzykę, a dzięki temu zażyłemu związkowi, tworzy dźwięki, które przekraczają granice Hip-Hop'u, łącząc w nim elementy soul'u, jazzu oraz r'n'b. 9th Wonder tworzył dla szerokiego grona muzyków, włączając w to: Jay-Z, Destiny's Child, Memphis Bleek, De La Soul, Murs, Jean Grae oraz Masta Ace'a. Jego nielegalny remix albumu Nas'a "The God's Son" jest majstersztykiem, który tchnął nowe życie w najlepszy od czasów Illmatic album Nas'a. W 2004 roku Hall Of Justus połączyło swoje siły z nowopowstałym wydawnictwem 6 Hole Records, by wypuścić serię albumów 'składu', wliczając w to debiutancki album 9th Wonder'a "Dream Merchant" w 2005 r. Inne projekty, mające się ukazać w ramach tej współpracy, dotyczą m.in. albumów The Away Team, Rapper Big Pooh oraz L.E.G.A.C.Y. Szkoda tylko, że nadal mało osób, uważających się za fanów rapu, w naszym kraju wie, jak ogromne zasługi dla ich ulubionego gatunku muzycznego ma na swoim koncie 9th Wonder, który ciężką pracą i ogromnym talentem stworzył coś ponadczasowego, coś co pozostanie w pamięci ludzie jeszcze przez wiele lat. http://www.hip-hop.pl/wyk...=11190144051000 | |
|
Kolejna edycja | |
Dwie osoby akceptują seks za pieniądze, a zdrada nie przeszkadza większości kandydatów. Wszyscy przekonują, że są ciekawi, zabawni i szczerzy. O kim mowa? O uczestnikach katowickiego castingu do czwartej edycji „Big Brothera” Marzenie (Marzena Folwarczny, 27 lat handlowiec z Wodzisławia Śląskiego) najbardziej podobał się taniec w rytm muzyki, którą każdy wyobrażał sobie z zamkniętymi oczami. Ona w tym programie chce zaistnieć. – Chciałabym się zobaczyć na okładkach gazet czy w telewizji. Mam nadzieję, że uda mi się to po wyjściu z domu Wielkiego Brata – przyznaje Marzena. Czy są granice prywatności, których nie zdecyduje się przekroczyć? – Nie ma – zapewnia atrakcyjna brunetka. Chłopak grozi odejściem Z postaci, które utkwiły jej z poprzednich edycji pamięta Janusza Dzięcioła i Frytkę. Martwi się trochę, bo jej chłopak nie jest zadowolony z jej planów telewizyjnych. – Straszenie narzeka. Grozi, że ode mnie odejdzie, ale sądzę, że mnie tylko straszy – mówi Marzena. Na razie dostała się do finałowej trzydziestki katowickiego etapu. To właśnie spośród regionalnych finalistów zostanie wybrana obsada domu Wielkiego Brata. Marzena ma nadzieję, że drugiego września wejdzie do programu. Lew parkietu Tomek (Tomasz Flak, 24-letni student administracji z Radlina) potraktował sprawę, jak sam mówi, „na luzaka”. – Jestem singlem, więc nie mam zobowiązań. Rozruszam towarzystwo – mówi. Już na castingu zebrał grupkę fanów, którzy będą na niego głosować, jeśli się dostanie. Tomek uchylił nam rąbka tajemnicy i opowiedział o tym jakie pytania zadawano w czasie castingu. – Pytali np. o zdradę. Twierdząco na to pytanie odpowiedziała większość grupy. Ja na takie coś bym się absolutnie nie zgodził. Jeszcze lepsze było pytanie o seks za pieniądze. Dwie czy trzy osoby byłyby chętne – opowiada Tomek. Ręce w kieszeni Renata (Renata Imiołek, 24-letnia pracownica mysłowickiej restauracji) marzy, by odpocząć od problemów, jakie ostatnio miała w życiu. – Ludzie powinni mnie zobaczyć, taką jaka jestem naprawdę, a nie taką jak o mnie niektórzy mówią – mówi tajemniczo Renata. Chciałaby także zaistnieć jako projektant mody. – Co prawda uczę się w studium wizażu, ale skończyłam projektowanie odzieży – wyjaśnia. Jednym z zadań, które na castingu mieli wykonać uczestnicy, było wyrażenie siebie w pozie ciała. – Stanęłam luźno z rękami w kieszeniach. Taka postawa mnie charakteryzuje – dodaje. Zdążył w Katowicach Christian (Christian Lange, 21-letni fryzjer i stylista z Warszawy) nie zdążył na stołeczny casting, a że był delegacji na Śląsku, to załapał się na katowicką edycję. – Poznałem wspaniałych ludzi i cieszę się, że zakwalifikowałem się do najciekawszej trzydziestki – opowiada Christian (to jego prawdziwe imię, urodził się w Niemczech). Jak mówi jest szczery do bólu i nie będzie owijał w bawełnę, jeśli coś mu będzie przeszkadzać. – Zobaczycie – będzie ciekawie! – zapowiada Christian. Specjalnie dla Was Komentuje dr Krzysztof Łęcki, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego Big Brother to program dla ludzi, którzy w żaden inny sposób nie potrafią zaistnieć. Są nudni i nijacy. No bo cóż potrzeba, by zostać „gwiazdą” Wielkiego Brata? Nic. Wystarczy po prostu być. Nie sądzę też, by w reality show widać było jakieś różnice regionalne. Ślązacy, Poznaniacy, Krakusy zaczynają się nam zlewać w jedno, jeśli są w grupie. Jedna owca może być charakterystyczna, ale w stadzie jej nie zauważymy. | |
| SeX | |
I wiesz co? Odebrałam je podobnie jak Ryfka. A wiesz co zraziło mnie najbardziej? To że zacząłeś wykłucać się z Ryfką, choć tak naprawdę macie takie samo podejście do sprawy. Ryfka nie pisała, że nie należy spróbować seksu przed ślubem. Pisała natomiast o tym, że poczuła się urażona czytając te obraźliwe (jak dla mnie również) posty. Pisała również o tym, iż należy pamiętać o miłości, która wiąże się ściśle z seksem, a nie kierować się wyłącznie instynktami. Z Twoich postów wynika, że sam traktujesz sprawę podobnie. Zgadza sie. Ja tak traktuje seks. Ale nie kazdy tak traktuje seks i nic w tym zlego. Jeden warunek - zeby bylo jasne, ze obie strony traktuja seks w taki a nie inny sposob. A do tego trzeba rozmawiac. Jesli kobieta idzie do lozka z facetem ktorego ledwie zna, to czemu A jeszcze do tego powiem Ci ciekawostke. Widzisz, jeden z moich trwajacych Co do testowania kobiet w kwestiach łóżkowych (nie tych, które się pokocha, lecz kolejnych kobiet, gdzie "potencjalna żona" tak naprawdę nie jest tu traktowana jako potencjalna żona, lecz jako kolejna fajna panienka, której np. Radek nie chce się tylko przygladać) to zdanie, które obraża kobiety jako takie, twierdząc że są tylko materiałem do Bzdura. To zdanie wogole nie obraza kobiet. Radek wcale nie pisze, ze ma zamiar traktowac kobiety przedmiotowo, a najwyrazniej bedzie szukal takich, bardzo dobrze, ze traktuja seks na luzie i o tym mowia. Ja tez traktuje seks na luzie, nie robie z niego wielkiego halo, tylko znam swoje potrzeby i dojrzale podchodze do tego, z kim ide do lozka. Jesli dziewczyna nie ma ochoty isc z facetem do lozka to jej chyba do tego Nie widze w wypowiedzi Radka nic zlego. Widac on podchodzi do seksu na mężczyznach? I dlaczego w związku z tym zarzucasz jej brak poczucia humoru? W Twoim przypadku w takim razie chyba też o poczuciu humoru nie powinno być mowy. Nie bawi mnie dlatego, bo zdanie Radka: 1. nie obrazalo kobiet jako takich natomiast zdanie Ryfki 1. obrazalo facetow (stwierdzajac ze sa ograniczeni i kazdy "mysli fiutem" Troche logiki. Ja wiem ze kobiety glownie mysla emocjonalnie, ale do tego | Szczegolnie, ze slyszalem tez nie jedna rozmowe kobiet miedzy | soba o facetach i przedmiotowosci w niej potrafi byc rownie duzo jesli | nie wiecej niz w takich pogaduszkach facetow. Tylko ze jakos faceci | sie z tego powodu nie obrazaja na caly swiat. Twierdzisz, że sie nie obraziłeś? Tak samo nie obraziła się Ryfka, która zresztą miała pełne prawo do wypowiedzenia swej opinii. Poza tym, Hm, no wg mnie sie obrazila, poczula sie wielce urazona tym, ze ktos chce "testowac potencjalna zone". Jesli zona da sie "testowac" to juz jej sprawa, widac ona tez chce "przetestowac potencjalnego meza". Nie widze w tym nic zlego. Poza tym nawet ja, majacy inne niz Radek podejscie do seksu, tez uwazam ze I mimo, ze mam bardzo "glebokie" podejscie do seksu i nie traktuje tego Raz mialem do czynienia z dziewczyna, ktora tak uwazala. Na szczescie po 3 Z całym szacunkiem do Twoich wcześniejszych postów, te jednak spowodowały u mnie wiele śmiechu. Nie piszę tego, by się z Tobą kłócić. Uważam jednak, że powinieneś jeszcze raz spokojnie od początku przeczytać tą dyskusję, a dojdziesz do tego, iż macie z Ryfką takie samo zdanie na powyższy temat i Wasza zwada była absolutnie niepotrzebna. Nie. Mamy podobne zdanie co do seksu, z tym sie zgodze. Ale ja nie narzucam calej populacji swojego podejscia do seksu. Nie uwazam ze ktos, kto traktuje seks na luzie jest zly. Natomiast z postu ryfki wynika, iz zaklada ona od razu, iz kobieta ma powazne zamiary, podchodzi uczuciowo, natomiast facet chce sobie tylko pociupciac. Nic bardziej blednego, wiem ze bywa kobieta daje sie traktowac przedmiotowo, to jest traktowana przedmiotowo. Z reszta tak samo facet. Ot chociazby przyklad Big Brothera teraz (nie ogladam, ale mi Wkurza mnie wiec jak kobiety (co ciekawe praktycznie zawsze sa to kobiety, Pomyslcie wiec sobie dobrze z ryfka na ten temat, ale nie emocjonalnie, a | |
| One Love Sound Fest 2006 :: 18 Listopada :: Wrocław | |
ONE LOVE SOUND FEST 2006 18.11.2006 :: Wrocław :: Hala Ludowa :: ul.Wystawowa 1 :: Start od 14.00 Wystąpią: Rasites (Jamajka/Wielka Brytania) Big Famili & Original Smokaz (Martynika/Francja) Adrian Sherwood & MC Brother Culture (Wielka Brytania/Jamajka) Culcha Candela (Niemcy) Aba Shanti-I (Jamajka/Wielka Brytania) Martin Jondo & The Ruffcats (Korea/Niemcy/Francja) Jah Meek & House Of Riddim & Marlene Johnson (Jamajka/Austria/Niemcy) Pioniear & Ill Inspecta (Niemcy) Roots Hitek & MC Oneness (Jamajka/Wielka Brytania) Indios Bravos (Polska) Natural Dread Killaz (Polska) Love Sen-C Music (Polska) Joint Venture Sound System (Polska) East West Rockers (Polska) Trzecia edycja Międzynarodowego Festiwalu Reggae One Love Sound Fest odbędzie się 18 listopada 2006 we wrocławskiej Hali Ludowej. Festiwal ten będzie przełomowy pod każdym względem. Poprzednia edycja One Love Sound Fest przyciągnęła do hal Wytwórni Filmów Fabularnych tysiące spragnionych zabawy fanów reggae. Frekwencja przerosła oczekiwania wszystkich. Organizatorzy podjęli więc decyzję o przeprowadzce. Trzecia odsłona festiwalu odbędzie się we wspaniałych, modernistycznych wnętrzach wrocławskiej Hali Ludowej, która może pomieścić nawet 12 tysięcy osób. Ambicją organizatorów jest bowiem zorganizowanie największej w Europie Wschodniej halowej imprezy reggae! Dodatkowo profil artystyczny tego niezwykłego wydarzenia ma także przełamywać panujące schematy festiwalowe. W programie imprezy nie ma zatem miejsca dla wypalonych gwiazd czy artystów występujących wielokrotnie w Polsce. One Love ma prezentować najświeższe, najbardziej ambitne i ekscytujące projekty z całego świata. Przybyła do Hali publiczność może spodziewać się prawdziwej uczty dźwięków, płynących z dwóch znakomicie nagłośnionych scen. Reggae, roots, dub, ragga, dancehall, cyfrowe eksperymenty czy tradycyjne brzmienia w najnowocześniejszej oprawie to muzyka, której można oczekiwać w Hali Ludowej. Na festiwalu wystąpią przede wszystkich młodzi artyści, którzy okrzyknięci zostali odkryciami ostatnich lat w różnych zakątkach świata. Obok wschodzących gwiazd światowego reggae One Love prezentować będzie także uznanych artystów, ale prezentujących całkowicie nowe projekty. Koncerty to oczywiście nie jedyna atrakcja One Love. Festiwal urozmaicą także liczne imprezy towarzyszące. W specjalnie przygotowanej klimatyzowanej sali One Love Cinema Maxbędzie można zobaczyć najświeższe filmy dokumentalne i fabularne o reggae, rastafarianizmie oraz unikalne koncerty światowych gwiazd reggae. Organizatorzy One Love mają również ambicje edukowania publiczności, stąd na Festiwalu odbędą się warsztaty a wśród wykładowców znajdzie się m.in. sam Adrian Sherwood - mistrz konsolety, król producentów i żywa legenda muzyki reggae i dub z Wielkiej Brytanii! Oprócz warsztatów będzie można wziąć udział także w multimedialnym wykładzie poświęconym kulturze Rasta i historii reggae. Z kolei w specjalnie przygotowanej Art Zonie będzie można podziwiać doskonałe wystawy zdjęć najlepszych polskich fotografów zajmujących się kulturą reggae. Do dyspozycji publiczności będą także stoiska ze smacznym, wegetariańskim jedzeniem. Muzyka i płynące zewsząd pozytywne wibracje powodują, że nie wolno tej imprezy przegapić. One Love Sound Fest rozgrzeje serca i nie pozwoli spokojnie usiedzieć w ten niezwykły, listopadowy wieczór. 18 listopada każdy miłośnik reggae obowiązkowo powinien przybyć do Wrocławia. Informacje o zespołach: Rasites (Jamajka/Wielka Brytania) Jeszcze niedawno średnia wieku członków Rasites nie przekraczała 20 lat, a mimo to okrzyknięto ich największym objawieniem brytyjskiego reggae. Debiutowali trzy lata temu świetnie przyjętym albumem Urban Regeneration. Ich muzykę porównywano m.in. do wczesnych dokonań The Wailers. Brytyjskia edycja magazynu RIDDIM okrzyknął ich mianem New Aswad - Nowy Aswad, zasłużyli na to dzięki swojej niesamowitej melodyce wokali, której nie powstydziliby się inżynierowie tej dziedziny The Heptones. Współpracują i koncertują m.in. z The Abysinnians, Luciano, Mad Professorem, Burning Spears, Culture. Dwa lata temu wyjechali z Wielkiej Brytanii i zamieszkali tymczasowo na Jamajce, która jest ich rdzenna ojczyzną. I właśnie tu powstała większość materiału na ich drugą płytę One World. Na One Love zespół przyjedzie po raz pierwszy do Polski. Big Famili & Original Smokaz(Martynika/Francja) King Kalabas i Baron Black urodzili się na Martynice. Zwycięstwo w konkursie wokalnym otworzyło im drogę z Karaibów do Francji, którą szybko uznali za swój drugi dom. Już we Francji założyli kolektyw Big Famili. Obecnie Big Famili wydaje swój najnowszy album Racines, który zapowiada się na prawdziwą, muzyczną bombę. Kalabas i Black śpiewają na nim po angielsku, francusku i kreolsku. Big Family wraz z zespołem Original Smokaz z Martyniki po raz pierwszy zaprezentuje się polskiej publiczności, który składa się z słodkich kobiecych chórków i rozbudowanego instrumentarium. Członkowie Big Famili doskonale czują się zarówno w lekkim repertuarze przebojowego reggae, jak i w produkcjach swobodnie nawiązujących do hip-hopu czy dancehall-u. Adrian Sherwood & MC Brother Culture (On - U - Sound System) (Wielka Brytania) Adrian Sherwood - mistrz konsolety, król producentów i żywa legenda muzyki reggae i dub. Sherwood słynie z niespotykanych umiejętności miksowania muzyki na żywo. Pierwsze kroki w roli didżeja stawiał jako nastolatek w latach 70. Szybko odkrył dla siebie jamajską muzykę a jego mistrzem i opiekunem został sam Prince Far I. Na przełomie lat 70. i 80. uczestniczył w punkowej rewolcie, koncertując m.in. z The Clash. W tym samym czasie założył własną, kultową dziś wytwórnię On-U Sound. Jako producent współpracował z wykonawcami prezentującymi najróżniejsze style i gatunki muzyczne (m.in. Lee Scratch Perry, Depeche Mode, Nine Inch Nails, Asian Dub Foundation, Simply Red). W 2003 roku wydał rewelacyjną płytę solową Never Trust A Hippie nakładem wytwórni Real World Petera Gabriela. Na festiwalu Sherwood wystąpi m.in. z premierowym materiałem z albumu, który ma się ukazać jesienią tego roku. We Wrocławiu Adrian Sherwood wystąpi dodatkowo z MC Brother Culture - znanym i cenionym od lat jamajskim wokalistą z Londynu, znanym z występów m.in. z Trojan Sound System, Manasseh czy Dreadzone. Culcha Candela (Niemcy) Culcha Candela to charyzmatyczna i multikulturowa supergrupa artystów z Korei, Ugandy, Kolumbii, Polski i Niemiec. Ten jeden z najlepszych koncertowych zespołów na scenie niemieckiej sprawi, że Hala Ludowa wprost eksploduje. Gdziekolwiek występują, z miejsca zdobywają publiczność swoją bezpośredniością i niesamowitą energią. Połączyła ich muzyka, tak różnorodna jak sam zespół. Culcha Candela proponuje jedyną w swoim rodzaju fuzję hip-hopu, brzmień latynoskich i reggae. Szaleni wokaliści Culchy, podobnie jak niemieccy piłkarze nigdy się nie poddają, ale ich styl kojarzy się raczej z radosnym brazylijskim futbolem, niekończącą się fiestą. Należy więc przygotować się na solidną dawkę zabawy w najlepszym stylu. Choć odżegnują się od mainstreamu, ostatnio ich piosenki z powodzeniem zdobywają listy przebojów a krytycy muzyczni upatrują w nich zespół, który w krótkim czasie może odebrać palmę pierwszeństwa samemu Seeedowi! 3 marca 2006 roku w polskich sklepach pojawiła się ich najnowsza płyta Next Generation (Universal Music Polska). Aba Shanti-I (Jamajka/Wielka Brytania) Aba Shanti-I to prekursor czarnej muzyki roots i dub w Wielkiej Brytanii. Zaczynał on karierę w latach 80 jako Jasmin Joe w słynnym sound systemie Jah Tubby, gdzie był dj-em i MC. Później sam założył sound system, z którym od ponad dziesięciu lat prezentuje przede wszystkim własne nagrania, wyprodukowane z udziałem swojego brata Blood Shanti, unikalne duplaty od czołowych wykonawców dub, oraz perełki "foundation". Jego sety są pełne niepowtarzalnych wibracji, feelingu i mistycyzmu. Gdziekolwiek gra, wzbudza niesamowity entuzjazm. Jest rezydentem comiesięcznego klaszu mega sound systemów w londyńskim Brixton pod szyldem University of Dub. Martin Jondo & The Ruffcats (Korea/Niemcy/Francja) Martin Jondo jest wokalistą, gitarzystą i autorem piosenek. Ten półkrwi Koreańczyk i Niemiec jest jednym z najciekawszych nowych artystów zza naszej zachodniej granicy. Odkryty został przez Gentlemana, który zaproponował mu udział w trasie koncertowej promującą płytę ;Journey to Jah. Jondo nie wahał się długo, rzucił wszystko i pojechał na trasę. Obecnie Martin postawił jednak na niezależność i własny wyrazisty styl, odcinając się od swojego mentora. Wszystko wskazuje na to, że podjął słuszną decyzję, bo jego nazwisko należy w tej chwili do najgorętszych na niemieckiej scenie reggae. Szybko ukazała się jego debiutancka EP-ka Rainbow Warrior a zaraz potem pełnowymiarowy album Echo&Smoke. Do Wrocławia Jondo przyjedzie z doskonałą francuską grupą The Ruffcats. Jah Meek & House Of Riddim & Marlene Johnson (Jamajka/Austria/Niemcy) Jah Meek urodził się i wychował na Jamajce. Na początku lat 90. trafił do Frankfurtu i stał się gwiazdą tamtejszej sceny dubowo-dancehallowej. Współpracował wtedy m.in. z Tricky Cris i Raggamuffin Sound System (ich wspólny singiel The Riddim okupował listy przebojów MTV i VIVA). Jah Meek słynie z charakterystycznego, ciepłego głosu, jest też cenionym producentem. W 2005 roku wydał świetnie przyjęty solowy album pt. Touched By An Angel, na którym zaśpiewał m.in. wspólnie z Luciano. Album ten wygrał nagrodę German Reggae Awards 2005 w kategorii Najlepszy Album. W Hali Ludowej Jah Meek pojawi się w towarzystwie House Of Riddim, czyli jednego z najlepszych europejskich riddim bandów. Na wrocławskim koncercie gościnnie obok Jah Meeka wystąpi także Marlene Johnson z fantastycznym, namiętnym soulowym głosem. Pioniear & Ill Inspecta (Niemcy) Pionear (selekta / MC) to lider Germaican Scout. Odpowiedzialny jest on za najbardziej znane riddimy Seeed-a. Pioniear jest bardzo mocno związany z Polską sceną reggae. To właśnie On jest głównym współtwórcą projektu Polski Ogień (wraz z Tam Tam Records), który ma szanse na tytuł najlepszego wydawnictwo reggae/dancehal w Polsce za rok 2006. Jego styl grania to połączenie jamajskich wibracji z niemiecką precyzją, uznawany jest za killera pod względem tego fachu. Ill Inspekta (MC) to wschodząca gwiazda niemieckiego dancehallu. Jest uznawany za najlepszego liryka na niemieckiej scenie, co potwierdza duża ilość wygranych clashów wśród nawijaczy. Mówią, że jego sposób śpiewania to nuta europejskiej prozy i jamajskiej gwary. Pionear & Ill Inspecta razem grają i śpiewają głównie piosenki na riddimach wyprodukowanych przez ich macierzystą wytwórnię Germaican Records. Najsłynniejszy jest oczywiście Doctor`s Darling Riddim, Valentine, Cure czy Messer Banzani. Roots Hitek & MC Oneness (Jamajka/Wielka Brytania) Jamajczyk Roots Hitek od zawsze pozostawał pod wpływem muzyki Boba Marleya i Burning Speara. Na początku lat 90. założył w Londynie sound system Ravers HiFi, który wkrótce zmienił nazwę na Roots Hitek Sound. Podczas jego setów tradycyjne reggae wzbogacane jest nowoczesnymi akcentami, tworząc jedyną w swoim rodzaju dubową mieszankę. Posiada olbrzymią ilość dubplaytów od największych gwiazd, m.in.: Burning Spear, Luciano, Norman Grant. Roots Hitek wielokrotnie koncertował w Czechach, Szwajcarii, Holandii, Francji, Włoszech, Niemczech i Anglii. Do Wrocławia przyjedzie z MC Onenessem z Jamajki. Indios Bravos (Polska) Najpopularniejszy od kilku lat zespół polskiej sceny reggae, który na koncerty przyciąga prawdziwe tłumy. Indios Bravos założył eks-gitarzysta popularnego Heya - Piotr Banach, który powrócił tym samym do swoich korzeni - w latach 80 grywał bowiem w grupach reggae Kryterium i Grass. Do swojego nowego projektu zaprosił Gutka, który okazał się jednym z największych wokalnych odkryć Polski ostatnich lat. Indios Bravos wydało do tej pory dwa albumy: Part One i Mental Revolution. W ubiegłym roku na rynku pojawił się również solowy krążek Banacha, wypełniony melodyjnym, przebojowym reggae. Na One Love wystąpią w ramach trasy koncertowej promującej trzeci album Indios Bravos ! Natural Dread Killaz (Polska) Natural Dread Killaz to młoda, ale już bardzo popularna formacja z Wrocławia. Zaczynali jako sound system, z czasem przekształcając się w pełnowymiarowy zespół korzystający z żywego instrumentarium. Serca słuchaczy rozgrzewają wybuchową mieszanką reggae, dancehallu, ragga i hip-hopu. Ich słynny koncert podczas II One Love Sound Fest, którego punktem kulminacyjnym było odśpiewanie z publicznością przeboju Biba! na długo pozostał w pamięci festiwalowej publiczności. Największym atutem NDK są żywiołowi wokaliści, wspierani przez precyzyjną, koncertową maszynę Riddim Bandits. W ubiegłym roku Natural Dread Killaz wydali debiutancką, ciepło przyjętą płytę Naturalnie Love Sen-C Music (Polska) Obchodzący siedemnaste urodziny najstarszy polski sound system z Lublina, którego znakomite występy łączą mistykę roots z nowoczesnymi brzmieniami dancehall. Muzycy Love Sen-C Music jako pierwsi w Polsce grali jungle oraz d'n'b, współtworzyli także jedną z pierwszych polskich kapel hip-hopowych SEX_RAPort. W połowie lat 90. założyli dystrybucję Tam Tam Records, dzięki której stało się możliwe zapraszanie zagranicznych gwiazd na występy do Polski (m.in. Michael Rose, Luciano, Fun Da Mental). Zwycięzcy prestiżowego Sound Clash 2005 i 2006 w Poznaniu. Joint Venture Sound System (Polska) Prawdopodobnie najbardziej punkowy z dubowych sound systemów w Polsce. W czasach gdy w Lublinie zaczynał grać LSM, po drugiej stronie Polski - w Zgorzelcu, tworzono swoje własne wizje rewolucyjnej reggae dyskoteki. Promotora, selektora i MC Bass Reprodukktora Xiędza Makena I od lat swą tajemną wiedzą na temat technik dub wspiera Activator – ongiś basista pierwszego składu Stage Of Unity, obecnie wzięty realizator studyjny (remixy artystów od Zion Train po Adriana Sherwooda, produkcja albumów Vavamuffin, Maleo Reggae Rockers) oraz live dub master (Kapela Ze Wsi Warszawa itp.). Na przestrzeni lat toczyli ciężką dubową artylerię na setkach imprez w całej Polsce oraz poza granicami. Mnóstwo perfekcyjnego hałasu, fruwające odbicia, brzmienie jak żyleta i numery nie do usłyszenia. Dużo muzyki, mało szatkowania. East West Rockers (Polska) East West Rockers reprezentują nurt roots&culture. Słyną z niesamowitych, żywiołowych występów, podczas których prezentują świeże single prosto z Jamajki oraz mocne i pozytywne przesłanie. W tym roku zdobyli duże uznanie, grając serię fantastycznych koncertów w całej Polsce. W skład tego piorunującego soundu wchodzą DJ i selektor Kuba1200, trzech wokalistów Cheeba, Grizzlee, Ras Luta oraz spec od wizualizacji Jah Laptop. Bilety dostępne w całej Polsce w sieci Eventim, Ticet Pro, Bileteria (EMPIK). Szczegółowy wykaz punktów oraz sprzedaż biletów on-line na stronie www.onelove.pl 01.07-31.08 - 34 zł 01.09-30.09 - 39 zł 01.10-17.11 - 44 zł w dniu imprezy - 49 zł ZAPRASZAMY !!! | |
| Spotkania z Filmem Górskim - Zakopane 2005 | |
Kilka słów o filmach... ze strony www.tatry.webd.pl Filmy konkursowe Zobaczyć Morskie Oko, 2004, 26 min. Reżyseria: Artur Paszczak Jak opowiedziec o przejściu słowackiej grani Tatr Wysokich? I czy w ogóle opowiadać? Może lepiej zrobić sobie film do szuflady i ewentualnie pokazywać go znajomym? Te problemy sprawiły, że przez 4 lata nie potrafiłem dokończyć tej opowieści, aż w końcu sięgnąłem po najprostszą z możliwych formułę. Wiem, że to nie będzie festiwalowy przebój, mam jednak nadzieję, że po prostu obejrzycie go z przyjemnością. No i oczywiście, że zachęcę parę osób do pójścia na grań... My tu jeszcze wrócimy, 2004, 11 min. Reżyseria: Piotr Balcerzak Grupa ludzi, którzy poznali się przez internet, stara się o wejście na Matterhorn - Monte Carvinio. Osiągają Pik Tyndala i niestety z powodu załamania pogody muszą się wycofać. Historia jednej wyprawy. chantengri.com, 2004, 22 min. Reżyseria: Alfred Sosgórnik, Elwira Florek Film został zrealizowany podczas polskiej wyprawy na Chan Tengri w 2004 roku. Opisuje atmosferę baz komercyjnych w górach wysokich, upadek alpinistycznych wartości i szczegóły górskiego biznesu. Film zdobył wyróżnienie na II Krakowskim Festiwalu Górskim (2004). O krok za lawiną, 2004, 18 min. Reżyseria: Paweł Mitura Film przedstawia wyprawę Klubu Wysokogórskiego z Lubina na Chan Tengri w górach Tien-Szan. Pokazuje wspinaczkę w kolejnych obozach i zdobycie szczytu. Krótko nawiązuje także do tragedii, jak się tam rozegrała - w lawinie zginęło czternastu uczestników innych wypraw. Aromat przywieziony z Tien Szanu, 2005, 33 min. Reżyseria: Sławomir Wróblewski Opowieść o wyprawie dziesięciu osób na Chan Tengri od północnej strony, która odbyła się w lipcu 2004 roku. Film przedstawia kolejne etapy zdobywania szczytu, rozmowy uczestników, napotkanych ludzi oraz wspaniałe pejzaże. Warto zwrócic uwagę na klimat, który wytworzył się pomiędzy uczestnikami wyprawy - pełen życzliwości, wolności i woli walki. Zimowy Rejs i kaukaski Big Brother, czyli 120% normy, 2005, 21 min. Reżyseria: Sławomir Wróblewski To opowieść o zimowej wyprawie na Elbrus, zorganizowanej przez grupę osób, które poznały się przez internet. Film utrzymany jest w konwencji humorystycznej, ale swobodna atmosfera panująca w grupie bynajmniej nie odciąga od wybranego celu. Jak pokazują eksperymenty sprzętowe i kulinarne, przeprowadzone na okoliczność warunków - jak Polak chce, to potrafi. Ciao Martina, 2004, 22 min. Reżyseria: Dariusz Załuski Opowieść o włoskim himalaiście Simonie Moro, który uczestniczył w zimowej wyprawie na Sziszapangmę i po każdym zejściu do bazy telefonował do swojej pięcioletniej córeczki, Martiny. Film jest portretem człowieka, który usiłuje pogodzić dwie role: sportowca, który musi podjąć ryzyko i kochającego ojca. II Nagroda na II Krakowskim Festiwalu Górskim (2004). Na krawędzi, 2004, 49 min. Reżyseria: Aleksander Dembski Zimowa wyprawa Krzysztofa Wielickiego na K2 z 2003 roku w materiale filmowym stworzonym przez samych uczestników wspinaczki. Próba analizy zachowań oraz osobowości wspinaczy w ekstremalnych warunkach, wzbogacony kontrowersyjnymi wypowiedziami prof. Zdzisława Ryna. Grand Prix i Nagroda Publiczności II Krakowskiego Festiwalu Filmów Górskich (2004). Amazonia Vertical, 2004, 63 min. Reżyseria: Pavol Barabaą Auyan Tepui... Najwyzsze plateau w Amazonii... Indianie wierzą, że na jego szczycie żyją demony… Becko Ondrejovic poprowadził pierwszy kompletny trawers. Był tak zafascynowany tymi pionowymi liniami, że zdecydował wrócić tam ze swoimi przyjaciółmi i zdobyć tą dziewiczą ścianę. „Amazonia Vertical” prezentuje siłę natury i przygodę odkrywania zaginionego świata. To film, który wzbudzi emocje w każdym z nas... Zdobywca licznych nagród, m.in. Głównej Nagrody na festiwalu w nowozelandzkim „Wanaka Mountain Film Festival” (2005). Trzeci Stopień Wyobcowania, 2005, 25 min. Reżyseria: Wojciech Wiwatowski Filmowa relacja z wytyczenia ekstremalnie trudnej drogi „Trzeci stopień wyobcowania” na Torre Sur w Patagonii, uznanego za największe wydarzenie patagońskiego sezonu i nagrodzonego „Jedynką” – nagrodą Polskiego Związku Alpinizmu za najlepsze osiągnięcie wspinaczkowe zeszłego roku. Pokaz premierowy! Filmy pozakonkursowe Taternicy, 1959, 14 min. Reżyseria: Sergiusz Sprudin Reportaż o zimowej wspinaczce w Tatrach. Wariant R, 1961, 10 min. Reżyseria: Sergiusz Sprudin Popis umiejętności sportowych alpinistów dokonujących trudnej wspinaczki w Tatrach. Zamarła Turnia, 1962, 11 min. Reżyseria: Sergiusz Sprudin Film ukazuje urwisko tatrzańskie, południową ścianę Zamarłej Turni. K-2, 1987, 75 min. Reżyseria: Krzysztof Lang Historia polskiego zdobywania K2 z naciskiem na rok 1986, gdy na ten szczyt weszli: Wanda Rutkiewicz, Jerzy Kukuczka, Tadeusz Piotrowski, Przemysław Piasecki i Wojciech Wróż. Sukces został jednak przypłacony tragedią - Piotrowski, Wróż i Dobrosława Miodowicz-Wolf pozostali na stokach K2 na zawsze. Zdobywca Grand Prix Graz Mountain Festival (1987). Czeremosz, 1995, 25 min. Reżyseria: Michał Kochańczyk Opis spływu katamaranami Czeremoszem, rwącą górską rzeką, wypływającą z Czarnohory w zachodniej Ukrainie. Film jest relacją wodnej przygody w górskiej scenerii, którą razem przeżywają ukraińscy przewodnicy, specjalizujący się w górskim rzekach i studenci z Studenckiego Koła Przewodników Turystycznych w Gdańsku. Ślad, 1996, 26 min. Reżyseria: Marcin Latałło Wspomnienie tragicznie zmarłego w górach Stanisława Latałło, który uczestniczył jako operator w wyprawie na Lhotse w 1974. Autorem „Śladu” jest Marcin Latałło, syn, który po latach próbuje dociec motywacji ojca w jego życiowych decyzjach: rozstaniu z żoną i wyjeździe w Himalaje. Nagrody na Festiwalu Filmów Krótkometrażowych w Krakowie oraz na Festiwalu Filmowym w Łagowie (1996). Vamos!, 1997, 36 min. Reżyseria: Artur Paszczak Relacja z wyprawy KW Warszawa na Cerro Torre w Patagonii, uchodzącą za najtrudniejszą górę świata. Betlejemskie gwiazdy, 1999, 15 min. Reżyseria: Michał Kochańczyk Film obrazuje przebieg szkolenia taternickiego podczas jednego z turnusów Centralnego Ośrodka Szkolenia Alpinistycznego na Hali Gąsienicowej. Akcja rozgrywa się na graniach i ścianach w otoczeniu Doliny Gąsienicowej oraz w ośrodku szkoleniowym „Betlejemka”. Film oddaje klimat pierwszego kroku w skalnej, górskiej przygodzie. Dwóch, 1967, 10 min. Rezyseria: Jerzy Surdel Film zrealizowany jako etiuda szkolna w PWSTiF w Łodzi. Odwrót, 1968, 25 min. Reżyseria: Jerzy Surdel Nakręcony w tatrach film przedstawia dramatyczną walkę wspinacza wycofującego się ścianą, by sprowadzić pomoc dla rannego partnera. Druga część trylogii taternickiej z końca lat sześćdziesiątych, odkryta na nowo i doceniona podczas zeszłorocznego Banff Mountain Film Festival (Grand Prix). Wcześniej film był nagradzany na festiwalach w Cortina d'Ampezzo i Trydencie (1969). Akcja, 1972, 21 min. Reżyseria: Jerzy Surdel Realizatorzy uczestniczą z kamerą w akcji ratunkowej powadzonej przez Grupę Tatrzańską GOPR na ścianie Kazalnicy w lutym 1972 roku. Zima 8250, 1975, 40 min. Reżyseria: Jerzy Surdel Sygnały skalnego lata, 1979, 40 min. Reżyseria: Jerzy Surdel A jednak słońce, 1980, 30 min. Reżyseria: Jerzy Surdel Dwa bieguny w jednym roku: Arctica, 1996, 30 min. Reżyseria: Jerzy Surdel Wiosną 1995 roku dwaj Polacy, Marek Kamiński i Wojciech Moskal, wyruszyli z Przylądka Columbia na Wyspie Ellesemera w Arktyce Kanadyjskiej w 800-kilometrową trasę śladami Roberta Peary'ego do bieguna północnego. Szli po lodzie pokrywającym w zimie niemal całe morze Arktyczne, a marsz utrudniała nierówna powierzchnia lodu, poprzecinana spiętrzonymi krami i głębokie szczeliny przykryte cienkimi zastrugami i mostami śnieżnymi. Po 72 dniach wędrówki, 23 maja, dotarli do bieguna północnego. Dwa bieguny w jednym roku: Antarctica, 1996, 30 min. Reżyseria: Jerzy Surdel Druga część polarnej epopei Marka Kamińskiego, który 4 listopada 1995 roku wyruszył samotnie z Berkner Island nad Morzem Weddella na biegun południowy, liczącym 1400 kilometrów szlakiem Roalda Amundsena z 1911 roku. Polski polarnik przemierzał Antarktydę na nartach, ciągnąc za sobą 120-kilogramowe sanie z ekwipunkiem, bez żadnej pomocy z zewnątrz. Do celu dotarł 27 grudnia po 53 dniach ciężkiej samotnej wędrówki. Trzeci biegun: przerwana wyprawa, 1997, 30 min. Reżyseria: Jerzy Surdel Opowieść o kolejnej, tym razem nieudanej wyprawie Marka Kamińskiego - Transantarctica '96. Polski polarnik podjął próbę samotnego, 1450-kilometrowego trawersu Antarktydy.Film pokazuje ciąg wszystkich najbardziej dramatycznych momentów, które dane mu było przeżyć i które zmusiły go w końcu do odwrotu. Mustang, 2001, 27 min. Reżyseria: Pavol Barabaą Opowieść o zapomnianym królestwie w Himalajach. Przez wiele lat cudzoziemcy nie mieli dostępu do tej krainy pozbawionej elektryczności, dróg, wszelkich zdobyczy, ale i przekleństw cywilizacji. Barabaą sprytnie przemycił zakazaną tam kamerę i stworzył niesamowity obraz-dokument kultywowania wewnętrznego ładu, spokoju i harmonii w życiu. Zdobywca wielu nagród, m.in. głównej nagrody w kategorii "kultura górska" na Banff Mountain Film Festival (2001) i Nagrody Publiczności na Przeglądzie Filmów Górskich w Ladku Zdroju (2002) Tatrzańskie Misterium, 2003, 11 min. Reżyseria: Pavol Barabaą Pavol Barabáą wielokrotnie już dowodził swą twórczością, że jest filmowcem wyjątkowo wrażliwym na piękno gór. Tym razem stworzył impresję filmową o Tatrach. Jedenastominutowy film ogląda się zapartym tchem i żalem, że poszczególne ujęcia trwają tak krótko. Właśnie w tych obrazach tkwi część odpowiedzi na stare pytanie: Dlaczego chodzimy w góry?.. Zdobywca m.in. Nagrody Prezydenta Republiki Słowackiej „Ekotopfilm” (2003). Walking on The Moon, 2003, 37 min. Reżyseria: Artur Paszczak Relacja z wyprawy na Chan Tengri w górach Tien-Szan. Nie jest to jednak typowy reportaż - wyprawa stanowi tylko tło dla przedstawienia różnorodnych poglądów jej uczestników na życie i wspinanie. Film utrzymany jest w formie groteski i antytezy klasycznego obrazu wyprawowego. Zdobywca Nagrody Publiczności na X Przeglądzie Filmów Górskich w Lądku-Zdroju im. Andrzeja Zawady (2004). Czekając na Joe, 2003, 106 min. Reżyseria: Kevin MacDonald Oparta na prawdziwej historii opowieść o wyprawie dwóch przyjaciół w peruwiańskie Andy. Joe i Simon wspinając się na Siula Grande wybierają najtrudniejszą, zdradliwą trasę. Pozornie łatwa droga jest początkiem dramatu, który stawia obu bohaterów przed pytaniami o granicę przyjaźni, odwagi i lojalności. Paradokumentalna ekranizacja słynnej książki "Dotknięcie pustki". Powrót do Siula Grande, 2003, 25 min. Reżyseria: Kevin MacDonald Relacja z podróży, jaką w 2002 roku Joe Simpson i Simon Yates odbyli pod okiem ekipy filmowej do miejsc, w których rozegrały się tragiczne wydarzenia przedstawione w filmie "Czekając na Joe". Jesteśmy świadkami przemiany, jaka zachodzi w obydwu bohaterach. Janica Kostelic, USA, 2003, 23 min. Reżyseria: Bud Greenspan Wojna domowa w Jugosławii w 1991 pozbawiłą rodzinę Kostelic możliwości pracy i środków do życia. Ale nie pozbawiła ich miłości do nart. Ante Kostelic, trener samouk, zabiera swoje dzieci, Janicę i Ivica, w Alpy Austriackie by tam je trenować. Mieszkają w swoim samochodzie. Nie mają pieniędzy na wyciąg - śpią pod gołym niebem, trenują na nieczynnych stokach i na odległych pagórach. Pragną wziąć udział w Olimpiadzie w Salt Lake City i zmierzyć się z gigantami alpejskiego narciarstwa. Nie liczą na nic, ale to co osiągają zdumiewa wszystkich. Wolny jak ptak - Derek Hersey, USA, 2003, 24 min. Reżyseria: Peter Mortimer Poruszający i pełen humoru obraz ukazujący osobliwy styl życia i niezwykły charakter człowieka, który ukochał wolność. Archiwalne zdjęcia i rozmowy z rodziną i przyjaciółmi Dereka. Musashi, Kanada, 2002, 13 min. Reżyseria: Glen Crawford, Pat Morrow Nieprawdopodobne wyczyny wspinaczkowe w skale i lodzie. Musashi dowcipnie dokumentuje dokonania Willi'ego Gadda i Bena Firtha podczas ich najtrudniejszej mikstowej wspinaczki na świecie, w lodowej jaskini w kanadyjskich Górach Skalistych. Wehyakin, USA, 2003, 21 min. Reżyseria: Arden Oksanen, Trask McFarland To eksploracja dzikich górskich rzek Islandii, Meksyku i Norwegii przez zespół międzynarodowych wioślarzy. Północna ściana Eigeru - śladami pierwszych zdobywców, Szwajcaria, 2002, 52 min. Reżyseria: Frank Senn, Thomas Ulrich W 2002 r. dwaj znani alpiniści, Stephan Siegrist i Michal Pitelka, podejmują próbę pokonania słynnej północnej ściany Eigeru. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że decydują się na tę wspinaczkę używając takiego samego sprzętu jak pierwsi zdobywcy tej ściany z roku 1938. Podążamy ich śladami, jesteśmy świadkami ich zmagań ze ścianą, z własną słabością i z tym tak odległym już dla nas sprzętem wspinaczkowym. pozdrawiam kasia | |