Brawoooooooo




.

wprawdzie wolalabym rozmawiac z papke, ale od innego siatkarza
dowiedzialam sie, ze jest im smutno.
cytuje: "przesrane, nie?"

ale co z tego?



      Nie wiem ale jako kibic siatkowki ,powinnas sie cieszczy ze mamy
zloto/srebro. Takie cos rzutuje na caly swiatek sponsorzy telewizja moze
Biesiade pogonia , moze K A T A S T R O F A L N E G oooo Ambroziaka wywala,
moze Twoj Mostolstal zostanie miszczem Europy niedlugo :)

BTW Solorz w koncu wpadl zeby pokazac ME na Polsacie, jutro final


     

  Brawoooooooo

      Nie wiem ale jako kibic siatkowki ,powinnas sie cieszczy ze mamy



ja ciesze sie.
i martwie sie, bo to i tak nie ma wplywu na gre naszych siatkarzy.
biesiade w koncu pogonia. jest juz blizej niz dalej.
ambroziak pomimo wszystko umila ogladanie meczow kiedy sa nudne, a jak sa
ciekawe to i tak nikt nie zwraca uwagi na jego pieprzenie.

moze Twoj Mostolstal zostanie miszczem Europy niedlugo :)



a moj mostostal z tego co widze nie bedzie mial latwo.
6 siatkarzy, reszta chora.
wprawdzie tych 6 naprawde niczego sobie gra, jak sie dzis okazalo, ale nie
daj boze cos sie tfu, tfu wydarzy..

BTW Solorz w koncu wpadl zeby pokazac ME na Polsacie, jutro final



polsat sport czy normalny?
o ktorej?


  Akcesoria kibica
pelny kufel piwa oto byc powinien atrybut kibica ino u nos niy ma tak

na sprezone powietrze widzioelch kiedys na wolnych handlu , jak sie zuzyje zawsze mozna isc i kupic sprezone powietrze w kazdym dobrym sklepie komputerowym czy hurtowni

a wiem ze na biesiadzie piwnej w tym roku dawali takie trabki, glosne byly i na jakis szpil kumpel wziol na dodatek z bracikiem a siedziolech pomiedzy nimi - wyszlech lekko otumaniony :rotfl:

  Zimowe Transfery
To niedobre tajojki, a mogł strzelić dla nich tyla bramek.
Pozostaje SuperMario skorzystac z tych ofert pierwszoligowców co ponoć byli zainteresowani lub z oferty Los Angeles Galaxy, ino szybko bo musiołby się na jakiś obóz kondycyjny załapać albowiem bieganie po parku z psem w jego wieku moze nie wystarczyć :wink:



no kto sie mial wyzyc jak nie gerhat hehe biore to z przymrozeniem oka po tym co widzialem na biesiadzie...

a tak do sedna - Mariusz dostal propozycje od Polonii, a prezesina oraz dyrektor bytomian - znam temat dosc dobrze - uchodza w Bytomiu za kogo uchodza. mysle ze po komentarzach kibicow szybko chcieli sie wycofac z propozycji, lub w PS ktos cos przekrecil. A tak czy inaczej cale wypuszczenie informacji o tym ze Srutwa jest juz w Polonii bylo niczym innym, jak proba wybadania gruntu, bo tutaj akurat wydaje mi sie ze zatrudnianie Mariusza w Bytomiu byloby zbyt wielkim ryzykiem - to tak jak by do nas jojko mial wrocic. i nie porownuje to Jojki do Srutwy, tylko odbior kibicow w Polonii i Ruchu co do tych Panow

     

  Dziadostwo zarządu
Co zrobiliscie w tym kierunku zeby na szpile przychodzily cale rodziny ??


W imieniu Pani Prezes samozwańczo odpowiadam:
- od kazdego członka rodziny skasowaliśmy po 15-zł, zapłacił wnuczek, brat, siostra, ojciec, matka i dziadek. Każdy po równo 15,-zł i w przyszłym sezonie zrobimy to samo. Ponadto liczymy na zaawansowaną sklerozę dziadka, który być może zagubi identyfikator i za wyrobienie duplikatu wyskoczy z kolejnych 50,-zł
- zafundowalismy całym rodziniom przyjemne spacery alejami bojowników i DTŚ oraz chwile zadumy i wyciszenia w kolejkach w celu złożenia wniosków i odbioru identyfikatorów,
- przed meczami organizujemy wspaniałe biesiady rodzinne przed kasami i bramami wejsciowymi, całe rodziny mogą we wspólnym uścisku i przy chóralnych śpiewach wymieniać się poglądami i wspominać stare czasy, nad całością czuwa profesjonalna ochrona a bezpieczeństwo biesiadników zapewniaja solidne łańcuchy i ostraszające intruzów srodki chemiczne. W otoczeniu zapewniamy wyszukany catering, jest słonecznik palony i niepalony,
- w tygodniu fundujemy dla zamiejscowych kibiców tzw. rodzinne wycieczki i eskapady pod bramy stadionu w celu zaliczenia tzw. przedsprzedaży (nie mylić z wyprzedażą)
- dla krewnych naszych rodzin z daleka w tym z NRF-u, wprowadzilismy promcyjne identyfikatory jednorazowe w atrakcyjnej cenie 10,-zł pro/szpil

Myśle ża nasze kompleksowe działania prorodzinne zachecaja całe rzesze wielopokoleniowych rodzin do odwiedzania naszego stadionu

  Nasz WIELKI CZWARTEK
W przemówieniu po ponownym wyborze na fotel prezesa, Krystian Rogala zdradził, iż zadłużeniu chorzowskiego Ruchu wynosi 10-11 milionów złotych. Na tyle szacuje się długi wobec Urzędu Skarbowego, ZUS-u, firm i prywatnych wierzycieli (w tym piłkarzy, trenerów, byłych członków zarządu).



:lol: :lol: :lol: ja nie mogę, zadłużenie wobec byłych członków zarządu!!! Ile razy ten facet próbował nam wpierać że zarząd pracuje społecznie. To tak jak Biesiada pracuje społecznie a na boku ma podpisane umowy i ciagnie kasę. ku***, Rogala więcej nie bredź, bo każda Twoja dzisiejsza wypowiedź jest sprzeczna z tym co mówiłes wczoraj. Nie zdziwię się, że ten dług zostanie uregulowany w pierwszej kolejności. A może pod tym kryje sie dług klubu wobec K.Rogali bo to przeciez tez członek byłego zarządu :lol: :lol: :lol: Juz nic mnie nie zdziwi.

W tej wyliczance zapomniał o długu najważniejszym, długu wobec kibiców. Tego nie załatwi żadnym układem, a kibic to taki wierzyciel, że jak się wk.... to juz nic go nie zatrzyma.

  Niebieskie Andrzejki
Pamiętejcie w poniedziałek jest impreza w Starochorzowskim Domu kultury na Krajcoku , więcej mocie na stronie głównej, jak ktooś może to dowejcie znać kolegom , frelkom, i dzwońcie wcześniej do domu kultury żeby wiedzieli wiela nos może być.
Cytat ze strony głównej :
"Rodzina Ruchu" organizuje 29 listopada zabawę andrzejkową. Impreza w Starochorzowski Domu Kultury rozpocznie się o godzinie 18:00 i trwać ma cztery godziny.
W programie zaplanowano m.in. udział zespołu TEWU, dobrze znanego chorzowskim kibicom - występ rok temu podczas prezentacji drużyny w hali MORIS.
Udział w zabawie zapowiedzieli oczywiście piłkarze chorzowskiego Ruchu. Limitowaną liczbę biletów w cenach 5 zł (mężczyźni) i 1 zł (kobiety) można nabywać w Starochorzowskim Domu Kultury. Osoby chętne do pomocy przy plakatowaniu proszone są o skontaktowanie się z Ryszardem Sadłoniem (tel. 2473955-6 lub 602308928). W zamian organizator oferuje darmowy wstęp (bez opłat wchodzi również prasa).
Wszystkim kibicom chorzowskiego Ruchu przypominamy o zabraniu szalików klubowych! "Rodzina Ruchu" - niezaleźnie od klubu - organizuje już drugą po Biesiadzie zabawę, która promuje chorzowski Ruch.

Bawiemy sie z Ruchem w poniedziałek !!!!!!!!!!!

  Co u innych ?
Mecz Pelikan - Wisła Płock bez udziału publiczności

- Zaplanowany na niedzielę mecz drugiej ligi piłkarskiej pomiędzy Pelikanem Łowicz a Wisłą Płock odbędzie się bez udziału publiczności - poinformował w piątek prezes Pelikana Janusz Białas.

Według prezesa, zgody na rozegranie meczu w Łowiczu nie wyraziła policja. W niedzielę w pobliskich Walewicach ma odbyć się także "Biesiada Łowicka".

- Nie rozumiem decyzji policji. Przecież wcześniej mieliśmy zgodę na organizację imprez masowych. Wiemy, że na ten mecz chciała się wybrać bardzo duża liczba kibiców z Płocka, którym nie bylibyśmy w stanie zapewnić obejrzenia tego spotkania. Ale to nie jest żaden argument - powiedział w rozmowie z PAP Białas.

Władze Pelikana próbowały dojść do porozumienia z przedstawicielami Wisły, by mecz odbył się w Płocku. - Ten wariant niestety odpada. Zdecydowaliśmy więc, że niedzielne spotkanie z Wisłą rozegramy u siebie, ale bez udziału kibiców - mówił Białas.

Spotkanie Pelikan - Wisła rozpocznie się w niedzielę o godz. 11:15.

90minut.pl

  ZAKOŃCZENIE SEZONU DLA KIBICÓW
W dniu 6 czerwca 2008 r.- piątek - od godz. 17. 00, na terenie gospody "U SZWAGRÓW" w Łagowie odbędzie się biesiada kończąca sezon 2007/2008.
Impreza jest organizowana dla członków Klubu Kibica.
Odpłatność za osobę wynosi 15 zł. W cenę wliczone jest piwko (nie jedno ) i jedzonko oraz dobra zabawa przy muzyce.

Zapisy wraz z wpłatą przyjmowane są u Świstaka (kiosk Kolporter).

Przypominam również, że w biesiadzie uczestniczyć mogą osoby, które mają uregulowaną składkę członkowską za 2008 rok. Dla przypomnienia, składka wynosi 10 zł rocznie dla dorosłych a młodzież ucząca się jest ze składek zwolniona.

  Szaliki
Hmm, kilka dni nie miałam dostępu do internetu i już przeżywam szok - chyba za dużo bzdur naraz. Najbardziej mi się podoba tekst o atakowaniu osób wobec braku argumentów oraz ten o "fanatykach szalików Pilsa". No i oczywiście perełka o "kompleksie PSŻ-etu" Jedyne co mam przeciwko PSŻ-etowi to fakt, że na ich stadionie czuję się jak na biesiadzie, a to nie są moje klimaty. A co do naszego spadku do 2 ligi, to akurat uważam że dobrze nam zrobił.
Nie miałam też zamiaru nikogo personalnie atakować - chciałam jedynie pokazać na jak kiepskich fundamentach opierają się niektóre sądy i opinie. [swoją drogą szkoda że na tym forum moderatorzy podchodzą do większości wypowiedzi z pozycji swojego rozdmuchanego ego, ale to nie ten temat, więc pewnie zaraz dostanę ostrzeżenie ]
A szaliki Pilsa? Owszem mam taki - uważam wręcz, że prawdziwy kibic Startu powinien taki posiadać, przede wszystkim, aby pokazać sponsorom, ze warto w nasz klub inwestować. Jednak biorąc pod uwagę ilośc szalików które posiadam to raczej wątpię, żebym kiedykolwiek akurat ten wybrała udając się na mecz. Nie mam jednak nic przeciwko temu, aby inni go nosili. Ważne jest dla mnie żeby mieli na sobie czerwono-czarne barwy oraz coś, co pozwala na identyfikację z klubem. Na stadionie spotykamy na codzień jednak o wiele poważniejsze problemy niz szaliki sponsora. I może o tym powinna toczyć się tak żarliwa dyskusja....

  Start Gniezno - KM Ostrów Wlkp. 52:38
Mam taką prośbę do was, żebyście nie przejmowali się zbytnio płaczkami z Ostrowa i tym, że ktoś tam niby krzyczał je*** Gniezno. Jak dla jednego barana z drugim ważniejsze od 12letniej historii przyjaznych stosunków między klubami kibica obu klubów jest to co się dzieje na torze, kto przyjechał pierwszy, kto czwarty, ile wody lała polewaczka itp. to sądzę, że nie pozostaje nic innego jak olać pajaców. To są chorzy ludzie, którzy nie mają zielonego pojęcia o co tak naprawdę w kibicowaniu chodzi, dla nich polega to na wypełnianiu programu i podniecaniu się tym, że motorki jeżdżą w kółko. Kto wczoraj siedział na drugiej prostej ten widział, że atmosfera była bardzo przyjazna, wspólny doping, sporo ludzi z Ostrowa zasiadło wśród Gnieźnian (więcej niż w klatce), pewnie niejedni wracali do domu zawierając wcześniej nowe znajomości. Potem wspólna biesiada pod jednym z gnieźnieńskich barów. I takie chwile warto pamiętać, a nienawiść frustratów, którzy znajdują się zarówno po jednej jak i drugiej stronie olać ciepłym moczem.

Może trochę emocjonalnie wyszło to co napisałem, ale krew mnie zalewa, gdy widzę jak niektórzy próbują zniszczyć coś pozytywnego, co ktoś kilkanaście lat temu stworzył, a wielu dokładało i dokłada po dzień dzisiejszy starań by to utrzymać.

Dzięki dla Startowców za gościnę po meczu i do zobaczenia przy najbliższej okazji.

  Siatkówka

Jesli idzie o siate w TV to w wykonaniu polskiej ekipy jest dosc nedzna.



mi sie wydaje ze az tak zle nie jest
czasami potrafia sprawic mila niespodzianke

szkoda ze chlopaki (mlodziezowi mistrzowie swiata w roznych kategoriach wiekowych) to dzisiaj ledwie zaplecze swiatowej czolowki, majacych najlepszych kibicow na swiecie, najwieksze poparcie spoleczenstwa(bo reszta naszych zespolowych sportow to dno).. graja tak aby Polska nie zginela. a usmiechy do kamer po przegranym 0-3 meczu na turnieju oliimpijskim z brazylia tylko potwierdza moja opinie, ze ktos tym synkom zle w glowach namieszal..

taka fajna anegdotka apropos wielkosci naszych orlow:

moj mlodziutki kuzyn dawid (12 L)

w tym roku zdobyl po raz 3 z rzedu mistrzostwo polski w swojej kategorii wiekowej, przy wreczeniu medali podszedl do niego Biesiada (prezes PZPS) i teraz jego relacja "podchodzi do mnie ten pan siwy, gratuluje mi i mowi: "o widze ze rosnie nam nowy Dawid Murek" na co moj Dawid mu odpowiada: "Murek Ta Łajza "

zeby caly ubaw zrozumiec trzeba bylo zobaczyc mine prezesika

  Górny Śląsk #2
Witam, po pierwsze pozdrawiam wszystkich uczestników wczorajszej biesiady!
Jeśli chodzi o moją skromną osobę jestem chętny, nimniej nie wiem czy nogi wyleczę, a więc nie wpisuję się jeśli nie wiem na 100%. A jak będę posiadał pozytywną odpowiedź od organizmu to się zamelduję, a Wy szanowni Kibice zadecydujecie czy nie będę przesytem

PS Grzesiek Ty na pewno, byś pograł?:! Powiedz, że bardzo chcesz

  Prokom Asseco Trefl Sopot 2008/09. Idzie nowe.
wczoraj w Radio Gdańsk był krótki materiał dot. nazwy i hali
- będzie raczej Oliwia - Biesiada mówił że koszty są normalne w skali kraju,
- Rzeszów to tylko mecz pokazowy - nie PLK i EL,
- Góral: zmiana nazwy to pomysł Ryszarda,
- Wierzbicki: zmiana nazwy boli i nie moge się przyzwyczaić
Na koniec pewien kibic powiedział że to jest wciąż nasza drużyna i walczymy o 6 MP

  Wyjazdy


realcja z jednego z Towarzyszy z http://www.mzks.webd.pl/forum
i jego realcja

Jaki był mecz sami za pewnie widzieliście w tv ale to co działo się na trybunach nie zawsze pokazywała kamera a było gorąco i głośno słowa "najazd na Koszalin" są dobrymi słowami. Umieszczenie kibiców ze Słupska po dwóch stronach parkietu miało ciekawy efekt. Ogólnie koszalinek nie pokazał na trybunach nic ciekawego ze strony Czarnych dużo flag, śpiewu no i trochę poskakaliśmy. Pod halą sporo policji w pełnym rynsztunku byli również panowie w kominiarkach nie jestem pewien ale chyba z gumowymi kuleczkami . Drobne przepychanki z ochroną ale na koniec nawet fajnie się z nimi gaworzyło. Ten wyjazd można uznać do naprawdę udanych no i polało sie sporo %.

Tak miej więcej wyglądał parkiet po zakończeniu meczu i małej biesiady ze strony Czarnych kibice azs stali w trybunach i się tylko przyglądali.

  Dywagacje na temat transferów w 2009r.
Ja jeszcze wtrącę swoje trzy grosze odnośnie Roberta w Ferrari.
Moja mama mieszka w Italii i siłą rzeczy odwiedzam ją od czasu do czasu.
W rozmowach z normalnymi mieszkańcami jakich przeprowadziłam dość sporo przy lampce dobrego wina wynika, że dla większości kibiców Pan Opój jest bezpłciowy i źle reprezentuje Scuderie
Dla tych ludzi Ferrari to prawdziwa duma narodowa i bardzo zwracają uwagę na to kto ich reprezentuje w F1.
Kimi byłby podobno jeszcze do zaakceptowania gdyby nie brak jakiegokolwiek zaangażowania emocjonalnego w to co robi (tak to przynajmniej zrozumiałam)
Wytłumaczono mi ze Włosi to naród radosny, żywo reagujący i a jak trzeba impulsywny - czyli reprezentujący Ferrari Kimi jest ich przeciwieństwem.

Po odpowiednio dużym zaaplikowaniu wina którego nazwy już nie pamiętam, uczestnicy jednej z biesiad zgodzili się na powołanie komitetu, którego celem miało być sprowadzenie do SF Roberta
Szkoda że na drugi dzień komitet był już rozwiązany

  Jak to sie stalo ze jestes Widzewiakiem/nką
heh.....
dzięki Ojcu. Tato zabrał mnie na pierwszy mecz jak miałem 7 miesięcy. Był to mecz ŁKS - RUCH. Jak bazarowi strzelili bramkę ja się obudziłem w wózeczku i rozbeczałem. Ojciec z dumą i satysfakcją powiedział swoim kolegom że będę WIDZEWIAKIEM. Od tej pory zabierał mnie tylko na mecze Widzewa.
Moja Matula zawsze mała miała w sercu WIDZEWEK.
Mieszkaliśmy na Retce a Matula podkreślała swoja przywiązanie do Widzewa.
Matula miała sklepik na Retce gdzie między innymi sprzedawała perfumy i dezodoranty Widzewa. I jak przychodzili zamiedzowi i mówili że sprzedaje żydowskie perfumy Mama zawsze odpowiadała - "Mylicie się panowie - nie sprzedaję perfum ełkaesu"
ale to jeszcze nic
była taka knajpa na Retce gdzie 95 % stanowili kibice Widzewa. Była tam bardzo rodzinna atmosfera - wspólne grille, biesiady, granie na gitarach.
Jak moja Matula przychodziła to pierwsze co grała na gitarze to była pieśń - WIDZEW JEST MISTRZEM POLSKI...
Pół Retkinii to śpiewało.
Matuli podziękowałem za WIDZEWSKIE wychowanie...
Ojcu niestety nie zdążyłem.....
Tato ... DZIĘKUJĘ....

  Ekstraklasa 2008/2009
Takie ankiety to można sobie delikatnie mówiąc w dupę wsadzić. Tylko część z chodzących na mecze można z czystym sumieniem nazwać kibicami. Zaznaczam, że dla mnie kibic ma odrobinę głębsze znaczenie, niż dla większości. Chodzi mi o osoby regularnie wspierające drużynę na meczu u siebie, jeżdzące na wyjazdy, a nawet poświęcające coś więcej. To są kibice, a nie jakieś cycki, które od święta pójdą obejrzeć jak Wisła ogrywa Legię, albo klikną w internetowej ankiecie, że lubią jakiś klub, a ich aktywność ogranicza się do śledzenia wyników na livescore, tudzież cotygodniowych biesiad przy canal+.
Na Cracovii jest podobnie. Wiadomo, że stroną dominującą jest Wisła, ale proporcje fanatyków do małyszofanów są podobne. Nawet z Hutnikiem nie jest jakoś specjalnie inaczej. Liga jest niższa i wydawałoby się, że mają stałą ekipę, a jednak różnice w liczbach między meczami topowymi, a tymi przeciętnymi są znaczne.
Dlatego wszelkiego rodzaju ankiety i badania w tej sprawie są niepotrzebne, bo wynik nigdy nie będzie odzwierciedlał rzeczywistości. Zważywszy, że każdy inaczej postrzega kibicowanie.

  Euro 2012 - koniec ruchu kibcowskiego w Polsce?
Pisałem to już kiedyś na forum, ale teraz nadarza się okazja, by znów do tego wrócić. Dlaczego jeden skurwiel z drugim jak tylko zobaczą jakąś znajomą facjatę, to od razu biegną z tym na psy ? Incydent, który wydarzył się na Stadionie Śląskim nie był ludową rewolucją, w której buty dostawali postronni, a tylko małą scysją między małymi grupkami fanatyków. Zgoda, zrozumiałbym gdyby takie skargi wpływały np po masowych biesiadach kibicowskich, gdzie jakimś trafem przypadkowo może ucierpieć postronny, jak było np w Przemyślu, czy pare lat temu w Warszawie. Ale też nie w takich ilościach !
Ręce opadają jak się widzi taką postawę. Nic nikomu się nie stało, ale jak jest tylko okazja "zaistnieć" to stetryczałe, zakompleksione komuszki przypominają sobie o dawnych metodach i urywają milicyjną linię.
Jeśli tego posta czyta tego rodzaju ścierwo, to niech nie odpisuje typowym dla siebie usprawiedliwieniem - "bo walczę z chuligaństwem". Jest to bzdura wyssana z grubego walterowskiego palca, z czasów wojenek z warszawskimi kibicami. Na stadionie były, są i zawsze będą emocje, które wywołują nieporozumienia między kibicami. Dopóki na lekkich starciach nie cierpią tzw "pikniki", to donoszenie uważam za grzech kardynalny. Amen.

  Co nam obca przemoc wzięła, szablą odbierzemy
cd do powyższego postu

Pamietam, iz wtedy przed meczem po hymnie Norwegów faktycznie cały stadion klaskał.
Dziwna sytuacja była w kwietniu 1997 roku na meczu elimnacyjnym z Włochami (0-0 chyba?) kiedy to zaczeli grać humn Włochów. Początkowo jakaś trzoda pseudokibiców zaczeła gwizdać, ale ze oni maja fajny, skoczny hymn, to pozostała zdecydowana wiekszoc kibiców zaczęła klaskać w rytm tego hymnu i poczułem sie jakbym był na jakiejś biesiadzie, fajnie to wyszło w koncówce

Z Baltterem mogę sie zgodzic tylko i wyłacznie wtedy, gdyby każdy hymn narodowy był tak wykonywany jak uczyniła to nasza pseudo gwiazda estrady Edytka Górniak
Z tę jej ówczesna profanacje w Koreii hymnu państwowego posadziłbym ja na trzy m-ce do aresztu

Na zawsze wierny
biało-czerwoni

  Mispol Żubry Białystok - Tur Bielsk Podlaski
Fanie, że tak to Wam eśnie wyszło. W Białymstoku dawno nie gościła zorganizowana ekipa kibiców przyjaźnie nastawionych. Na pewno to ma swój niepowtarzalny klimat: cieszę się, że kibice Żubrów mieli okazję go przeżyć. Zwłaszcza ci "nowsi"- napewno zmotywuje to ich do jeszcze lepszej organizacji i rozwoju kibicowskiego. Mam nadzieję, że uda się wpaść łączonymi siłami Polpaku i Polpharmy do Białego i urządzic biesiadę, po której nic nie będzie takie, jakie było To jest póki co jednak tylko przyszłość.
Gratuluję ekipie z Bielska. Widać, że w tym mieście było i jest zapotrzebowanie na kosza. Nie tylko u siebie umiecie zrobić dym- na wyjazdach też przaśnie konkurujecie z miejscowymi ekipami. Brawo, brawo
Zalewskiego także pamiętam z IV LO Tak zwana klasa "Instalowców". Byli bardzo nieźli w kosza, a teraz słyszy się wiele o tych zawodnikach. Zalew, Buli. A z tego, co pamiętam, to klasą sama dla siebie byli bracia Bołtryk (młodszy uczęszczał do w/w klasy). Chyba obydwaj siedzą w stanach, a szkoda, bo byli na poziomie Arka Zabielskiego i na pewno na Podlasiu wzmacnialiby deskę. Mimo wszystko widać jednak, że szkolenie w Białymstoku stało na niezłym poziomie.

  Derby.Nie o biletach, tylko o piłce.
Jeśli chodzi o piłkarskie możliwości, to taka choinka wydaje mi się dla nas optymalna.
--------Ivanovski------------
---Mierzejewski-Majewski--
----Trałka-Kozioł-Piątek----
Lato-Dziewicki-Jodłowiec-Mynar
-------Przyrowski-----------

I Lato i Mynar mają spore inklinacje do gry ofensywnej. Kozioł - praktycznie tylko rozbijanie. Wygląda to naprawdę fajnie. Przy absencji Choto - Mierzejewski i Majewski mają szansę wchodzić jak w obronę Legii jak w masło
I dwa słowa do Gajtka:
Chopie, jak wciepiesz bala Legii, to mosz u mnie fest biesiadę przy szlagrach. Bedzie rolada, modra kapusta i ślonskie kluski.



musze tu mala korekte zrobic, nie dlatego ze tak chce, tylko dlatego ze tak pewnie bedzie:

--------------------------Gajtkowski--------------------

---------------------------Majewski---------------------

Mierzejewski-------Kozioł-------Piątek-------Trałka--

Lazarewski--------Jodłowiec----Dziewicki----Mynar--

-------------------------Przyrowski----------------------

rozmawialem dzis podczas odbioru karnetu z jednym z kibicow, gadal z Kosmalem, niestety ma jakies miesnie ponaciagane i napewno nie wystapi bo jest ryzyko ze jak dostanie kose to bedzie miec pół, albo i całą runde z glowy
chlopaki sa w bojowym nastroju i chca objechac zielonych!!!! a to dobry prognostyk!!

  WSPANIAŁA POSTAWA W POZNANIU!!
Marsz zatrzymany!!! Byłem widziałem! Faktycznie zabrakło zdecydowania, ale policji było baqrdzo dużo. Pozatym sporo było tajniaków w tłumie. Lecha jakieś 100-130 osób. Marsz ruszył i zaraz się zatrzymał. Lech wyszedł od strony Sphinxa i ruszył w prawo w Świętego Marcina. Bezpośrednio z policją biło się może ze 20-30 osób, a trwało to kilkadziesiąt sekund. Póxniej wycofali się. Kilka osób zawiniętych i trochę spisanych.

Pedalow bylo malo. Zdecydowana wiekszosc tej pielgrzymki to laski. Naszym celem bylo niedopuszczenie do przemarszu ulicami miasta. Cel zostal osiagniety. Nikt nie ruszyl sie spod miejsca zbiorki. Na nic innego nie mozna bylo sobie pozwolic ze wzgledu na ogromna ilosc policji. Uczestnikow tej biesiady na bank nie bylo kilkuset. Redaktorzy chcieli chyba napisac - kilkudziesieciu.

Cieszyla tez postawa poznaniakow ktorzy byli akurat w okolicach. Przeciwni marszowi byli tez staruszkowie, niepelnosprawni (mieli niby manifestowac z geyami) i inne osoby.

Hasło dnia - Poznaniacy nie są tacy !!!



to takie wypowiedzi tych co tam byli... Kaminero próbował z tego zrobić politykę. Ale najlepsze opisy są i tak na forach kibiców... Czyli Keynes a piłka nozna

  Canal+ - "zloty gwozdz" do trumny pilki noznej w Polsce
Tak rzeczywiscie bylo pieknie, kretynska publicznosc i show w stylu Leppera. To byl program.



Ja znam niemiecki. Wśród zaproszonych gości bywali m.in. Paul Breitner, Udo Lateck, Guenter Netzer, Thomas Helmer. Życzył bym sobie wiedzieć kiedyś o piłce choćby połowę tego co najsłabszy z nich. Tobie też tego życzę Lisztes bo pisząc takie teksty to zgadnij kogo z wymienionych przypominasz najbardziej

Czy gdzies napisalem ze goscie byli Lepperami? Nie.
Po pierwsze znane z boiska nazwisko nie gwarantuje ze ktos sie bedzie znal i umial ciekawie mowic (vide Janek Tomaszewski czy tysiace innych). Po drugie chodzilo mi o "wioskowa" konwencje programu. Ale Niemcy akurat zabawy w stylu biesiady z Marylą lubia wiec pewnie im to odpowiadalo.

Caly czas wysmiewasz konwencje programu, nie chcac zauwazyc jednoczesnie, ze byly tam genialnie realizowane skróty spotkan. Co zas sie tyczy samej konwencji - to dla kogo maja byc programy telewizyjne o futbolu? Dla nas, prostych obywateli.

Genialnie to zbyt mocne slowo. Owszem, realizacyjnie skroty byly swietne, ale i w C+ sa robione bardzo dobrze. Program o futbolu ma byc dla kibicow - w moim rozumieniu kibic chce ogladac pilke a nie ludyczne bujanko na trybunach. Dlatego konwencja zaproponowana przez C+ bardzo mi odpowiada. Natomiast jezeli magazyn bedzie w publicznej to zobaczycie co to znaczy siermieznosc.

  25 Maraton Warszawski
Wielkie gratulację dla wszystkich uczestników 25. OSMW. Największe dla wszystkich debiutantów i życiówkowiczów.  To miał być również mój debiut maratoński. Niestety na skutek przeciwności losu skończyło się na połówce. Dobiegliśmy z Grzesiem na metę półmaratonu po 2godz. i 2 min biegu. Miało być lepiej ale się nie udało. Na mecie patrzyłem z uznaniem na biegnących dalej tytanów. Kiedy zobaczyłem przebiegającą półmetek Joycat, pomyślałem, że to nie realne,  że ona biegnie dalej kiedy ja po krótkiej przerwie z trudem robię pierwsze niezgrabne kroki i już zaczynam odczuwać pierwsze bule. Stałem tak nie zdolny do przetruchtania nawet kilku metrów i podziwiałem wszystkich którzy biegli dalej. Jeszcze raz wszystkim gratuluję. Najbardziej cieszy mnie fakt, że wszyscy SBBPowicze osiągnęli zamierzone cele. No i ours brun na najwyższym stopniu podium w koszulce SBBP. (razem biegaliśmy przecież na Młocińskim półmaratonie), Marek Gadajewski na II miejscu, kosmiczne życiówki PITa i wspaniałe wyniki Anucha, Olucha i Tatucha i niezniszczalnego LG i wszystkich innych (zwłaszcza uczestników piwnej biesiady).   Do gratulacji dołącza się, pełna podziwu dla Waszego wysiłku, Karolina (żona).
Szczególne podziękowania dla KIBICÓW dla których wzorem od dziś po wsze czasy stają się Ojla, Didorka, Mietek Kierlewicz i inni wspaniali biegacze, którzy dopingowali nas na trasie.
Mi generalnie podobały  się wszystkie imprezy biegowe w jakich do tej pory brałem udział. Jednak ten maraton zrobił na mnie naprawdę durze wrażenie.  Od startu do mety miałem poczucie wielkiej radosnej zabawy i czułem, że biorę udział w naprawdę wielkiej imprezie.

  Jak wytępić chuliganów ze stadionu?
Dokładnie przynajmniej chłopaki mogą swoje kuchnie porównać i stwierdzić która kuchnia regionalna jest lepsza. Dobrze mają w tej gazecie "To My Kibice".



biesiada to jest inna nazwa na ustawkę (stosowana np. wlasnie w TMK zęby sie nikt nie przypier... )

  Jak uatrakcyjnic jubileusz 85-lecia LKS "SANOVIA"
Czy obchody mają być imprezą ogólnodostępną z dodatkami nie tylko kibiców, czyli koncercik, stoiska z piwkiem, jedzeniem, plus inne atrakcje, pisałem o tym wcześniej.



W moim rozumowaniu jak najbardziej tak!! Nie powinna byc to impreza stricte piłkarska, dla wąskiego grona... marzy mi się, jeśli oczywiście wcześniej się utrzymamy w lidze i również oczywiście jeśli organizatorom uda się zdobyc niezbędne do tego środki, że będzie to impra typu "weekendowy piknik dla całej rodziny" z mega pompą, na promocje i różnego typu imprezy towarzyszące, bądź też wchodzące w skład ogółu, tj. koncerty, biesiady, zabawy, konkursy... pomysłów jak każdy widzi z czasem przybywa, teraz powolutku (jak ruszy liga) trzeba będzie popatrzec w kierunku znalezienia odpowiedniego terminu, w celu zwołania zebrania, na którym uda się wybrac grupę ludzi, która w pełni zaangażowana podejmie się wyzwania, wzięcia na swoje barki cieżaru organizacji jubileuszu zdrowia!!

  ="nd();" >PEKIN 2oo8! turnus 3 -> the best ;)
Witam no pewnie, że pamietamy Pawle ;P no i oczywiście też pozdrawiamy (przynajmniej ja;p ) Ciebie oczywiscie też nie gniewam sie (rozumiem praca, praca i jeszcze raz praca ;p ) dokladnie w Krzyżu Biesiada ;p hehe... ale bedzie sie dzialo !!! Sunrise Festival with KRZYŻ !!!

Jak Miłość z Wolnością i Walka...
-----------> Tak LECH z CRACOVIĄ i ARKĄ

...pozdro for Krokodyl & Paweł (COX) no i oczywiście dla wszystkich kibiców WIELKIEJ TRIADY a w szczególności dla LECHA

  Międzynarodowy Konkurs Pracy Posokowców 6.06.09 Piotrkow
Ja napiszę trochę z innej beczki Narzekania już były (ja też się do nich przyłączam)
a teraz pozytywy
Czekałam na ten konkurs żeby przekonać się jak Gazda poradzi sobie w tych trudnych warunkach.A że trudne, to już nie jeden pies i przewodnik się o tym przekonał
Sam Konkurs świetnie zorganizowany i sprawnie przeprowadzony.Czekaliśmy jak zawsze ale.... w Waszym przesympatycznym towarzystwie czas szybko mijał Fajnie było poznać nowych zakręconych .Szczególnie sympatycznego Czecha Mirka z uroczą hanowerką Ten to miał siłę spokoju Trochę wzięliśmy jej dla siebie
Gazda tego dnia pracował wolno, co mnie zaskoczyło, bo na ogół jest inaczej.
Liczne gorące tropy i świeże buchtowisko nie ułatwiały zadania.Ale dał radę
Na 16 posokowców 4 lokata i dyplom I stopnia ,jest się z czego radować
Wielkie gratulacje dla wygranych ,Darku bardzo się cieszymy z sukcesu Zadry
Wielkie brawa dla młodziutkiej Dzidki i jej przewodniczki Joasi.Tores i Rysiu, tarki nie przeszkodziły Wam zabrać nam z przed nosa tego ślicznego pucharu
Wielkie gratulacje dla tych co pomimo że bez dyplomu to humoru im nie zabrakło i świetnie się z nami bawili.Biesiadę zorganizowaliśmy sobie sami i mam nadzieję ze nikt nie narzekał na brak jadła i napitków.Szkoda że w niedzielę nie mogliśmy zostać dłużej,ale Marek nie żałuje Na wystawie w Płocku wzięliśmy 3 puchary Dzięki dla kibiców- Agi,Ewy,Eli ,Monice ,za miłe spotkanie i polsko,czeskie rozmowy.Do zobaczenia w tym miejscu w przyszłym roku

  Bezkarność chuliganów z Olsztyna?
Nie ma co sie wdawac w polemike z ludzmi pokroju Dochodzeniowy, to pewnie jakis burzuj ktory przychodzi spokojnie obejzzec mecz, zjesc kielbaske i napic sie coli. Chlopie dla takich jak ty sa wiejskie biesiady albo mecze co najwyzej w okregowce!! stomil to historia i od dawien dawna mial wiernych fanow ktorzy jezdzili za nim na drugi koniec polski neizaleznie od wyniku, a ktos taki jak ty teraz, po odrodzeniu klubu w duzej mierze dzieki Stowarzyszeniu , wrzuca wszystkich kibicow do jednego worka i ocenia ich na podstawie rzuconej swiecy. Czlowieku przespij sie lepiej, spojrz w jakich czasach zyjesz, to nei PRL gdzie siadales na stadionie i saczyles wodeczke, a przy okazji ogladales mecz. Teraz sie w nich czynnie uczestniczy i czy Ci sie to podoba czy nie to spiew bedzie nadal. Pozdrowienia dla Stomilowcow!!

  Gratulacje dla Mo(niki)
To na koniec bajka kanadyjska (schowana w poście to nikogo nie zdenerwuje) i z
wyrażnym mortałem-))

Jak wiadomo w Kanadzie bardzo popularne są zawody drwali(bardziej niż u nas na
grupie Futra-więcej zawodników i kibiców i kończą się biesiadą na cześć
zwycięzcy)).Rozpoczynają się one o świcie, a kończą o zmroku.Konkurencja polega
na przerąbywaniu długiej kłody drewna-kto dokona tego największą ilość razy ten
zwycięża.Od 10 lat zwycięzcą zawodów był Jan chłopisko wielkie o potężnych
ramionach, oczywiście drwal zawodowy.Dumny bardzo był z tego ,że przewodził
braci od tylu lat , a i szacunek ogólny posiadl.
Pewnego roku na zawody stawił się Wicek drwal z odległych stron chłopina raczej
wątły , malego wzrostu,jak to się mówi "niepozorny".Komisja Konkursowa nawet
nie chciała wpisać go na listę zawodników-ale przedstawił wszelkie dokumenty
stwierdzające ,że spełnia wymogi regulaminowe i nie było podstaw do wykluczenia
Wicka z zawodów i choć z chichotem ogólnem,ale go wpisano.
Zgodnie z regulaminem zawody rozpoczęto świtem ,wszyscy zawodnicy staneli w
rozkroku nad swoimi kłodami i rozpoczeli .
Jan równomiernie przez cały czas z zegarmistrzowską dokładnością i z siłą kilku
chłopa posuwał się jak zwykle szybko do przodu.
Wicek co troszke porąbał to odchodził na boczek.
Wieczorem gdy skończyli Komisja przystąpiła do liczenia i cóż się
okazało:zwycięzcą zawodów został Wicek
Jan usiadł na kłodzie ukrył twarz w dłoniach i rozmyśal z rozpaczą jakaż to
porażka go spotkała i to z kim.
Z jakimś wyskrobkiem niewiadomo skąd, bez szacunku braci-cóż za porażka jaki
wielki disgrace.
W tej wielkiej rozpaczy widząc Wicka udającego się po odbiór nagrody spytał:
Jak to się stało ,że zwyciężyłeś przecież ja rąbałem bez przerwy od świtu do
zmroku wkładając w to całą siłę i kunszt jaki zdobyłem.Ty zaś robiłeś przerwy i
odpoczywałeś.Nie- odpowiedział Wicek ja nie robiłem przerw  i nie odpoczywałem
ani sekundy ja ostrzyłem siekierę.


  Gratulacje dla Mo(niki)
Hej!
Wicku, ależ zaproszenie na fopa jest w dalszym ciągu aktualne.Nadal nie
miałeś okazji Wicku spotkać się i pogadać z trawem.A On tęskni podobnie jak
my wszyscy

pozdrawiam

szum

To na koniec bajka kanadyjska (schowana w poście to nikogo nie zdenerwuje)
i z
wyrażnym mortałem-))

Jak wiadomo w Kanadzie bardzo popularne są zawody drwali(bardziej niż u
nas na
grupie Futra-więcej zawodników i kibiców i kończą się biesiadą na cześć
zwycięzcy)).Rozpoczynają się one o świcie, a kończą o zmroku.Konkurencja
polega
na przerąbywaniu długiej kłody drewna-kto dokona tego największą ilość
razy ten
zwycięża.Od 10 lat zwycięzcą zawodów był Jan chłopisko wielkie o potężnych
ramionach, oczywiście drwal zawodowy.Dumny bardzo był z tego ,że
przewodził
braci od tylu lat , a i szacunek ogólny posiadl.
Pewnego roku na zawody stawił się Wicek drwal z odległych stron chłopina
raczej
wątły , malego wzrostu,jak to się mówi "niepozorny".Komisja Konkursowa
nawet
nie chciała wpisać go na listę zawodników-ale przedstawił wszelkie
dokumenty
stwierdzające ,że spełnia wymogi regulaminowe i nie było podstaw do
wykluczenia
Wicka z zawodów i choć z chichotem ogólnem,ale go wpisano.
Zgodnie z regulaminem zawody rozpoczęto świtem ,wszyscy zawodnicy staneli
w
rozkroku nad swoimi kłodami i rozpoczeli .
Jan równomiernie przez cały czas z zegarmistrzowską dokładnością i z siłą
kilku
chłopa posuwał się jak zwykle szybko do przodu.
Wicek co troszke porąbał to odchodził na boczek.
Wieczorem gdy skończyli Komisja przystąpiła do liczenia i cóż się
okazało:zwycięzcą zawodów został Wicek
Jan usiadł na kłodzie ukrył twarz w dłoniach i rozmyśal z rozpaczą jakaż
to
porażka go spotkała i to z kim.
Z jakimś wyskrobkiem niewiadomo skąd, bez szacunku braci-cóż za porażka
jaki
wielki disgrace.
W tej wielkiej rozpaczy widząc Wicka udającego się po odbiór nagrody
spytał:
Jak to się stało ,że zwyciężyłeś przecież ja rąbałem bez przerwy od świtu
do
zmroku wkładając w to całą siłę i kunszt jaki zdobyłem.Ty zaś robiłeś
przerwy i
odpoczywałeś.Nie- odpowiedział Wicek ja nie robiłem przerw  i nie
odpoczywałem
ani sekundy ja ostrzyłem siekierę.

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl




  River Ride IV- powrót legendy
Zapraszam wszystkich do kibicowania IV edycji imprezy , od dnia 30 03 2007 od godziny 15.00 - na odcinku roadbookowym w okolicach Cierszewa i 31 03 2007 do godziny 22.00 w okolicach Płocka ponadto od godziny 20 w ośrodku Cierszewo jest zorganizowana wieczorna biesiada dla uczestników i mecenasów imprezy - grill , pieczenie prosiaka połączone z występem artysty T0MSONA , projekcją filmów z imprez quadowych oraz prelekcją na temat 700km samotnej wyprawy na quadzie.

Bazą Rajdu jest Hotel Cierszewo http://www.cierszewo.com.pl/

Trasa będzie bardzo wymagająca i urozmaicona , zawodnicy mają do pokonania dwa odcinki : piątkowy obserwowany i dzienny naigacyjny podczas którego odnaleźć muszą 150 spośród 300 punktów GPS.

Każdy znajdzie coś dla siebie: rozległe łąki , bagna , torfowiska , wzgórza i rozpadliny , rwące strumienie i nieprzebyte lasy. Obok naprawdę wymagających extremalnych terenów przygotowaliśmy typowo turystyczne trasy dla początkujących.

Trasa będzie otwarta 28 godzin , a całe zmagania rozpoczną się 16 km prologiem na wyznaczonym odcinku specjalnym wokół Cierszewa

RR IV został objęty patronatem medialnym przez:

portal Quadzik.pl oraz magazyn Off-road.pl

TV Polsat i TVP 3 , CANAL + .

Prolog- odcinek obserwowany dla mediów i publiczności:

Odcinek ten będzie poprowadzony będzie bardzo wymagającą i widowiskową trasą wokół Cierszewa , do której łatwo będą się mogli dostać kibice i reporterzy. Na odcinku będą podjazdy , jary, przeprawy przez bagno, liny , techniki alpinistyczne itp…

Telewizja Polsat dla potrzeb programu V-max będzie kręciła program podczas którego Włodzimierz i Maciej Ziętarscy oraz Katarzyna Hada wezmą udział w Rajdzie jako zawodnicy.

  Nasza "polityka"
Nie wiem jak Was ale mnie osobiście zabolały słowa Prezydenta Kaczyńskiego:



Prezydent Rzeczpospolitej przed wylotem z Łodzi do Wiednia wykluczył wspólne świętowanie ewentualnego sukcesu biało-czerwonych z Lechem Wałęsą - pisze "Rzeczpospolita".

Nie wyobrażam sobie spotkania, choć będziemy na tym samym meczu – powiedział dziennikowi prezydent Kaczyński. Zapytany, co się zdarzy, gdy przyjdzie im znaleźć się blisko siebie - odparł: Mam nadzieję, że się nie znajdziemy. Lech Wałęsa pytany o konflikt z prezydentem Kaczyńskim i o ewentualną z nim rozmowę przy okazji meczu Polska-Austria, odpowiedział krótko: Nie pierzemy brudów za granicą - cytuje agencja APA.

Kaczyński powiedział przed tygodniem w wywiadzie dla Polsatu, że Lech Wałęsa był agentem o pseudonimie „Bolek”, który miał pracować dla komunistycznej Służby Bezpieczeństwa. Były prezydent zażądał przeprosin i zapowiedział skierowanie sprawy do sądu o pomówienie.



te słowa wypowiedziane pod adresem Lecha Wałęsy bolą mnie tym bardziej że to właśnie z nim udaliśmy się na mecz Polska- Austria do Wiednia.
Leciał z nami samolotem, był z nami w restauracji na obiedzie.
Nie musieliśmy długo prosić aby zamiast zajmowania salki dla VIP-ów przysiadł się do biesiady kibiców.
Rozmawiał z nami, rozdawał autografy i pozował do zdjęć. Nie liczył w zamian na głosy wyborców an poparcie.
Robił to z własnej woli, ku zadowoleniu kibiców.
Czy w rządowym samolocie jest tak mało miejsca że dwóch prezydentów nie może się w nim zmieścić....
Dodam że dwa razy odśpiewaliśmy "Sto lat" na cześć Lecha Wałęsy
Mam gdzieś foty na karcie to zapodam

Pozdrawiam

  Seksizm w Fantasy i RPG
Kelly zauwaz prosze ze wyraznie napisalem ze grupa ma prawo do pozbycia sie gracza ktory z roznych wzgledow nie odpowiada wiekszosci. Tego nie podwazam i nie o tym pisalem. Nie musicie sie dostosowywac ani tlumaczyc dlaczego kogos wykluczacie ze swojego grona. Tak jak napisales nic na sile bo RPG to zabawa i nie ma co tworzyc toksycznych sytuacji.

Podkresle jeszcze raz ze to o czym pisalem to proba zidentyfikowania zrodla problemu, dlaczego wlasnie odgrywanie plci przeciwnej jest czyms niestosownym conajmniej. I poza wlasnie przyzwyczajeniem co do roli jaka plec odgrywa w spoleczenstwie, innych powodow nie widze. Tym bardziej ze sam dostarczasz argumentow popierajacych moja teze. Wystarczy tu nadmienic twoj przyklad z zabawami w dziecinstwie.

Co do twoich pozniejszych przykladow to pierwszy jest dosc zabawny. Co bym jako 19 latek zrobil jakby dziewczyna do rosolu sie rozebrala hmmm.. uznal bym to za najbardziej udana sesje RPG w jakiej uczestniczylem . Ewentualnie uznalbym ze dzisiaj mamy LARP'a w klimatach Wampira .

Jesli chodzi o przyklad z kibicami odpowiem innym przykladem. Mam dwoch znajomych jeden to kibic Newcastle Utd a drugi Sunderlandu (jesli sie pilka interesujesz to powinines wiedziec jaka sympatja te kluby sie darza), zawsze sobie wzajemnie docinaja a uszczypliwosci siegaja zenitu wtedy jak ktoras z druzyn przegra. Jakos nie przeszkadza to im we spolnych biesiadach, imprezach itp. I nie raz widzialem jak jeden z nich tylko po to zeby wkurzyc drugiego zakladal szalik swojego klubu akurat wtedy gdy ten drugi kibicowal swojej druzynie. Jakos sie nie pobili, zaden nigdy nie dostal w pape ani nie uslyszal prezydenckiego *cenzura* dziadu. Czyli jednak mozna akceptowac 'odmiennosc' drugiej osoby chociaz jej tozsamos jest sprzeczna z twoja.
Jedyne co twoj przyklad z Legionistami dowodzi to elementarny brak kultury i zerowa tolerancje wsrod naszych kibicow.

  Operacja Krzepice 4x4 II Puchar Burmistrza
Komunikat
Impreza b?dzie mia?a jedn? tras? z próbami przejazdu oraz odcinek sprawno?ciowy w le?nej piaskownicy. Podzia? na klasy uzale?niony b?dzie od zg?oszonych samochodów -prosz? o deklaracje czy pojazd jest turystyczny czy wyczynowy. Podzia? zostanie zrealizowany poprzez ró?nice na próbach przejazdu i odcinku sprawno?ciowym.
Nadal jednak podtrzymujemy, ?e impreza b?dzie mia?a charakter lajtowy, nawigacyjny, integracyjny. A dla wyostrzenia wra?e? b?dzie jazda nocna.
Wpisowe wynosi 100z? od za?ogi 2-osobowej. Obejmuje przygotowanie trasy, zezwolenia, roadbooki, naklejki, ?niadanie polowe, dyplomy, pucharki dla debe?ciaków.
Kolejne osoby z za?ogi oraz inne osoby towarzysz?ce b?d? mog?y si? posili? za drobn? op?at?.
Wpisowe b?dzie p?atne na miejscu.
Zg?oszenia zawieraj?ce imi? i nazwisko, nick forumowy, mark? samochodu, oczekiwan? klas?, ilo?? osób w za?odze nale?y przesy?a? na adres:
jurafarm@aptekipolskie.biz
Je?eli uda si? ogarn?? w mi?dzyczasie stron? internetow? Jurafarmu, b?d? tam równie? wszystkie informacje organizacyjno-logistyczne (czyli dojazd, namiary GPS, lista uczestników itp). B?d? te? i tutaj dopisane.

Operacja Krzepice 4x4 II Puchar Burmistrza
Harmonogram ramowy:
23 sierpnia 2008r:
23:23 – spotkanie uczestników, rejestracja, odprawa
24 sierpnia 2008r:
02:00 – start za?óg na odcinek nocny wg roadbooka
07:00 – zako?czenie odcinka nocnego, przerwa na ?niadanie z kuchni polowej,
spotkanie uczestników quadowych, odprawa quadów
8:00 – start samochodów do odcinka dziennego
8:30 - start quadów do odcinka dziennego
10:30 – pokaz sprawno?ciowy dla kibiców
12:00 – zako?czenie, zdanie roadbooków, obiad z kuchni polowej, parada ulicami Krzepic, prezentacja samochodów i quadów w ramach Dni Krzepic.
14:00 – og?oszenie wyników, wr?czenie nagród.
Przewidywana ilo?? uczestników: 30 pojazdów.

Impreza odbywa si? w ramach corocznych obchodów Dni Krzepic, w ramach których mo?na b?dzie wzi?? udzia? w:
sobota, 23 sierpnia:
18:00 Otwarcie Dni Krzepic
18:30 Koncert M?odzie?owej Orkiestry D?tej z Krzepic
19:00 Koncert M?odzie?owej Orkiestry D?tej z Zaj?czek Pierwszych
19:30 Koncert M?odzie?owej Orkiestry D?tej ze Starokrzepic
20:30 Zabawa taneczna z DJ Kilerem
Niedziela, 24 sierpnia
13:00 Program dla dzieci - baw si? razem z nami
14:30 Biesiada grecka
16:30 Koncert Agaty Werner
18:00 Koncert zespo?u Tia Maria
19:30 Koncert Magdy Durecka
20:30 Koncert zespo?u coverovego Belfast

W ci?gu dnia tak?e parada motocykli.

  Wyjazdy Górnika
Moim zdaniem to nie ma nic lepszego niż wyjazd z Kibicami wśród swoich i poczuć się jak ktos A samochodem to se można na biesiade jechac. Cena tez nie była za wysoko bo za paliwo dużo wiecej sie wyda za sam przejazd ;/ Kupić bilety też było łatwo. PozdroRow

  Siatkówka
Polska otrzymała prawa organizacji siatkarskich mistrzostw świata w 2014 roku! To wspaniała wiadomość. Po latach smutnych imprez w Japonii mundial trafi do kraju, w którym panuje prawdziwe szaleństwo na punkcie tej dyscypliny.

Wczoraj do Polski przylecieli Ruben Acosta z żoną Malu i jego następca na fotelu prezesa światowej federacji FIVB, Chińczyk Jizhong Wei, którzy dziś podpiszą umowę gwarantującą naszemu krajowi mistrzostwa świata. A działaczom PZPS nadal jest mało – czynią wysiłki, by w Starych Jabłonkach na Mazurach rozegrano mistrzostwa świata w siatkówce plażowej w 2011 roku! I tu też mają spore szanse na sukces.

2014 rok będzie wspaniałym rokiem światowego sportu. Piłkarskie mistrzostwa świata odbędą się w Brazylii, a siatkarskie w Polsce – o lepsze lokalizacje jest naprawdę trudno. Przede wszystkim dlatego, że polscy kibice siatkarscy cieszą się w świecie taką samą opinią, jak brazylijscy piłkarscy – są najlepsi i już.

O przyznaniu praw organizacji takiej wielkiej imprezy nie decydują jednak kibice, a ogromne pieniądze. Te wyłoży Polsat, który za prawa telewizyjne i marketingowe zapłaci – zacytujmy prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej Mirosława Przedpełskiego – „pieniądze duuuużo większe niż Włosi za mundial 2010”. Italia zapłaciła 12 milionów dolarów.

– Pierwsze poważne rozmowy z prezesem Rubenem Acostą zaczęły się półtora roku temu. Nie wierzył, że uda nam się znaleźć takie fundusze. O kibicach wtedy nawet nie wspomniał, ale rok temu był pod ogromnym wrażeniem tego, co działo się w katowickim Spodku i wokół niego podczas turnieju finałowego Ligi Światowej. Gdy byłem w stanie przedstawić Acoście także plany hal w naszym kraju, wiedziałem że jesteśmy blisko – mówi Przedpełski.

Meksykański prezes FIVB to postać absolutnie kluczowa dla polskich starań o mundial. To do niego pojechał w 1997 roku ówczesny sekretarz generalny PZPS Janusz Biesiada ze swoją asystentką Martą Alf. Acosta rządził wtedy już 13 lat i to on rozdawał karty w światowej siatkówce, Polacy wiedzieli więc z kim rozmawiać. Konsekwencją częstych wizyt w Lozannie było dopuszczenie naszej reprezentacji do Ligi Światowej. Popularność tych rozgrywek wywołała gigantyczny, trwający do dziś boom na polską siatkówkę.

Acosta rzecz jasna nie pokochał Polski bezinteresownie. Od każdego kontraktu, a te liczone są w milionach dolarów, FIVB kasuje wysoki procent.

Więcej w Przeglądzie Sportowym



NIedosc że bedziemy mieli Euro w Polsce to jeszcze MS w siatkówce sie odbeda.
To naprawde dobra wiadomosc dla polskich kibiców jaki gospodarki która dzieki takim inwestycjom może sie podbudowac .

  Koniec walki o Tytuł?
Koniec walki o tytul?

Nie. Co chyba oczywiste chocby z tego wzgledu, ze arytmetyka nie pozwala nam na takie stwierdzenie. Nie przyjmuje do wiadomosci tlumaczenia, ze juz "praktycznie" nie ma na to szans. W ten sposob o szansach Liverpoolu rozumowac moze kibic Chelsea, Pogoni Szczecin czy GKSu Szombierki Bytom. Kibic Liverpoolu jest kibicem bo kibicuje. Jak kibicuje to winien wierzyc.



Prosze bardzo, takie oto piekne slowa znalazlem strone wczesniej.

Nie lubie liczyc, nie lubie roznorakich statystyk, czy cyferek. Kibicowanie polega na wierze, tak jak wierzymy w Jezusa lub innych swietych Panow. Kibicowanie wymaga wiary. Gdyby kibice w Istambule nie wierzyli w sukces, final tamtejszej Ligi Mistrzow moglby zakonczyc sie calkowicie innym wynikiem. Spiewali podczas przerwy ta piekna piesn, hymn, 'You'll never walk alone'. Wspierali pilkarzy do konca. Oplacilo sie, wygralismy. Kazdy z pilkarzy przyznal, iz to wlasnie kibice mieli najwiekszy wplyw na wynik tego meczu. Jestesmy kibicami Liverpoolu Football Club, jestesmy zobowiazani wierzyc do konca. Az po grob.

Choc przegrana z Manchesterem United bolala, bardzo bolala, nie mozna zwatpic nagle w koncowy sukces. Rafael tworzy powoli i stopniowo coraz lepszy zespol, dobiera pilkarzy Mu potrzebnych. Ferguson potrzebowal na to wiele lat. Dostal zaufanie, teraz sa potega. Rafa dostal zadanie wprowadzenia Nas na szczyt, dostal zadanie, aby zdobyc wraz z Liverpoolem FC jak najwiecej pucharow. Jego dotychczasowe osiagniecia zobowiazuja, by Mu zaufac. Z ostatnich oswiadczen wladz klubu wynika, iz nawet Amerykanie to zrobili. Zaufanie w przyszlosci poplaci, zasiadziemy na ligowym szczycie.

Jestem mlody, mowilem juz kilka razy tutaj glosno i wyraznie, iz lat mam dokladnie trzynascie, a w kwietniu juz czternascie. Kibicuje tak zacnemu klubowi jak Liverpool Football Club od niedawna, od polfinalu Ligi Mistrzow, od meczu z Chelsea. Od tego przegranego. Trudno powiedziec co mnie sklonilo, aby zaczac kibicowac 'the Reds'. To bylo niesamowite uczucie, trudne do opisania. I mowie to szczerze, nie sciemniam. Mniejsza o to, mecz z Manchesterem byl dla mnie pierwszym spotkaniem z nimi. Mimo, iz przegralismy z wielka checia bede za siadywal przed telewizorem na mecze z United. Czasami samotnie, czasami wraz z innymi kibicami. Wiem jednak, iz kiedys nadejdzie dzien kiedy ich pokonamy i bedzie to czas swietowania, wielkiej biesiady. Przysiegam, iz chocbym mial czekac lat czterdziesci do wygranej z ta druzyna bede wierzyl do konca.

Nigdy nie zwatpie w Nasza druzyne. Nawet teraz, gdy Nasze szanse na zdobycie trofea zmalaly. Mozecie posadzic mnie o nadmierny optymizm, o slepote, czy glupote, ja i tak bede wierzyl. Jak Paul Tomkins.

Dziekuje.

  [Gdańsk] Pokazy gier planszowych -"Schron"
Mówisz i masz...

Przyznam szczerze iż myślałem że środowe spotkania są kameralne ale powoli zaczynają temu przeczyć zapowiedzi graczy nawiedzających naszą dziurę w ziemi pośrodku tygodnia...
A było już tak spokojnie:)

Środa rozpoczęła się kameralnie – kiedy udało mi się przedrzeć przez hordy kibiców opuszczających stadion we Wrzeszczu po zakończonym spotkaniu Gdańsk Gdynia (mecz podwyższonego ryzyka a jakże!) Poterna była już otwarta. Sprzątali w niej właśnie resztki po biesiadzie rycerskiej Lisu i Nazi. Tak więc kiedy przyjdziecie w piątek niech was nie zdziwi unoszący się w powietrzu zapach kaszy gryczanej i mięsiwa. Nie macie też po co też przeszukiwać poterny w poszukiwaniu zapasów z biesiady...za późno...

Ponieważ codzienna ciężka praca i konieczność sprzątania zmęczyły mocno w/w otrzymałem zapowiedź iż zaraz znikają i nie będą dziś grali myślałem już iż będę mógł udać się z powrotem do domu na zasłużony odpoczynek... niestety za wcześnie się cieszyłem bo po chwili dojechał Kacper z Jędrzejem... jakby tego było mało mieliśmy desant nowych twarzy –przybysze z głębi polski (sami się przedstawcie w końcu czytacie podobno to forum) znaleźli po wielu problemach poternę i postanowili w coś zagrać... na pierwszy ogień poszły fasolki

W tzw. miedzy czasie dojechał bodajże Marcin z kolegą (soorki jeśli mylę imiona ale to moja sławetna pamięć do twarzy – jakbym coś pomylił to piszcie sprostowanie) ponieważ pierwszy stół był już w trakcie partii zaanektowali oni Neuroshimę

Kiedy obydwa stoły skończyły nadeszła pora na Cytadelę

Po zakończeniu cytadeli grono odrobinę się zmniejszyło tak akurat aby można było poddać się radościom podboju nowego świata w Age of empires III

Podczas gry dotarła standardowa porcja pizzy a granie zakończyliśmy mocno po północy.

Tymczasem już w piątek będzie okazja by użyć tego Pana...



grając w ........


  Polska & Ukraina w finale...
Jestem przeciwko bodowaniu stadionów w Polsce specjalnie na mistrzostwa.
Dlaczego? Bo to kasa wyrzucona w błoto.Państwo powinno zainwestować budując boiska szkolne,baseny czy całe ośrodki sportowe dla młodzieży. Inwestycja na lata,potrzebna dużo dużo bardziej niż dumny wyraz twarzy p. Liskiewicza po mistrzostwach piłkarskich.
Gadki typu bedzie okazja na rozbodowanie infrastruktury dróg i pozyskanie inwestorów brzmią jak ryk przedwyborczy kandydatów.
Prawda jest taka,że to podatnicy zapłacą za wszystko. Kasa z mistrzostw rozejdzie się po kieszeniach organizatorów. Zostaną obiekty do których będzie trzeba dopłacać.



Zgadzam sie z Irką w stru procentach.

Uwazam, że jesteśmy za biednym krajem, aby kilka stadionów równoczesnie mogło zarabiać na swoje utrzyamnie (w koncu nie co dzień przyjeżdzają do Polski U2, Pink Floydzi lub inni giganci muzyczni,alo urządza sie GP lekkoatletyczne lub zużlowe).

PS. A pamietajcie też, że UEFA broni naszych pseudodziałaczy z PZPNu i ich tuszowania afer (np. sprzedaży praw telewizyjnych, sędziowskich korupcji i innych). Nie pamietacie już jak były mysli wprowadzenia do PZPN zarządu komisarycznego, ale zrezygnowano z tego pomysłu, bo mogliby wtedy zawieścić Wisełkę w LM (wtedy po wygranym meczu w eliminacjach 3-1 i miała spore szanse awansu) oraz reprezentacje, która weszła do MŚ2006.
Ja uważam,że pseudodziałacze UEFA sztucznie wyolbrzymili "zasługi" Pana Listkiewicza i jego ekipy, aby zatkać mordy tym politykom, dziennikarzom, kibicom i wielu innym ludziom, którzy krytykuja PZPN i walczą o oczyszczenie polskiej piłki, w której ona obecnie sie znajduje. Takie jest moje zdanie.
Z tej całej "szopki" organizacyjnej, z tego "owczego pędu" to bardzo bym sie cieszył gdyby chociaż pobudowano w Polsce autostrady i jeden dobry nowoczesny stadion.

Ja tam na zadne Euro w Polsce nie licze, lepiej skupmy sie na siatkówce. Popatrzmy za struktury PZPSu, czyszczą sie z bagna poprzedniego prezesa pana Biesiady (za którym też stał murem szef swiatowej federacji tej dyscypliny), przy udziale strategicznego sponsora PLUS GSM staraja sie w FIVB o oraganizacje wielu imprez rangi ME, MS, GP i LM zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn. No i nasze reprezentacje (męskie i żeńskie,seniorskie, jak i młodzieżowe) są w czubie światowym tej dyscypliny.
FOREVER VOLLEYBALL

  Mój pierwszy wyjazd. WSPOMNIENIA...:)
No mój pierwszy wyjazd był ale za Reprezentacją Polski, chodź kibice byli praktycznie tylko i wyłącznie kibicami Czarnych. Było to w 1999 roku podczas rozgrywek Ligi Światowej. A wszystko zaczęło się wraz z podarowaniem nam kibicom Czarnych 100 biletów i akutokaru na mecz z Rosją w Katowickim Spodku. Bilety podarował nam ówczesny prezes Biesiada za jeden z lepszych kotłów jakie zrobiliśmy podczas Spring Cup odbywającego się kilka dni wcześniej w Radomiu. Takiego szału jaki był wtedy niewiele osób już pewnie pamięta, ale pewnie są i takie, które nie zapomniały go do dziś, na przykład pani lekarz, która siedziała przy parkiecie i przez cały finał dwoma rękami mocno zatykała sobie uszy
Oj działo się działo...
Później Łodź i Gdańsk... -> bardzo sentymentalne wyjazdy z naszym ulubionym kierowcą, przebalowana cała noc w Sopockich knajpach, ranne bieganie po plaży do Gdyni i z powrotem... A w drodze powrotnej miłe koleżanki cheerleaderki, które z początku jeździły z nami - pozdrawiam - przykryły mnie flagą reprezentacyjną jak zasnąłem i obudzić mnie nie było można, bo dzień przed wyjazdem pisałem egzaminy wstępne na studia, później miałem całonocną imprezę 18-stkową, czyli 3 dni kompletnie bez spania... Po prostu miodzio!

Później były wyjazdy za Czarnymi między innymi do Kędzierzyna, do Częstochowy, do Olsztyna, do Gorzowa - chyba NAJLEPSZY wyjazd (Vangerścika to bym sie i teraz napił ), do Radzymina no i oczywiście naszego przyjacielskiego Bełchatowa - pozdrawiam, pozdrawiam W Szczecinie i Jastrzębiu niestety nie byłem, ale słyszałem, że też się dużo działo

W międzyczasie znów była Reprezentacja i wyjazdy do Katowic, Łodzi - szczególnie pamiętam ten, kiedy trafiliśmy na Juvenalia i Marian się zgubił , Wrocławia, Opola... Kiedyś jak będę miał czas opiszę lepiej każdy z wyjazdów, bo jest co wspominać...

  Siatkarskie Mistrzostwa Świata 2014 w Polsce!
Polska otrzymała prawa organizacji siatkarskich mistrzostw świata w 2014 roku! To wspaniała wiadomość. Po latach smutnych imprez w Japonii mundial trafi do kraju, w którym panuje prawdziwe szaleństwo na punkcie tej dyscypliny.

Wczoraj do Polski przylecieli Ruben Acosta z żoną Malu i jego następca na fotelu prezesa światowej federacji FIVB, Chińczyk Jizhong Wei, którzy dziś podpiszą umowę gwarantującą naszemu krajowi mistrzostwa świata. A działaczom PZPS nadal jest mało – czynią wysiłki, by w Starych Jabłonkach na Mazurach rozegrano mistrzostwa świata w siatkówce plażowej w 2011 roku! I tu też mają spore szanse na sukces.

REKLAMA Czytaj dalej

2014 rok będzie wspaniałym rokiem światowego sportu. Piłkarskie mistrzostwa świata odbędą się w Brazylii, a siatkarskie w Polsce – o lepsze lokalizacje jest naprawdę trudno. Przede wszystkim dlatego, że polscy kibice siatkarscy cieszą się w świecie taką samą opinią, jak brazylijscy piłkarscy – są najlepsi i już.

O przyznaniu praw organizacji takiej wielkiej imprezy nie decydują jednak kibice, a ogromne pieniądze. Te wyłoży Polsat, który za prawa telewizyjne i marketingowe zapłaci – zacytujmy prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej Mirosława Przedpełskiego – „pieniądze duuuużo większe niż Włosi za mundial 2010”. Italia zapłaciła 12 milionów dolarów.

– Pierwsze poważne rozmowy z prezesem Rubenem Acostą zaczęły się półtora roku temu. Nie wierzył, że uda nam się znaleźć takie fundusze. O kibicach wtedy nawet nie wspomniał, ale rok temu był pod ogromnym wrażeniem tego, co działo się w katowickim Spodku i wokół niego podczas turnieju finałowego Ligi Światowej. Gdy byłem w stanie przedstawić Acoście także plany hal w naszym kraju, wiedziałem że jesteśmy blisko – mówi Przedpełski.

Meksykański prezes FIVB to postać absolutnie kluczowa dla polskich starań o mundial. To do niego pojechał w 1997 roku ówczesny sekretarz generalny PZPS Janusz Biesiada ze swoją asystentką Martą Alf. Acosta rządził wtedy już 13 lat i to on rozdawał karty w światowej siatkówce, Polacy wiedzieli więc z kim rozmawiać. Konsekwencją częstych wizyt w Lozannie było dopuszczenie naszej reprezentacji do Ligi Światowej. Popularność tych rozgrywek wywołała gigantyczny, trwający do dziś boom na polską siatkówkę.

Acosta rzecz jasna nie pokochał Polski bezinteresownie. Od każdego kontraktu, a te liczone są w milionach dolarów, FIVB kasuje wysoki procent.

Więcej w Przeglądzie Sportowym



  Przerwa zimowa- turnieje, sparingi, itp.
Mistrzowie byli cierpliwi

Wiślacy wiedzą, jak kończyć. W ostatnich trzech minutach sparingowego spotkania strzelili Pogoni dwa gole.
Na trybuny stadionu przy Reymonta nie wpuszczono w sobotę, z przyczyn ustawowych, kibiców. Może to i dobrze, bo po 90 minutach stania na takim mrozie większość fanów zamiast udać się w poniedziałek do pracy, zapewne trafiłaby do lekarzy.

Tak naprawdę kibice nie mają czego żałować, bo sobotni sparing nie był - delikatnie mówiąc - porywającym widowiskiem. Mistrzowie Polski w pierwszej połowie popełnili tyle błędów w obronie, że wołało to o pomstę do nieba. Kłosowi i Baszczyńskiemu zdarzały się takie kiksy, że portowcy mogli myśleć o wywiezieniu spod Wawelu zwycięstwa.

Myślami w Sankt Petersburgu
- Jak się ma niespokojną głowę, to się tak gra - ocenił postawę "Baszcza" trener Werner Liczka dając wyraźnie do zrozumienia, że piłkarz cały czas myśli i ma nadzieję na transfer do Sankt Petersburga.

- Okienko w Rosji jest ciągle otwarte, więc musimy się asekurować i dlatego później zagrał Kamil Kuzera - skomentował asystent trenera, Tomasz Kulawik. Jego zdaniem przed wiosenną rundą zadowolonym można być tylko z pierwszej połowy meczu z Żiliną i drugiej z Pogonią.

Tylko Serb był chętny
Mecz rozstrzygnął się tuż przed końcem. W 87. minucie Zieńczuk pięknie dośrodkował, a Frankowski nie zmarnował okazji. W ostatniej minucie Kłos dobił gości golem z wolnego. Gdyby Mijajlović wykorzystał karnego, zwycięstwo mogło być efektowne. Serb, po zejściu Żurawskiego, był podobno jedynym chętnym do strzelania "jedenastki".

- Dobrze nam szło, ale nie mamy takiej siły w ataku jak Wisła. Kiedy jednak Edi, Batata i Adriano dojdą do siebie, to wiele się zmieni - stwierdził trener Bohumil Panik.

A wieczorem poszli na piwo

Siedzący obok Werner Liczka komplementował portowców.

- Było ciężko grać z tak dobrze zorganizowaną drużyną, ale na szczęście chłopcy byli cierpliwi - powiedział Liczka, który nie puścił rodaka do Szczecina nocnym pociągiem, tylko zaprosił do hotelowego pokoju na piwo. - Naszego czeskiego nie mamy, więc z lodówki wyciągnę "Tyskie", które najbardziej lubię - zdradził nam szczegóły nocnej czeskiej biesiady pod Wawelem. Z powodu nieobecności żon tematem był zapewne wyłącznie futbol.

autor: Kraków, Maciej Krzyżanowski

  Dominet Fun"s Cup.
Opis wyjazdu fanatyka Unii

Na wyjazd do Koszalina ustawiamy sie na Dworcu Glownym w Krakowie. Nas 6 osob solidnej chuliganskiej bandy ( ). Po szybkiej obcince na peronie (nie stwierdzamy zadnych "kumatych") S i De udaja sie do pociagu,aby wyczyscic przedzialy. Po zakupieniu biletow dolaczaja do nich Da,C,K i J. Podroz mija nam na sielance, wpolnych spiewach i piwkowaniu. C troche spinal sie w Lesznie gdzie powrocily do niego jakies zuzlowe wspomnienia. Po dojechaniu do Poznania De i S dostaja cynk, ze Lech czai sie na dworcu w 550 osob. De i S momentalnie wysypuja sie z pociagu, jednak poznaniakow juz nie bylo:).

W samym Koszalinie dosc spokojnie, trzeba przyznac,ze konkretne gabaryty K budzily wielki szacunek pozostalych ekip. Szkoda tylko,ze baly sie go rowniez panie co niezbyt cieszylo pozostalych Hools Jaskolek. Po emocjach sportowych nadszedl czas na te pozasportowe:
Wieczorem udajemy sie na wyjazd do Mielna, wypchanym do granic mozliwosci busem fanow Noteci udajemy sie dobra liczba nad morze ([b]nas 6+okolo 14 Noteci[b]). Na samej plazy brak przeciwnikow, wiec dla sportu K i C przeganiaja turystow i dwie babcie: Wkracza jakis dziadek ktory wyraza swoja dezaprobate (My skandujemy : "zostaw kibica...").
Po krotkiej akcji oddajemy sie alkoholowym uciechom, pozniej robimy konkretny pokaz ULTRAS: mimo zakazu pierotechnicznego odpalamy grilla, oprocz tego mamy napis z workow foliowych. Po szybkiej szamie prowadzimy dobry doping na dwie strony (czesc blizej morza, reszta przy grillu). Po udanej akcji na plazy przenosimy sie do naszej Bursy, gdzie imprezujemy z naszymy ziomami. Podczas biesiady nie dochodzi do waznych incydentow ( C znany ze swoich zapedow chuliganskich znudzony brakiem atracji pozasportowych ucial sobie drzemke przy szafie). K wykorzystal chwilowy prymat w bandzie i w koszulce ktora wyraznie eksponowala jego muskulature bajerowal damy z Inowroclawia (w pociagu tlumaczyl,ze nic nie bylo,ale ten kto zna K wie,ze u niego zawsze cos jest:P). Z akcentow Hools, De wraz z Inowroclawiakami wyrzuca krzeslo za okno.
Rano udajemy sie w podroz do Tarnowa, w pociagu przy kartach i piwku rozkminiamy miniony wyjazd. Mimo,iz wracalismy przez Poznan, Katowice,Zabrze czy Gliwice nikt nie ustawia sie na nas po drodze.

dziekujemy ziomom za wsparcie.

Z kibicowskim pozdrowieniem!

  @ Raul Lozano
Ja jestem jak najbardziej za tym, ?eby zosta?, ale nie mamy na to wp?ywu.
To cz?owiek, który budzi mieszane uczucia. Z jednej strony wkurza mnie okropnie swoim obra?alskim zachowaniem, a to na zawodników, a to na dzia?aczy, dziennikarzy, kibiców. Zamyka si? z siatkarzami, kryje wszystko przed ?wiat?em dziennym, a potem wychodz? afery Nie rozwi?za? problemu psychiki zawodników, chocia? pod jego wodz? udawa?o nam si? równie? wygrywac przegrane mecze i co najwa?niejsze wygrywac ko?cówki.
Ma?o czasu przebywa w Polsce, a przede wszystkim na meczach. Przez 4 lata nauczy? si? tylko paru s?ówek po polsku. Niepodoba mi si? jego stosunek do kibiców, którzy chyba w jego mniemaniu maj? siedziec cicho i udawac, ze ich nie ma, a my te? mamy prawo krytykowac i wiedziec co si? dzieje.
Z drugiej strony wprowadzi? profesjonalizm, ustanowi? regulamin, który na pocz?tku wy?miewano. Wzbudzi? szacunek u siatkarzy, którzy uwierzyli, ?e mog? co? osi?gn?c. Ten autorytet to pewnie tak?e zas?uga tego, ?e jest zagranicznym trenerem. Cudzoziemców zawsze inaczej si? traktuje K?uci? si? z klubami o czas dla kadry i wynegocjowa? te kilka dni wi?cej, co mo?e u?atwic prac? nast?pnym szkoleniowcom. o sukcesach nie wspomn?. My?l?, ?e gdyby tylko mia? wystarczaj?co du?o czasu osi?gn??by du?o wi?cej, bo jak to ju? jaki? specjalista powiedzia?, to jest trener od przygotowania formy na imprez?. Nigdy nie zapomn? mu tego, ?e dzi?ki niemu patrzy?am na dru?yn?, jak? zawsze chcia?am widziec.
Dziwi? si? zwi?zkowi, ?e jeszcze nie rozpocz?? rozmów o nowym traktacie, bo Lozano ju? chyba podj?? decyzj? o odej?ciu. Wzi?? do wspó?pracy 2 polskich m?odych trenerów, byc mo?e, ?eby im podac pa?eczk?. Szkoda, jego przyj?cie by?o najlepszym co w 2004 roku mog?o si? stac dla polskiej siatkówki (oczywi?cie obok sko?czonej kadencji Biesiady ). Jestem pewna, ?e on najlepiej pokierowa?by karier? m?odym siatkarzy, takich jak Kurek, Jarosz, Bartman, Nowakowski i tych wszystkich innych. My?l?, ?e nie dopu?ci?by do zmarnowania tych talentów, a zawsze by im pomóg?, jak w przypadku Mariusza Wlaz?ego.
Je?eli ma przyj?c jaki? nowy trener to tylko z zagranicy, bo o ile trenerów m?odzie?y mamy wybitnych w seniorach jako? nam nie wychodzi...

  VI Zawody Psich Zaprzęgów „W Krainie Wilka&#82
VI Zawody Psich Zaprzęgów „W Krainie Wilka”
2008-01-22 · 09:46
W dniach 1-3 luty 2008 w Lutowiskach odbędzie się kolejna, VI edycja zawodów psich zaprzęgów „W Krainie Wilka”. Są to w tej chwili najbardziej ekstremalne i wymagające zawody w Polsce. Większość zawodników startujących w zawodach nazywa Bieszczady „Polską Alaską”. Ten zakątek Polski stwarza bowiem najlepsze warunki do uprawiania tego typu sportu w kraju. Te trudne pod względem technicznym tereny, pozwalają sprawdzić cały zaprzęg. W zawodach wezmą również udział zawodnicy z krajów sąsiadujących z Polską.

Zawody „W Krainie Wilka” to najdłuższe zawody tego typu w Polsce. Zawodnicy będą musieli pokonać trasę podzieloną na cztery etapy o łącznej długości ok. 200 km. Etap pierwszy odbędzie się na 70. kilometrowej pętli wokół pasma Otrytu z 20. kilometrowym odcinkiem po zamarzniętej rzece San. Kolejny etap to nocna trasa biegnąca wokół Lutowisk o długości 20 kilometrów. Etap trzeci będzie prowadził przez malownicze okolice górnego Sanu. Ostatni etap wyścigu przeprowadzony zostanie na odsłoniętym, dobrze widocznym terenie, co pozwoli zgromadzonej publiczności śledzić walkę zawodników na znacznym odcinku trasy. Podczas trwania imprezy, w sobotę 2 lutego, odbędzie się „Wieczór Maszera” – wspólna zabawa zawodników, mieszkańców i kibiców.

Ramowy program imprezy:

1.02 (piątek) - 10.00 - Start pierwszego zaprzęgu – I etap (oba po min. 60 km)

2.02 (sobota)

* 19.00 – start II etap wyścigu
* 10.30 – 12.00 – konkursy dla dzieci i młodzieży
* 12.00 – 12.30 – pokaz umiejętności GOPR-u
* 14.30 – 16.30 – pokaz filmowy w kinie Otryt w Lutowiskach
* 17.00 – start III etapu - nocnego (20 km trasa)
* ok. 18.30 – rozpoczęcie biesiady „Wieczór Maszera”, kulig, zabawy przy zespole muzycznym

3.02 (niedziela)

* 10.00 – start IV etapu wyścigu
* 11.00 - 13.00 – zabawy i konkursy rodzinne
* ok. 12.00 – dekoracja zwycięzców, wręczenie nagród i dyplomów

Zakończenie imprezy ok. godziny 14.00.

Źródło: Serwis www.bieszczady.pl

  Szlagiery

  Co u innych ?
Policja nie zgadza się na mecz Pelikan - Wisła w Łowiczu

Na niedzielny mecz Wisły z Pelikanem w Łowiczu nie wyraziła zgody tamtejsza policja. W związku z tym Pelikan zwrócił się do Wisły o zgodę na rozegranie tego pojedynku w Płocku. To niemożliwe - twierdzi płocka policja.

Zgodnie z ligowym terminarzem nafciarze mają walczyć z Pelikanem w Łowiczu w najbliższą niedzielę (godz. 11.15). Tymczasem rywale zwrócili się do płockiego klubu z prośbą o zamianę gospodarza tego spotkania.

- Tego dnia w Walewicach, oddalonych od Łowicza o 15 km, odbędzie się coroczna Biesiada Łowicka. Dodatkowo dla kibiców z Płocka przeznaczyliśmy pulę 100 biletów. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że chcą cztery razy tyle, co w związku z modernizacją naszego stadionu nie wchodzi w grę. Z tych powodów burmistrz Łowicza na wniosek policji nie wyraził zgody, by w tę niedzielę w naszym mieście odbył się mecz z Wisłą. Nie ma na to żadnej szansy - podkreśla Władysław Kordialik, kierownik Pelikana.

Wisła pozytywnie rozpatrzyła prośbę klubu z Łowicza. Ale inne zdanie na ten temat ma płocka policja. Jej komendant Jarosław Brach zakomunikował nafciarzom, że do niedzieli nie zdążyłby zebrać odpowiedniej liczby ludzi, którzy zostali już przydzieleni do weekendowych imprez w Płocku i okolicach. Poza tym przyznaje, że nie uśmiecha mu się stwarzanie precedensu - by w przyszłości inne kluby będące w takiej sytuacji jak Pelikan nie powoływały się na ten przykład.

- Chcieliśmy pójść na rękę klubowi z Łowicza, ale w związku z opinią płockiej policji dla nas termin tego meczu pozostaje niezmienny. Przecież to nie nasza wina, że Pelikan nie jest w stanie zapewnić temu spotkaniu należytej ochrony. Według mnie w tej sytuacji czkawką odbija się nieudolny proces licencyjny, czyli przyznawanie niektórym klubom prawa do rozgrywania meczów w klasie rozgrywkowej, do której organizacyjnie nie dorastają - mówi prezes Wisły Marek Janicki.

Co w tej sytuacji? Kordialik nie chce przesądzać, czy np. Wisła już powinna dopisywać sobie trzy punkty z tytułu walkowera. W każdym razie w siedzibie Pelikana zapowiada się gorący piątek.

Jeśli do meczu jednak dojdzie, między słupkami bramki Wisły być może stanie nowo sprowadzony bramkarz. W klubie są coraz bardziej zdeterminowani, bowiem Jakub Skrzypiec - nominalny pierwszy golkiper - popełnia błędy niemal w każdym spotkaniu. Czarę goryczy przelał w środowym pojedynku z Podbeskidziem Bielsko-Biała, kiedy przepuścił między rękoma piłkę uderzoną z odległości 30 metrów od jego bramki. Ponadto blisko miesiąc odpoczynku od futbolu czeka Łukasza Radlińskiego, drugiego golkipera Wisły.

- Łukasz w ciągu najbliższego tygodnia przejdzie zabieg związany z kłopotami z przepukliną i pachwiną. Już teraz wiadomo, że rehabilitacja po takiej operacji potrwa od dwóch do trzech tygodni - mówi Mariusz Bekas, trener bramkarzy Wisły. - Do dyspozycji mamy jeszcze 16-letniego Łukasza Skowrona. To zdolny i sympatyczny chłopak, jednak potrzebuje przynajmniej roku, by przestawić się z piłki juniorskiej, w której radzi sobie dobrze, na seniorską. To nie takie proste. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by w tym czasie wystąpił w sparingu, meczu pucharowym czy nawet ligowym - kiedy np. zespół będzie wysoko prowadził, a do ostatniego gwizdka sędziego pozostanie mało czasu. Ale desygnowaniem go do gry od początku spotkania, kiedy dodatkowo nasza defensywa - na razie - nie spisuje się najlepiej, można wyrządzić mu wielką krzywdę.

Wisła aktualnie rozmawia z kilkoma golkiperami. W grę wchodzi np. 22-letni Piotr Leciejewski z Górnika Łęczna. Nafciarze rywalizują o niego z pierwszoligową Koroną Kielce, gdzie Leciejewski walczyłby o miejsce w składzie z Maciejem Mielcarzem i Radosławem Cierzniakiem. Ale ponoć istnieją większe szanse na pozyskanie zawodnika, który aktualnie jest trzecim bramkarzem w swoim klubie, rywalizującym w Orange Ekstraklasie. W obu sytuacjach być może wszystko wyjaśni się już w ten piątek.

źródło: Gazeta.pl / 90minut.pl

  Klub Kibica... - Wazna informacja!
Nie chce mi sie cytowac kazdego po kolei... Ale ja tutaj widze ze mamy samych zagorzalych kibicow...

Puknij sie jeden z drugim w glowe (przedewszystkim nowy)... Czlowieku wybierajac sie na stadion z cala familia (domyslam sie ze blachy w samochodze zaczynaja sie od RZE badz RLA), nie idziesz na piknik tylko na mecz z kibicami... Widze ze najlepiej byloby gdyby wogole nie bylo kumatej wiary na stadionie, tylko sami oldboye (bez obrazy dla starszych) ktorzy przyszli ogladnac spidłej przy kubku herbaty tudziez piwa... Stadion to nie k**** spotaknie z biesiada czy lato z radiem, tylko miejsce w ktorym odbywaja sie zawody (w tym przypadku) spidłejowe... Wiec zrozumcie wkoncu jeden z drugim, ze chcesz spokojnie posiedziec bez krzykow i piskow, to wez koc i idz na lake z rodzina...

Nie pozdrawiam

________________________________________________________________________

Odpowiedz do niejakiego brzycha (post skopiowany z tematu o derbach (?))

Stary nie rozśmieszaj mnie... Czyli wg Ciebie fanatykiem żużla może byc tylko taka osoba co jeździ za swoją lub innymi drużynami na wyjazdy?! Gratuluje naprawde. A co jest z tymi ludźmi co nie mają pieniędzy, pracują itp.?! Ale nie ty uważasz go za frajera bo nie jeździ na wyjazdy... Żal...



Zacznijmy od tego ze nie podjalem tematu odnoscie fanatyzmu do dyscypliny a do klubu, jakim w tym przypadku jest Stal... Ja osobiscie kiedy jest mecz Stali, rzucam wszystko co mnie do okola otacza WSZYSTKO !, i moge siebie nazwac fanatykiem bo dla mnie numerem 1 jest klub. Nie pracuje, ucze sie, jestem na utrzymaniu rodzicow, a mimo to zawsze jestem w stanie wykrecic srodki na mecz... Dla chcacego nic trudnego, a jesli podchodzi sie do sprawy... "a pojade jak bede mial pieniadze", ja czasami wole sobie odmowic alkoholu czy szlugow zeby tylko miec na mecz wyjazdowy Stali...

Moim zdaniem tak. Przypominam, że kibic także wspomaga klub wydając pieniądze na bilet. U mnie żużel przechodził z pokolenia na pokolenie i będąc jeszcze małym gówniarzem chodziłem ze starszym i z bratem na żużel i dlatego mogę i będe się nazywał pełno wartościowym kibicem i fanem speedwaya.



To ile lat chodze na Stal, nie jest wymiernikiem tego jak bardzo kocham ten klub. Kibic a fanatyk to zasadnicza roznica, bo kibicem moze nazwac sie kazdy kto chodzi na (w tym przypadku) spidlej... czyz nie?
I jesli dla ciebie pomoc dla klubu ogranicza sie na kupowaniu biletow... to faktycznie nie lada z ciebie fanatyk...

A może nie lubi?! Może nie ma "czasu"? Ja na żużlu nie kibicuję bo: 1. KK siedzi na pierwszym wirażu a ja od zawsze na prostej. 2. W przerwie między biegami jestem zajęty wypełnianiem programu i rozmową ze znajomym na temat danego biegu. Ale każdy przecież robi to co lubi;]



Oczywiscie... zawsze znajdzie sie jakies "ale"... Tak wlasnie wyglada wiekszasc ludzi na meczach zuzlowych, liczy sie tylko wynik, liczy sie tylko sport... Co tam ze zmieniaja nazwe klubu, jebac to, wazne zeby byl wynik...
Oczywiscie ze kazdy robi to co lubi, ale taki sposob bycia nie czyni cie fanatykiem klubu, mozesz sie conajwyzej pochwalic kolekcja programow, czy powiedziec przy obiedzie rodzinnym ze kibicujesz MARMIE POLSKIE FOLIE RZESZOW... Ale jaki to ma zwiazek z ZKS Stal Rzeszów?

  Klub Kibica... - Wazna informacja!
Puknij sie jeden z drugim w glowe (przedewszystkim nowy)... Czlowieku wybierajac sie na stadion z cala familia (domyslam sie ze blachy w samochodze zaczynaja sie od RZE badz RLA), nie idziesz na piknik tylko na mecz z kibicami... Widze ze najlepiej byloby gdyby wogole nie bylo kumatej wiary na stadionie, tylko sami oldboye (bez obrazy dla starszych) ktorzy przyszli ogladnac spidłej przy kubku herbaty tudziez piwa... Stadion to nie k**** spotaknie z biesiada czy lato z radiem, tylko miejsce w ktorym odbywaja sie zawody (w tym przypadku) spidłejowe... Wiec zrozumcie wkoncu jeden z drugim, ze chcesz spokojnie posiedziec bez krzykow i piskow, to wez koc i idz na lake z rodzina...



Matko święta. Zrozum wkońcu, że nie każdego pociąga darcie ryja (sorry za określenie ale się wkurzyłem:D) na żużlu, którego notabene i tak żużlowcy nie słyszą...

Stary nie rozśmieszaj mnie... Czyli wg Ciebie fanatykiem żużla może byc tylko taka osoba co jeździ za swoją lub innymi drużynami na wyjazdy?! Gratuluje naprawde. A co jest z tymi ludźmi co nie mają pieniędzy, pracują itp.?! Ale nie ty uważasz go za frajera bo nie jeździ na wyjazdy... Żal...



Zacznijmy od tego ze nie podjalem tematu odnoscie fanatyzmu do dyscypliny a do klubu, jakim w tym przypadku jest Stal... Ja osobiscie kiedy jest mecz Stali, rzucam wszystko co mnie do okola otacza WSZYSTKO !, i moge siebie nazwac fanatykiem bo dla mnie numerem 1 jest klub. Nie pracuje, ucze sie, jestem na utrzymaniu rodzicow, a mimo to zawsze jestem w stanie wykrecic srodki na mecz... Dla chcacego nic trudnego, a jesli podchodzi sie do sprawy... "a pojade jak bede mial pieniadze", ja czasami wole sobie odmowic alkoholu czy szlugow zeby tylko miec na mecz wyjazdowy Stali...

Widzę, że z tego co piszesz to odkąd jesteś "fanatykiem" to jesteś na każdym wyjeździe Stali Rzeszów... Jeśli tak to gratuluje ;]
Ps. Także rzucam wszystko, żeby tylko pójść na żużel. Czy to na MDMP, czy może na BK albo nawet i na PLM... ;]

Moim zdaniem tak. Przypominam, że kibic także wspomaga klub wydając pieniądze na bilet. U mnie żużel przechodził z pokolenia na pokolenie i będąc jeszcze małym gówniarzem chodziłem ze starszym i z bratem na żużel i dlatego mogę i będe się nazywał pełno wartościowym kibicem i fanem speedwaya.



To ile lat chodze na Stal, nie jest wymiernikiem tego jak bardzo kocham ten klub. Kibic a fanatyk to zasadnicza roznica, bo kibicem moze nazwac sie kazdy kto chodzi na (w tym przypadku) spidlej... czyz nie?
I jesli dla ciebie pomoc dla klubu ogranicza sie na kupowaniu biletow... to faktycznie nie lada z ciebie fanatyk...

To powiedz mi jak ty wspomagasz klub oprócz kupienia biletu?:>

A może nie lubi?! Może nie ma "czasu"? Ja na żużlu nie kibicuję bo: 1. KK siedzi na pierwszym wirażu a ja od zawsze na prostej. 2. W przerwie między biegami jestem zajęty wypełnianiem programu i rozmową ze znajomym na temat danego biegu. Ale każdy przecież robi to co lubi;]



Oczywiscie... zawsze znajdzie sie jakies "ale"... Tak wlasnie wyglada wiekszasc ludzi na meczach zuzlowych, liczy sie tylko wynik, liczy sie tylko sport... Co tam ze zmieniaja nazwe klubu, *** to, wazne zeby byl wynik...
Oczywiscie ze kazdy robi to co lubi, ale taki sposob bycia nie czyni cie fanatykiem klubu, mozesz sie conajwyzej pochwalic kolekcja programow, czy powiedziec przy obiedzie rodzinnym ze kibicujesz MARMIE POLSKIE FOLIE RZESZOW... Ale jaki to ma zwiazek z ZKS Stal Rzeszów?

Czyli dla Ciebie fanatykiem może być tylko osoba, która dopinguje tak?

  OD ZERA DO BOHATERA- PRZYGODA W KITTERING
Polskiemu wymiarowi sprawiedliwości jedno można było oddać — nie dochodziło w nim do pomyłek sądowych, a do więzień trafiali wyłącznie przestępcy. Gdy tylko wrocławscy prokuratorzy zorientowali się, że dzielni funkcjonariusze z grupy specjalnej zatrzymali niewłaściwego człowieka, do akcji przystąpiło policyjne laboratorium. Po ustawowych 48 godzinach sędzia miał przed sobą niezbite dowody świadczące o mojej ścisłej współpracy z "Fryzjerem", łącznie ze zdjęciami z naszych wspólnych biesiad w słynnej "Borowiance". Gdy prokurator przedstawiał sędziemu listę przestępstw, o jakie byłem podejrzewany, robił to tak przekonująco, że sam niemalże mu uwierzyłem. Sędzia bez wahania zastosował środek zapobiegawczy w postaci trzymiesięcznego ograniczenia wolności, by zapobiec próbom matactwa z mojej strony, a ambitny prokurator mógł nacieszyć się swoim kwadransem sławy w ogólnopolskich mediach elektronicznych.

Tymczasem w Kettering...
Adam Legzdins znalazł się w 11 tygodnia. Z Rushden dotarło pismo, iż nasi kibice nie zostaną wpuszczeni na ich stadion... no cóż kibice zostawili to bez komentarza, a na mecz zwaśnionych drużyn z udziałem kibiców obu drużyn jeszcze poczekamy.

W 14 minucie Legzdins wspaniale sparował strzał Woodhousa. W 27 minucie Mitchell wspaniale wypatrzył na lewej stronie kompletnie niepilnowanego Armstronga. Ten w polu karnym podał po ziemi do Ephraima, a gwiazda naszego zespołu pewnie wykorzystała tą okazje i z 10 metrów wpakowała piłkę do bramki.
Chwilę później Malcom próbował pokonać naszego golkipera strzałem z główki, ale Legzdins pięknie uniósł piłkę nad poprzeczką.
W 39 minucie Ephraim z 25 metrów po raz drugi pokonał Lee-Barretta łapiąc go ciut za daleko od własnej bramki. W 55 minucie Burton w dogodnej sytuacji uderzył nad poprzeczką.
W 59 minucie fatalne podanie Dempstera sprawiło, iż Jackson znalazł się w sytuacji sam na sam i pewnie wykorzystał tą okazje. 10 minut później w kontrataku Ephraim uderzył piłkę prosto w bramkarza, ale na szczęście Burton skierował ją do siatki.
Już w doliczonym czasie gry Woodhouse strzelił bramkę z rzutu wolnego. Piłka po drodze odbiła się od muru i zmyliła naszego bramkarza. 2 minuty później sędzia zakończył mecz, a my zdobyliśmy kolejne 3 pkt.

Blue Square Premier 5/46

Nene Park

Rushden[6]-Kettering Town[5] 2:3 (0:2)

0:1-Hogan Ephraim'27
0:2-Hogan Ephraim'39
1:2-Simeon Jackson'59
1:3-Steve Burton'69
2:3-Curtis Woodhouse'90+2

Widzów: 2206

Graczem meczu został: Hogan Ephraim(Kettering) z notą 9.

oceny: http://www.bankfotek.pl/view/61932
statystyki: http://www.bankfotek.pl/view/61933

Komentarze mile widziane, a nawet wskazane. Przeczytaliście to napiszcie coś. Was to nic nie kosztuje, a taką karierke prowadzi się dużo przyjemniej

  Wentylacja na fali
16-17 września br. na mazurskich wodach odbyła się trzecia edycja Regat o Mistrzostwo Branży Wentylacyjnej, Klimatyzacyjnej i Chłodniczej HVACR CUP 2006 organizowanych przez serwis internetowy wentylacja.com.pl.

W ostatni weekend lata nad jeziorem Niegocin w Wilkasach k. Giżycka stawiło się 31 załóg z 28 firm by rozstrzygnąć po raz kolejny kto wśród „wentylacyjnej” braci najlepiej czuje się pod żaglami i to bez użycia wentylatora... Pogoda w tych dniach doskonale dopasowała się do sportowych rywalizacji na wodzie - było słonecznie i wietrznie.

W sumie na jachtach typu Omega rozegrano 8 biegów po trasie tzw. "śledzia" - 6 pierwszego dnia regat i 2 drugiego. Sobotnie biegi popołudniowe były bardzo emocjonujące dla załóg - żeglowali przy 5 stopniach w skali Beauforta, walcząc z wiatrem i swoimi umiejętnościami. Pływano odważnie - tylko jednostki spośród 31 załóg zrefowały żagle, by mieć zdolność spokojniejszego żeglowania. Tradycyjnie było kilka wywrotek Omeg i strat w postaci zatopionych dokumentów i osprzętu żeglarskiego. I choć kąpiel w chłodnej wodzie w ubraniu nie należy do najprzyjemniejszych o tej porze roku, humory dopisywały.

Laur zwycięzcy po raz trzeci otrzymała drużyna firmy Rosenberg Klima Polska, której sternikiem był Wojciech Długozima. Drugie miejsce zajęła załoga firmy Afriso AED Polska ze sternikiem Michałem Kulickim na pokładzie, natomiast na trzecim miejscu uplasowała się firma Dekama, której jachtem sterował Marcin Kamiński.

Weekendowe spotkanie na Mazurach w Ośrodku Akademickiego Związku Sportowego w Wilkasach przyciągnęło ponad 250 uczestników, właścicieli i pracowników firm, gości i przedstawicieli mediów. Kibice mieli możliwość obserwacji zmagań na wodzie załóg z firm Adam, Aereco Wentylacja, Afriso AED Polska, Bh-Res, BSH Klima Polska, Climajar, Daas Polska, Dekama, Euro Clean-Air, Flakt Bovent, FOS Filtertechnik Polska, Iglotech, Inter-Optima, Klima-Therm, Klimat Solec, Lennox Polska, Mar-Mit, MCE Anlagenbau Polonia, Menerga Polska, Polair-4D, Polmakon, RC Polska, Rosenberg Klima Polska, Rywal-RHC, Stulz Polska, Ultramare Szwedzkie Filtry, Uniwersal, Wentik.

Kibice obserwowali wyścigi Omeg z pokładu statku wycieczkowego. Wszyscy uczestnicy regat otrzymali koszulki regatowe, kufle i inne gadżety ufundowane przez sponsorów, a zwycięzcy atrakcyjne nagrody. Prócz organizatora - portalu wentylacja.com.pl, nagrody dla zwycięzców oraz gadżety dla uczestników regat sponsorowały firmy: 4D-Polair, Adam Sp. z o.o., Afriso AED - ESBE, Chłodnictwo&Klimatyzacja, Edal, Fachowy Instalator, FOS Filtertechnik Polska, Fujitsu, Iglotech, Instal, Menerga, Narzedzia.com.pl, Polski Instalator, Rynek Instalacyjny, Systemy Instalacyjne, Technika Chłodnicza i Klimatyzacyjna, Ultramare Szwedzkie Filtry i Uniwersal.

Branża HVACR należy do tych, które mają często okazję spotykać się na różnych konferencjach czy targach, lecz regaty stwarzają możliwość spotkania się w mniej formalnej sytuacji. Prócz doskonalenia umiejętności żeglarskich i sportowej rywalizacji, to żeglarskie spotkanie znakomicie służy integracji branży, jest okazją do poznania konkurencji i odświeżenia starych kontaktów. Dla kibiców to wspaniała okazja by zapoznać się z tajnikami żeglarstwa. „Sportowe rywalizacje pokazują na zewnątrz naszą branżę i ludzi ją tworzących od bardzo pozytywnej strony. Każdemu dobrze się kojarzą mazurskie jeziora, sportowe rozgrywki i żeglarska pasja. Jest to świetna wizytówka PRowa dla każdej firmy, która bierze w niej udział” mówi Tomasz Strzałka z firmy Aereco Wentylacja, uczestnik regat. Piękna słoneczna pogoda, wieczorne biesiady, ogniska i szanty dodatkowo urozmaiciły czas spędzony nad wodami Niegocina i dostarczyły uczestnikom niezapomnianych wrażeń.

Wyniki rywalizacji, fotogalerie, księgę gości oraz inne informacje związane z trzema edycjami regat HVACR CUP można znaleźć na stronie internetowej www.hvacr.pl.

Na IV już regaty redakcja wentylacja.com.pl zaprasza na Mazury już za rok.

  Artykuły na temat polskiej piłki nożnej
"To My Kibice" - majowy, już 80. numer miesięcznika. Cena: 7,5 zł. Na okładce trybuna podczas meczu piłkarskiego. Do połowy wypełniona mężczyznami w kapturach. W centralnym punkcie dym z racy, na murawie rozrzucone drewniane trzonki. Obok grupa policjantów w bojowym szyku.

Policja: Inspekcja antykulinarna

W "TMK" nie ma informacji o wynikach meczów, ale o umówionych pojedynkach chuliganów. Nazywają to "grillowaniem" - by uniknąć zarzutów, że pismo promuje brutalność.

Dział "To i nowo, na bojowo" z majowego wydania. Artykuł "Grillowa sobota": "Doskonała okazja, by po zimie spotkać się, pogadać, czy też pogrillować. W czterech miejscach kraju odbyły się ciekawe biesiady. Największa i najciekawsza na Górnym Śląsku, gdzie biesiadnicy z Chorzowa próbowali przekonać biesiadników z Poznania o wyższości kuchni śląskiej nad wielkopolską. Ostatecznie kuchnia wielkopolska okazała się smaczniejsza. Ogólnie ta biesiada była jedną z najliczniejszych w historii, gdyż wzięło w niej udział ok. pół tysiąca smakoszy". "Warto też wspomnieć o odbytym po sąsiedzku czwartym grillu. Takim wewnątrzlubelskim. Do wspólnej zabawy przez smakoszy z Chełmna zostali zaproszeni smakosze z Puław. Więcej kiełbasek spożyli chełmianie, a smakosze z Puław zostali zatrzymani przez inspekcję antykulinarną".

Kilkadziesiąt stron periodyku to same opisy bijatyk z policją i ustawek. Relacje ozdabiane są zdjęciami. Zawsze takimi samymi: dym, tłum młodych ludzi w kapturach, z klubowymi szalikami na twarzach.

Numer 73. W tekście od redakcji plany na czerwcowe mistrzostwa Europy: "Austria i Szwajcaria daleko nie leżą. Można więc liczyć na kolejną biało-czerwoną inwazję. Oby tylko wiadome służby nie popsuły klimatu imprezy aż tak bardzo, jak te niemieckie na Mundialu". Mistrzostwa z 2006 r. były uznane za bardzo spokojne - głównie dzięki świetnemu zabezpieczeniu.

Nakład "TMK" to ponad 6 tys. egzemplarzy. Miesięcznik można kupić w całym kraju. Sprzedają go salony prasowe. Np. w toruńskim empiku magazyn leży przy kasie. W ofercie nie tylko aktualny numer, ale również z poprzednich miesięcy. Idą tak dobrze, że nie warto ich zwracać wydawcy.

- Mamy sporo egzemplarzy. Schodzą zwykle w komplecie. Kto kupuje? Młodzież, raczej nie wyglądają na pełnoletnich. Ale nas to nie interesuje i nie monitorujemy, co jest w gazetach - mówi kasjerka.

Według policji i socjologów w ustawkach udział bierze regularnie kilka tysięcy osób. W największych bójkach walczy po kilkaset.

Zasłaniają się konstytucją

Prokurator z Torunia: - Nie można im niczego zarzucić. W tekstach nie ma elementów rasistowskich i faszystowskich. Także swoją konstrukcją artykuły nie nawołują do łamania prawa. A tylko w tym wypadku można by zamknąć magazyn. Jak udowodnić, że informacyjny opis bijatyki z policją na stadionie jest czymś złym? Widać wielką dbałość o to, żeby wszystko było na pograniczu. Chociaż dobrze wiemy, że ma to służyć gloryfikowaniu takich zajść.

- Udowodnienie czegokolwiek wydawcy będzie trudne - potwierdza prof. prawa, karnista Marian Filar (poseł PD) - Choć argumentacje, że pokazują jedynie zdjęcia i informują o bijatykach jak inne media, są na poziomie Jasia, który tłumaczy, że nasikał w majtki, bo Władzio też to zrobił.

Wydawca miesięcznika to spółka TMK z Bełchatowa. W stopce redakcyjnej numer telefonu komórkowego. - Nie udzielam informacji. Robimy swoje, proszę nas nie niepokoić. Jak są pytania, to czekamy na e-maila - słyszę.

Na żadne z nich - np. o to, dlaczego periodyk drobiazgowo opisuje bójki chuliganów z policją - nie dostaję odpowiedzi.

Na pierwszej stronie magazynu jest jedynie informacja od redakcji: „ »TMK « nie ma celu promować przemocy ani chuligaństwa, a jedynie ma pełnić funkcję informacyjną. Swobodę w rozpowszechnianiu poglądów i informacji gwarantuje wszystkim Polakom Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej”.

Z majowego numeru

Relacja kibica Rakowa z Częstochowa z najlepszych wyjazdów na mecze:

"Wybraliśmy się na halowy turniej do Koniecpola. Najpierw spod kościoła, w którym odbywała się msza, podprowadzono kilka rowerów. Później wiara ruszyła w poszukiwaniu sklepu. Właścicielka, widząc z daleka tłumek, liczyła pewnie na niezły utarg, a tu - po otwarciu - od razu z półek i lodówki poznikało sporo towaru, a do kasy jakoś pieniędzy nie przybyło. To samo w drugim sklepie, tyle że tu koleś na dzień dobry dobrał się do kasy, która okazała się pusta".

Relacja redakcji z meczu Ruch Chorzów - LECH POZNAŃ

"Ciekawszy pojedynek odbył się przed meczem. Do wspólnego "grillowania" zasiadły dwie dobrze ponad 200-osobowe armie. Ruchu niewiele więcej. Po ostrej walce lepsi okazali się LECHici, którzy mocno obili Ruch".

Źródło: Gazeta Wyborcza

  Turniej
Haha jesteśmy !! Czy wierzycie ??
Sobota - docieram z Krajakiem na 3 seta, wita nas grupka kibiców z Augu, nasi siatkarze grają naprawdę świetne zawody i gdyby nie ten matoł z gwizdkiem w gębie wygralibyśmy (pewnie) 3-1 i byłoby pozamiatane a tak nerwy nerwy nerwy.. do późnych godzin nocnych rozpisujemy każdy możliwy przypadek wyników z niedzieli.. rachunek jest prosty musimy wygrać 3-0 lub 3-1 i awans jest nasz. Niedziela budzimy się wita nas gospodarz domu "Ruch światło życie" serwując kawkę herbatkę kto co woli wyruszamy na śniadanie i na hale. Dostajemy informację, że została wybita szyba w busie siatkarzy ZKSu, ogarniamy o co tam chodzi ale oczywiście nikt nic nie wie. Na hali Piła klepie Syców.. no i zaczyna się nasz mecz jest nas 13 osób bardzo zróżnicowanej ekipy pod wieloma względami (cały czas czekamy na busa z kibicami z Augustowa..trafił się kierowca oferma który wiózł chłopaków ponad 8h !!) Bębnimy buczymy trochę śpiewamy, przegrywamy 1 seta, w 2 jesteśmy o krok od tragedii Fart ma piłkę setową ale wychodzimy ogromną ręką z tego pojedynku. W 3 secie wchodzi na salę 6 busowiczów z Augustowa i zaczyna się zabawa Śpiewamy od tej pory non stop doping na naprawdę dobrym poziomie jak na taka liczbę (19os) i akustykę hali. Miejscowi cichną z piłki na piłkę w my jesteśmy coraz głośniejsi. 3set jest nasz !! Po 3 secie oczywiście 4 hehe i tu jedyne pytanie jakie stawiam to gdzie te wielkie KIELCE !! Miażdżymy ich pod każdym względem !! Od 20 punktu schodzimy co raz niżej na trybunach i przy naszym 25 pkt.. wybiegamy na parkiet ciesząc się razem z siatkarzami, po jakimś czasie ochrona karze nam zejść z parkietu. Stoimy przy banerach ciesząc się śpiewając i czekając na naszych gwiazdorów. Siatkarze nam dziękują i powoli udajemy się pod ich hotel. A tam wielka biesiada razem z zawodnikami z Piły (wielkie pozdro) tam pijemy coca cole jemy obiad. Jest szampan od Pana Prezesa śpiewy gratulacje.. pozdrawiamy często i gęsto naszą przyjaciółkę z Bialego(stolca)stoku oraz drwimy z Kieleckiego Farta. W imieniu swoim i chyba a raczej nie tylko dziękuje Wam siatkarzyki za ten sezon to było coś wspaniałego, dziękuje trenerowi, że w tym krytycznym momencie przed meczem z Olsztynem zachował zimną krew i został z nami. Dziękuje Wam czuby za te wszystkie kilometry za te wszystkie chore akcje i wylane litry... potu A od siebie i Krajaka dziękujemy tym 4 sympatycznym Panom z którymi spędzamy noc z soboty na niedzielę zapewniają nam noclegi ojcowską opiekę piękny weekend nikt ani przez moment nie wątpił w awans, siatkarze zagrali piękny turniej może po za meczem z Sycowem. To co nas najbardziej cieszy to.. przyszłe derby z Hajnówka już Was Białorusy zapraszamy !! Zaczynamy sezon ogórkowy.. także do października spokój i cisza to tyle jak coś sobie przypomnę to dopiszę wielkie pozdro !! Aha frekwencji w busie nie komentuje.. niech Ci wielcy "kibice" się zastanowią nad sobą i nad co jest naprawdę dla nich ważne.. to jest nasza oficjalna relacja hehe

SF 07'

  Apropos apelu piłkarzy ...
Powiem szczerze, ze czytajac ten apel pilkarzy, oraz zaglebiajac sie w temat "Historia nas oceni" to jestem troche zniesmaczony. Ja rozumiem, ze jesli cos nie idzie od dluzszego czasu tak jak powino to normalna rzecza jest chec zmian. Jednak Sparta, przy calym szacunku dla ryzykujacych zdrowie za free, czy to na lawce, czy na boisku, musimy zdac sobie sprawe ze nie jstesmy Liverpoolem czy Milanem, gdzie osoba trenera, selekcjonera, ma duzy wplyw na to co sie dzieje na boisku. Nie robmy wody z mozgu...nikt przd meczem nie robi odpraw taktycznych ..a rola trenera ogranicza sie do prowadzenia zajec na treningach i ustalenia skladu...reszta to juz pelna improwizacja. Nikt nie analizuje skladu druzyny przeciwnej i nie ustala ustawienia pod nich ...tylko gramy tak jak potrafimy i jak nam dotychczas wychodzilo. Bo to juz jakas choroba pomalu zeby tylko i wylacznie trenera winic za to, ze cos sie nie klei, a do tej pory skutkowalo. Zgadzam sie z tym ze nowa osoba na tym stanowisku moze miec jakies nowe spojrzenie, ale to nie jest jednoznaczne z tym ze stary trener popelnial same bledy. Nie mam teraz kontaktu blizszego ani nie bywam na meczach..jednak staram sie sledzic co sie dzieje i powiem szczerze, ze najgorzej jak wszyscy widza wine dookola tylko nie u siebie. Bez wycieczek personalnych oczywiscie ...tylko w odniesieniu do kolektywu jako calosci...bo taka atmosfera chyba raczej nie sluzy odnowie.
Juz tak to u nas jest, ze bedac na meczu co chwilka slyszymy komentarze, pokazujace, ze jest conajmniej 95 % znawcow futbolu ktorzy znaja i wiedza 100 X lepiej od trenera gdzie kto powinien grac, oraz kiedy i jakie robic zmiany...ale jakos jak przychodzi do wziecia za to odpowiedzialnosci i staniecia przy lawce to chetni jakos znikaja.
Wezmy to pod uwage, ze ci ludzie robia to czesto z pasji a niekoniecznie z powodu ze cos z tego maja, oprocz satysfakcji jesli sie uda ...i wszestronnej krytyki nawet ze strony druzyny jesli nie idzie.
Odnoszac sie do waszego apelu to chyba troche pomyliliscie ton piszac
"Zrobcie cos by sie nie rozpadlo wszystko,bo jak narazie jak wy macie nas "daleko" jesli chodzi o nasze trenowanie, to my tez bedziemy miec was "daleko" ... DZIEKUJEMY ZA UDANE TRENINGI I ZYCZYMY POWODZENIA BEZ NAS JAK TAK DALEJ POJDZIE ... "
No moim zdaniem to powinno brzmiec zrobmy cos ...bo chyba wy tez jestescie tego czescia...a tak sformulowane teksty sa raczej aroganckie niz niz przekonujace do was kibicow.
Mnie sie zawsze wydawalo ze gracie dla wlasnej przyjenosci i satysfakcji a nie dla prezesa i reszty dzialaczy, ktorzy czesto ograniczaja sie do sprzedazy piwa na meczu i zebrania za bilety. Troche pokory panowie..ja rozumiem ze czujecie sie totalnie olani..ale takie ataki niewiele zmienia tylko ludzie w zlosci zaczna odchodzic...
Pozdrawiam i zycze powodzenia w dalszych grach.

P.S. Pozdrawiam tez "goscia" z postu "historia nas oceni" zauwazylem. ze skromnosc i konkretne budujace uwagi, to cos, co az emanuje z jego postow. Siedziec i krytykowac i to najlepiej anonimowo..to nie jest wielka sztuka. I jak nie masz zamiaru pomoc, to zostaw sobie swoje "zlote mysli" na biesiady rodzinne...albo miej na tyle cywilnej odwagi i sie gwiazdo futbolu podpisz.

  Relacja Toyota Zerań Zegrze - Match Race
Niech się schowa piłka nożna...

Wspaniała pogoda i prawdziwe sportowe emocje towarzyszyły pierwszym zawodom w formule match racing rozgrywanym w Zegrze Sailing Center.

Regaty Toyota Żerań - Zegrze Match Race odbyły się w dniach 16-17.09.2006. Zawody były początkiem planów firmy Sailing Events Sp. J. związanych z powstaniem profesjonalnego centrum match racingu. Na starcie stanęły załogi „Manager Sailing Cup” oraz 2 załogi zaproszone, dowodzone przez Radka Żurka oraz Tobiasza Zajączkowskiego. Sędzią głównym regat a zarazem jednym z arbitrów był Ryszard Skarbiński. Impreza odbywała się tuż przy platformie do kibicowania, krótka trasa i tylko 2 jachty w wyścigu, powodowały że zmagania były bardzo emocjonujące. Eliminacje – Round Robin bez rewanżu zajęły nam całą sobotę (9 załóg na 4 jachtach), pływaliśmy na dzielnych Sunhorse19, wiało do 6 B, nie obyło się bez kilku niegroźnych kolizji spowodowanych przypływem „matchracingowej adrenaliny”.
Sobotnie zmagania wytypowały 4 załogi półfinału w kolejności – Tobiasz Zajączkowski – Toyota Żerań Sailing Team, Radek Żurek, Sławomir Jakubowski „Sławny” – Bank Millennium, Daniel Król – Bank Millennium. Po długim sobotnim dniu zawodnicy zasiedli do tradycyjnej biesiady serwowanej przez Hotel 500.
Niedziela przywitała nas również pięknym słońcem ale słabszym wiatrem do 3B. Półfinał i finał rozgrywaliśmy na jachtach Skippii 650, użyczonych przez Toyotę Żerań i Tomka Rybickiego – Attis Development. Kilkugodzinne pojedynki na wodzie wyłoniły Finalistów o 1 i 2 miejsce – Żurek – Zajączkowski oraz o 3 i 4 miejsce – Król – Jakubowski. W walce o 3 miejsce z obronną tarczą wyszedł S Jakubowski „Sławny” pokonując po bardzo emocjonującej walce „Danka” Daniela Króla. O zwycięstwo w Toyota Zerań – Zegrze Match Race spotkali się R Żurek z T Zajączkowskim. Przez dwa pierwsze wyścigi górą był Radek, ostatnią deską ratunku dla Tobiasza był 3 wyścig, zaczęło się, walka przed startowa jak przystało na mecze, dobry start Tobiasza, jazda na zmianach, szybkie odpalenie genakera i na mecie w 3 wyścigu pierwszy melduje się Tobiasz. Jest 2-1 dla Radka, emocje dla kibiców niesamowite (patrz na tytuł). Postanowiłem podkręcić jeszcze te emocje, bierzemy motorówkę a do ręki mikrofon bezprzewodowy, pływamy obok pięknego żeglarskiego widowiska, komentując na żywo (na platformie kibice słyszą komentarz płynący z głośników).
Z naszego finału robi się główne wydarzenie słonecznej niedzieli na Zalewie Zegrzyńskim. Coraz więcej wokół nas motorówek i żaglówek a na nich ludzie wpatrzeni w ten „meczowy taniec”. W dwóch ostatnich pojedynkach doskonale popłynął Tobiasz, przyprawiając nas o zawrót głowy, Radek musiał zadowolić się 2 miejscem. Pozostały nam wspomnienia i plany stworzenia profesjonalnego centrum match racingu, regaty udowodniły, że położenie Hotelu 500 i Zegrze Sailing Center jest doskonałym miejscem do stworzenia żeglarskiej areny nad Zalewem Zegrzyńskim.
Przesłaniem firmy Sailing Events jest rozbudzanie żeglarskich emocji poprzez zmianę wizerunku żeglarstwa, zarówno w kwestii medialnej i profesjonalizmu przy organizacji żeglarskich eventów. Sezon dobiega końca, ale nam roboty nie zabraknie, trzymajcie kciuki za nasze plany.
galeria zdjec z imprezy - www.sailingevents.pl

organizator – Zegrze Sailing Center
sponsor - Toyota Żerań
podziękowania dla
- Andrzeja za udostępnienie wspaniałej motorówki na komisję
- komisji sędziowskiej za cierpliwość
- wspaniałym sponsorom Toyocie Marki i Zerań
- oraz wszystkich, którzy pomagali przy tej wymagającej imprezie

  Sanovia-Ustrzyki
30 września 2007 mecz derbowy pomiędzy Sanovią Lesko, a Bieszczadami Ustrzyki Dolne rozpoczął się dokładnie o godzinie 15:03. Na stadionie przy alei Jana Pawła II zgromadziło się jak zawsze wielu kibiców Sanovii, którzy od początku meczu głośnym dopingiem wspomagali swoją drużynę.

Od pierwszych minut drużyna Sanovii była częściej w posiadaniu piłki. Akcje jednych i drugich powstrzymywane były zazwyczaj na 25 metrze. Już w 8 minucie goście zdobywają pierwszą bramkę. Dośrodkowanie z prawej strony w polu karnym przyjmuje grający trener Bieszczad - Krzysztof Łoch i płaskim strzałem z 5 metrów w długi róg nie daje szans bramkarzowi Sanovii.

Po strzeleniu bramki drużyna gości przejęła inicjatywę. To oni częściej byli w posiadaniu piłki, prowadzili grę. Kilka ich akcji prawym skrzydłem kończyło się groźnymi wrzutami w pole karne, bądź też na rzutach rożnych. W 14 minucie tuż przed polem karnym faulowany zostaje piłkarz z Ustrzyk. Strzał z rzutu wolnego Macieja Łocha szybuje jednak wysoko nad bramką. Minutę później do głosu dochodzą gospodarze, a konkretniej Konrad Bem. Po jego strzale z narożnika pola karnego z trudem na rzut rożny odbija bramkarz Bieszczad. Od tego momentu Sanovia dostała przysłowiowego "wiatru w żagle". Akcje i dośrodkowanie Latuska z lewej strony słabym strzałem z woleja kończy Bem. Dużo walki było w środkowej strefie boiska. W 26 minucie strzałem zza pola karnego Biesiada próbował zaskoczyć bramkarza Bieszczad. Piłka jednak przeleciała w bezpiecznej odległości obok bramki. Kilka minut później akcje Biesiady prawą stroną boiska niecelnym strzałem kończy Jacek Zięba. W 34 minucie stoper Sanovii - Krzysztof Orłowski, fauluje na 20 metrze zawodnika Bieszczad za co otrzymuje żółtą kartkę. Strzał z rzutu wolnego pewnie chwyta Warzocha. W 39 minucie minimalnie niecelny strzał z ok. 10 metrów oddaje po dośrodkowaniu Zięby, Marcin Czenczek. Akcje Sanovii z minuty na minutę stawały się coraz groźniejsze. W 41 minucie kibice Sanovii odpalają świece dymne i sędzia jest zmuszony przerwać zawody.

Po dwóch minutach piłka jest znowu w grze. Najwidoczniej przerwa w grze zmotywowała zawodników Sanovii, bo w 44 minucie pada bramka wyrównująca. W zamieszaniu w polu karnym zimną krew zachował czołowy snajper Sanovii z poprzedniego sezonu - Sylwester Biesiada i mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonuje Kalinowskiego.

Chwilę później sędzia kończy pierwszą część spotkania. Na drugą połowę Sanovia wychodzi bez zmian personalnych. Od początku drugiej połowy inicjatywa była po stronie drużyny Sanovii Lesko. Kilka groźnych akcji tercetu Kuba Gembuś-Konrad Bem-Marcin Czenczek przerywali obrońcy Bieszczad. W 68 minucie na dwudziestym drugim metrze faulowany zostaje Marcin Czenczek. Strzał Jacka Zięby minimalnie mija bramkę strzeżoną przez Kalinowskiego. Przez kolejne 10 minut drużyna z Ustrzyk Dolnych dominowała na boisku, a szczególnie w środku pola. W 72 minucie niecelny strzał z 25 metrów oddaje zawodnik Bieszczad. Głośnym dopingiem i fantastyczną oprawą dają znać o sobie kibice Sanovii.

Płaski strzał z rzutu wolnego oddaje Biesiada, jednak bramkarz pewnie chwyta futbolówkę. W 82 minucie rzut wolny z prawej strony boiska wykonuje Jacek Zięba. Po rykoszecie do piłki dopada Latusek, a jego strzał z prawej nogi cudem na rzut rożny odbija bramkarz Bieszczad. Końcówka meczu była bardzo dobra w wykonaniu obu ekip. Akcje Bieszczad lewą stroną boiska bardzo niecelnym strzałem z głowy kończy Norbert Słotwiński. W ostatnich minutach meczu akcje głównie środkiem boiska umiejętnie przerywali obrońcy obu drużyn. W 91 minucie doskonałą szanse na strzelenie decydującej bramki miał Marcin Czenczek. Indywidualną akcje z lewej strony kończy strzałem z ostrego konta, a bramkarz Bieszczad w niesamowity sposób odbija i łapie piłkę ratując punkt swojej drużynie.

Po tej akcji sędzia kończy mecz. Podsumowując - bieszczadzkie derby stały na wysokim poziomie. Nie brakowało walki i zaangażowania z obu stron. Kibice Sanovii pokazali się z bardzo dobrej strony dopingując przez cały mecz swoją drużynę. Zarówno jedni jak i drudzy mieli swoje okazje do strzelenia bramki. Jednak w przekroju całego spotkania więcej akcji bramkowych stworzyli sobie zawodnicy gospodarzy. Wynik nie do końca odzwierciedla to co działo się na boisku, ale jak to mówią "wynik idzie w świat".

Skład:
-------------------------------WARZOCHA--------------------------------------

-CZUCHRY-------------------ORŁOWSKI--------------------TYLKA (ARMATA)-

-------------------------------NIEDZIOCHA---------------------------------------

------------------GEMBUŚ------ZIĘBA-------LATUSEK--------------------------

--BEM----------------------------------------------------------------CZENCZEK

---------------------------------BIESIADA-----------------------------------------

Sędziowie: Dawid Wierdak,Grzegorz Meier, Michał Siwak.

Relacja: Dariusz Ochmański
fot.Mirosław Leszczyński